1000 gołąbków i opłatek dla wszystkich

Harcerze przynieśli
Betlejemskie Światło Pokoju. Fot. K. Dereniowska

Jak co roku na rzeszowskim Rynku mieszkańcy mogli skosztować wigilijnych przysmaków. Był barszcz, żurek, krokiety, pierogi z ziemniakami i serem. – Będziemy tu tak długo, aż rozdamy ostatniego pieroga – zapewniał Marcin Purgacz, dyr. Zespołu Szkół Gospodarczych, który wraz z uczniami przygotował miejską wieczerzę.

Na rzeszowian czekało po 1000 gołąbków i krokietów, 5 tys. pierogów z serem i ziemniakami, po 3 tys. z kapustą kwaśną i na słodko z serem. Było prawie 100 l żurku i 50 l czerwonego barszczu. Wszystko przygotowali uczniowie. Przygotowania zaczęli już 12 grudnia od zrobienia zakupów. – Od wtorku byliśmy już w ferworze walki – mówi dyr. Zespołu Szkół Gospodarczych w Rzeszowie. – Zaczęliśmy od palenia kapusty, w środę przygotowywaliśmy farsz, wyrabialiśmy ciasto. Dwa dni lepiliśmy pierogi z ziemniakami i serem, z kapustą, pierogi na słodko, gołąbki, krokiety z grzybami i kapustą. Upiekliśmy też miodownik i sernik. Zrobiliśmy też żurek z zakwasu i wywaru z grzybów oraz tradycyjny barszcz czerwony – wymienia Marcin Purgacz. Zwyczaj wigilii miejskiej w Rzeszowie pojawił się kilkanaście lat temu. Początkowo była ona tylko dla osób bezdomnych, obecnie jest dla wszystkich. – Nikt nie odchodzi głodny, wszystko, co mamy, na pewno rozdamy. Każdy, kto do nas zaglądnął, otrzymał do jedzenia coś ciepłego – dodaje Marcin Purgacz. – Stoimy do ostatniego pieroga – zapewnia. Wszystko na wigilii miejskiej było wyjątkowe, nawet świąteczna herbata. – Parzymy ją na bazie zwykłej czarnej herbaty i miętowej, soku malinowego, goździków, cynamonu, anyżu – zdradza dyr. ZSG w Rzeszowie. W przygotowania włączyły się wszystkie klasy gastronomiczne. – Trzeba pamiętać, że to jest czas, kiedy wszyscy się dopiero uczą. To nie jest profesjonalna restauracja, gdzie się zamawia catering. Nasza młodzież wie, jaka jest idea takiej wigilii, po co to robimy i bardzo chętnie uczestniczy. Mają gdzieś z tyłu głowy, że jest to pomoc potrzebującym – zaznacza dyr. ZSG. Jego ulubione danie to pierogi z ziemniakami i serem, doprawione pieprzem. Na liście są też gołąbki. – Zawsze pamiętam, jak dziś, smak gołąbków mojej babci, z ryżem, kaszą gryczaną i mocno wyparzoną białą kapustą – wspomina dyr. Marcin Purgacz. – Są różne tradycje, ale u mnie na wigilii zawsze jest barszcz czerwony z prawdziwymi grzybami. Nie jestem zwolennikiem karpia, ale mamy teraz taki wybór ryb, że można przeróżne smaki skomponować. Na stole zawsze ta ryba musi się znaleźć. Nie lubię za to kompotu z suszek. Ale można zrobić kompot jabłkowy, wiśniowy, napój na bazie miętowej herbaty, soku malinowego – radzi.

Prezydenta nie było

Na scenie rzeszowianom złożone zostały życzenia od wiceprezydentki Rzeszowa, Krystyny Stachowskiej. Prezydent Konrad Fijołek nie pojawił się na wigilii, ponieważ pojechał na medialne otwarcie Centrum Nauki „Łukasiewicz” w Jasionce. Pod sceną, mieszkańców nie było za wiele, woleli stanąć w kolejce do autobusu ciepła, który w tym czasie wydawał już posiłki. Nie zawiedli za to urzędnicy, którzy założyli nawet mikołajkowe czapeczki. Po przemówieniach miejski radny Sławomir Gołąb stwierdził, że czas zaśpiewać kolędę i zaintonował „Przybieżeli do Betlejem”. Potem na scenę weszli harcerze z Betlejemskim Światłem Pokoju. – Jako samorząd miasta, dziękujemy wszystkim mieszkańcom Rzeszowa za to, co wspólnie w tym roku zrobiliśmy. Chcieliśmy przeprosić za to, co nam nie wyszło. Na nowy rok zabierzmy tylko te dobre rzeczy. Wszystkiego dobrego – mówiła ze sceny Krystyna Stachowska. Następnie wraz z wiceprezydentem, Dariuszem Urbanikiem połamali się opłatkiem z mieszkańcami. Chwycili też za chochelki i przez chwilę pomagali uczniom ZSG w nalewaniu chętnym barszczu. Mimo mocno sypiącego śniegu, przepysznych dań wigilijnych przyszło spróbować wiele osób.

Kinga Dereniowska