200 procent w górę za prąd! O tyle wzrosły rachunki sklepikarzy

Wielu właścicieli sklepów
spożywczych z powodu wy-
sokich cen prądu znalazło się w dramatycznej sytuacji i zmuszeni będą podnieść ceny dla klientów. Fot. Wit Hadło

Do firm i sklepów trafiły pisma z Tauronu i PGE o zmianie stawek za energię elektryczną od września 2022 roku. Z obliczeń niektórych właścicieli sklepów wynika, że rachunki wzrosną z dotychczasowych 4 tys. zł do 14 tys. zł miesięcznie, czyli o 489 proc.! Tak jest w zachodniej i centralnej Polsce. Na Podkarpaciu też są podwyżki, choć niższe – 200-procentowe. Sklepikarze, z którymi rozmawiały Super Nowości mówią, że są zaskoczeni tak znacznymi podwyżkami i mówią, że koszty przerzucą na klientów. Zapłacą oni więcej za artykuły spożywcze i inne.

W ciągu ostatnich miesięcy energia elektryczna na polskim giełdowym rynku hurtowym wyraźnie zdrożała – z ok. 1000 zł za MWh do ponad 1700 zł za MWh. To przełożyło się na wyższe rachunki za prąd dla indywidualnych klientów, ale przede wszystkim dla przedsiębiorców.
W sprawie podwyżek cen prądu dla sklepikarzy rozmawialiśmy z czterema właścicielami sklepów w Rzeszowie i z dwoma w Przemyślu.
Od września, za prąd dostarczany do sklepu zapłacę o 200 procent więcej – powiedział właściciel sklepu spożywczego w Przemyślu (nazwisko znane redakcji). – Dotąd rachunek za energię wynosił 2 tys. zł, a teraz to będzie miesięcznie nawet 7, 8 tys. zł. Tak wysokie koszty prądu będę musiał przerzucić na klientów i podniosę ceny artykułów spożywczych. Nie mam innego wyjścia, i żeby nie zamykać sklepu, postanowiłem, że wyrzucę z niego lodówki i ciąg chłodniczy. Jeśli ktoś będzie chciał kupić schłodzone napoje czy wodę mineralną, to będzie wprowadzona specjalna dopłata za zimny napój. Nie spodziewam się, że rząd da jakąś rekompensatę sklepikarzom za tak znaczące podwyżki cen prądu. Musimy radzić sobie sami. Chcę przetrwać na rynku i jedynym wyjściem jest znaczące podniesienie cen artykułów. Jeśli tego nie zrobię, to mój sklep zostanie zlikwidowany.
W innej placówce handlowej w Przemyślu, gdy właścicielka zobaczyła wczoraj rachunek za prąd, to ją zmroziło. Na gorąco nie potrafiła jeszcze rozmawiać z Super Nowościami o konkretach, czyli o ile wzrosną stawki za energię. – Podwyżka jest znaczna i mnie zaskoczyła – powiedziała. – Potrzebuję czasu, żeby to zanalizować. Mam w sumie pięć sklepów spożywczych, większych i mniejszych. W tym mniejszym, gdzie są dwie lodówki i chłodnia, do niedawna płaciłam miesięcznie za prąd 1200 zł, a najwięcej 1500 zł. Od września będzie to już ponad 2 tys. zł. Skoro rachunek za energię w małym sklepie wyniósł aż tyle, to ile będzie kosztował za duży sklep z większą liczbą lodówek. W swoich placówkach zatrudniam po dwie osoby, a w związku z podwyżkami energii będą musiała w każdej z nich zwolnić jedną osobę.
Właścicielka przemyskiej sieci sklepów zdradziła nam, że planuje podnieść marżę, a to będzie znaczyło, że jej sklepy stracą klientów, bo ceny artykułów wzrosną. Podobnie jak właściciel innego sklepu w Przemyślu, również ona zastanawia się nad wprowadzeniem dopłat za schłodzone napoje. Tak więc, jeśli klient zażyczy sobie zimną wodę mineralną, to zapłaci więcej niż za ciepłą. – To jeden ze sposobów, żeby moje sklepy mogły przetrwać – mówi. – Zdaję sobie jednak sprawę, że z tego powodu będzie nas odwiedzało mniej klientów.

Mariusz Andres