Sędzia pogrążył Stal

Upadek Rune Holty w 14. biegu i interpretacja całego zdarzenia przez sędziego miała duży wpływ na końcowy wynik meczu. Fot. Wit Hadło

 

Nie tak wyobrażali sobie rzeszowscy żużlowcy, a zapewne także i kibice inaugurację sezonu ligowego na torze przy ul. Hetmańskiej. W niej Texom Stal nie sprostała ekipie z Poznania, z którą przegrała 42-48. Porażka mogła być zdecydowanie wyższa, bowiem jeszcze w połowie zawodów zanosiło się na prawdziwy pogrom gospodarzy. Przebudzenie miejscowych pozwoliło im jednak chociaż częściowo uratować twarz.

TEXOM STAL Rzeszów 42
SPECHAUS PSŻ Poznań 48

TEXOM STAL: 9. H. Łęgowik 12+3 (3,2,2*,2,2*,1*), 10. P. Miesiąc 0 (0,0,-,-), 11. E. Krcmar 6 (0,1,1,2,2), 12. D. Lampart 6 (0,w,-,3,3,w), 13. K. Woelbert 14+1 (2,3,2,3,2*,2), 14. M. Curzytek (gość) 4 (3,1,0,0), 15. M. Majcher 0 (0,-,t)
SPECHAUS PSŻ: 1. K. Gomólski 7 (2,2,1,1,1), 2. R. Chmiel 2+1 (1,1*,0,-,-), 3. R. Holta 6+2 (1*,2*,3,0,u/-), 4. K. Fajfer 7 (3,3,1,w,-), 5. J. Seifert-Salk 10 (3,3,w,1,3), 6. F. Gusts 13+1 (2,2*,3,3,3), 7. O. Buszkiewicz 3+1 (1*,1,1,0)
Rzeszowianie do sobotniego pojedynku przystąpili wzmocnieni „gościem” z Wrocławia w osobie Michała Curzytka. Niestety za wyjątkiem pierwszego biegu, w niczym nie przypominał on juniora na co dzień ścigającego się w PGE Ekstralidze, który przecież przed rokiem wraz z Betard Spartą świętował tytuł mistrza Polski. Jednak trzeba przyznać, że na tle drugiego rzeszowskiego juniora, Mateusza Majchera, Curzytek i tak zaprezentował się całkiem przyzwoicie, czego nie da się niestety powiedzieć właśnie o Majcherze. 20-latek, który w tamtym sezonie był postrachem dla wielu starszych od siebie zawodników, w tym jest cieniem samego siebie. Gdy do tego dołożymy fatalny początek zawodów w wykonaniu: Pawła Miesiąca, Dawida Lamparta i Eduarda Krcmara, nie dziwi fakt, że po 8. biegach miejscowi przegrywali już 17-31. O ile jeszcze ze startu zabierali się oni w miarę sprawnie, o tyle na trasie popełniali kuriozalne błędy, które na własnym torze po prostu nie przystoją. Goście, w szeregach których pierwsze skrzypce grał łotewski junior Francis Gusts, wprost ośmieszali rywali, pokazując im, jak należy skutecznie ścigać się po ich własnym torze. Wśród rzeszowian poziom trzymali jedynie Hubert Łęgowik i Kevin Woelbert i to właśnie oni wygrywając podwójnie gonitwę nr 9. dali sygnał do ataku. Chwilę później za drugie w tym meczu ostrzeżenie wykluczony został Jonas Seifert-Salk, jednak Łęgowik do spółki z Krcmarem mogli tylko wąchać spaliny wydobywającego z maszyny jadącego daleko z przodu Gustsa, przy okazji zastanawiając się, jakim cudem ten młokos jest tak szybki?

Szczęście w nieszczęściu Łęgowika

Przebudzenie gospodarzy sprawiło jednak, że senne i monotonne dotąd spotkanie nabrało rumieńców. Zadbali o to także sami goście, jak chociażby w wyścigu 11. Kevin Fajfer, który na ostatnim łuku ostatniego okrążenia w bezpardonowy sposób zaatakował Huberta Łęgowika, powodując jego upadek. Kapitan Texom Stali z całym impetem uderzył w ostatni segment dmuchanej bandy, który uratował zdrowie, a być może i życie wychowanka Włókniarza Częstochowa. Strach bowiem pomyśleć, co mogłoby się stać, gdyby uderzył on w bandę kilkanaście metrów dalej, gdzie nie było już „dmuchawców”. Z racji tego, że cała kraksa miała miejsce na ostatnim okrążeniu, sędzia zaliczył gospodarzom zwycięstwo 5-1, co sprawiło, że w tym momencie tracili oni do „Skorpionów” zaledwie 6 punktów (30-36). W kolejnej odsłonie nie popisał się niestety Majcher, wjeżdżając w taśmę, a osamotniony Krcmar dał się na dystansie ograć Gustowi. Nadzieję na odwrócenie losów spotkania dał miejscowym kibicom ostatni wyścig fazy zasadniczej, w którym odmieniony w drugiej części zawodów Lampart do spółki z Woelbertem przywieźli do mety 5 punktów. Dzięki temu przed wyścigami nominowanymi Texom Stal przegrywała już tylko 37-41.

Wszyscy w lewo, Holta… prosto

Gdy wydawało się, że rzeszowianie wreszcie złapali wiatr w żagle, swoje trzy grosze wrzucił arbiter, wykluczając z biegu 14. Dawida Lamparta. Dlaczego? To chyba wie, a być może i nie wie, tylko sam sędzia,. Wykluczenie rzeszowianina, co pokazały telewizyjne powtórki, było bowiem ostatnią decyzją, jaką tej sytuacji mógł podjąć arbiter. Startujący z 4. pola Lampart był zdecydowanie szybszy od jadącego po jego lewej ręce Rune Holty i nakrył go na wejściu w pierwszy łuk. Norweg z polskim paszportem nie wiedzieć czemu, w ogóle nie próbował skręcać w lewo, a co gorsza, widząc że jest zdecydowanie wolniejszy od rywala, nie zdecydował się przymknąć gazu. Efektem takiego zachowania było zahaczenie o tylne koło żużlowca Texom Stali, a następnie jazda już bez jakiejkolwiek kontroli prosto w kierunku bandy. O tym, że taki los sam sobie zgotował Holta wiedzieli wszyscy, za wyjątkiem sędziego, który potwierdził tym samym, że forma niektórych polskich arbitrów u progu sezonu 2022 jest – mówiąc delikatnie – daleka od ideału. – Nie ukrywam, że jestem mocno rozczarowany decyzją sędziego o wykluczeniu Dawida, bo wszystkie powtórki wskazują, że był cały motocykl z przodu i uważam, że sensowną decyzją było puszczenie biegu w czwórkę. Mogło się wiele potem wydarzyć, natomiast nie będę tego już roztrząsał bardziej, bo uważam że werdykt sędziego był niesprawiedliwy. Mecz przegraliśmy zasłużenie, a przegraliśmy go pierwszą częścią zawodów. Błędy zawodników, złe ustawienia, sam do końca nie wiem, co się wydarzyło. Wiadomo, że nie będziemy zwalali na to, że tor był inny, niż na treningu, choć tego treningu mieliśmy też tylko jedną sesję, we wtorek. W drugiej części zawodów wróciliśmy do gry. Mam też nadzieję i jestem tego pewien, że wrócimy też mocniejsi już na następny mecz w Daugavpils – podsumował sobotnie spotkanie Paweł Piskorz, menedżer Texom Stali. Z kronikarskiego obowiązku należy dodać, że Holta po upadku opuścił tor w karetce, w której stwierdzono wypadniecie barku, a następnie udał się do szpitala również z podejrzeniem złamania obojczyka. W powtórce osamotniony Krcmar nie sprostał Gustsowi, co było równoznaczne z porażką rzeszowian. – Ogólnie chciałbym podziękować gospodarzom za dobre przygotowanie toru, bo był on rewelacyjnie przygotowany. Początek w naszym wykonaniu był świetny, później trochę się to posypało. Upadek Kevina, później Holty, więc troszeczkę potraciliśmy punktów. Myślę, że drużyna z Rzeszowa bardzo się postawiła i był to naprawdę ciężki mecz – mówił Tomasz Bajerski, menedżer ekipy z Poznania, dla której było to drugie zwycięstwo w tym sezonie, dzięki któremu awansowała ona na pozycję lidera 2.LŻ.

W innych meczach: OK Bedmet Kolejarz Opole – Metalika Recycling Kolejarz Rawicz 58-32, Budmax-Stal Polonia Piła – Optibet Lokomotiv Daugavplis zakończył się po zamknięciu numeru. Pauzowała Unia Tarnów.

1. Poznań 3 4 +48
2. Daugavpils 1 2 +28
3. Opole 1 2 +26
4. Rawicz 2 2 -22
5. Tarnów 2 2 -26
6. Rzeszów 2 0 -10
7. Piła 1 0 -44
W następnej kolejce: Daugavpils – Rzeszów (1 maja).

Marcin Jeżowski