420, czyli o symbolu kultury marihuany słów kilka

Numer 420 (albo 4:20) jest od wielu lat nierozerwalnie związany ze społeczeństwem miłośników konopi. Chociaż ma on swoją jasną historię, to zdążyło wokół niego narosnąć tyle mitów, że nawet najwięksi entuzjaści kultury cannabis dają się na nie łapać.

Krążą wśród nich przeróżne historie — jedne bardziej prawdopodobne, inne zupełnie wyssane z palca. Dlatego, aby raz na zawsze rozwiązać tajemnicę tego symbolu, przyjrzymy się razem jego historii. Jej początki dosyć niewinne.

Skąd wziął się numer 420?

Cała legenda zaczęła się od kilku chłopaków z liceum, którzy potajemnie spotykali się ze sobą właśnie żeby wspólnie zapalić. Działo się to kilkadziesiąt lat temu, w 1971 roku w Kalifornii. Koledzy czekali do końca zajęć, kiedy wszyscy mieli już wolne, by potajemnie spotkać się za posągiem Louisa Pasteur poza szkołą. 

To tam, w ukryciu przed wszystkimi, oddawali się swojemu konopnemu hobby. Sami siebie nazywali „Waldos”. Skąd zatem wzięła się liczba?

Jak ustalił Soft Secrets | Serwis Cannabis, kultura palenia marihuany była u chłopców dobrze przemyślana. Spotykali się około godziny 16:20, czyli 4:20PM wedle amerykańskiego systemu mierzenia czasu. 

Sygnałem do zebrania był krótki zwrot „420 Louis” (pora dnia i nazwa pomnika), który później skrócili do samego „420”. Jednak to jeszcze nie wyjaśnia, dlaczego zwrot kilku kumpli z Kalifornii miałby stać się popularny na całym świecie.

W jego rozpropagowaniu pomogło kilka zbiegów okoliczności. Pierwszym z nich było to, że jeden z chłopaków miał starszego brata, który przyjaźnił się z basistą popularnej wtedy grupy rockowej — Grateful Dead. To dało szansę kumplom zapoznać się z zespołem i w końcu doprowadziło do wspólnych spotkań na „zajaranie trawki” w studiu Grateful Dead. 

W ten oto sposób termin „420” przeniósł się do szerszego grona osób i na stałe wszedł do ich słownika. Stamtąd niewiele już brakowało, aby usłyszały o nim większe rzesze ludzi.

Kilka lat później, w 1990 roku, jedna z ulotek reklamujących koncert zespołu wpadła w ręce redaktora High Magazine, Steve’a Blooma. Była na niej opisana historia numeru 420 mówiąca, że jakoby jest to kod policji kalifornijskiej określający przestępstwa z paleniem marihuany. 

Bloom nie mógł przejść obojętnie obok ulotki i opisał całą historię w czasopiśmie, ale koniec końców okazała się ona stekiem bzdur. Członkowie pierwotnej grupy entuzjastów — „Waldos” — nie potrafili zignorować artykułu i w końcu zadzwonili do redakcji ze sprostowaniem. Tak oto świat dowiedział się o prawdziwej historii symbolu 420.

Od momentu, w którym pojawił się pierwszy (błędny) artykuł w High Magazine, coraz szersze kręgi zaczynały kojarzyć legendarny numer z paleniem marihuany. Kiedy wyszło sprostowanie, jeszcze bardziej umocnili się w używaniu tego terminu, dzięki czemu teraz korzysta z niego każdy. Tak wygląda w dużym skrócie najbardziej prawdopodobna (i raczej prawdziwa) historia symbolu kultury cannabis.

Popularne i błędne mity na temat pochodzenia 420

Mimo że nie tak trudno znaleźć w internecie informacje dotyczące pochodzenia symbolu, to w środowisku wciąż przekazywane są te same, błędne historie. Jedną z najpopularniejszych z nich jest ta, że 420 (4/20, czyli dwudziestego kwietnia) odnosi się do daty śmierci lub narodzin Boba Marleya. 

Niestety jest to kompletna nieprawda, ponieważ znany muzyk przyszedł na świat 6 lutego, a odszedł 11 maja. Dzień 20 kwietnia stał się świętem kultury cannabis nie z powodu jakiejś ważnej daty, ale z racji tego, że zwyczajnie pasował do pierwotnego numeru.

Miłośnicy konopi mieli również inne pomysły na pochodzenie 420 — jedne bardziej racjonalne, drugie mniej. Jednym z pomysłów była specyfika samej rośliny, która podobno miała mieć dokładnie 420 związków chemicznych w swoim składzie.

To również okazało się nieprawdą. Jak wskazują aktualne badania, ulubiona roślina rastafarian ma tych związków około 315. Trochę za mało, aby udźwignęła swoją legendę.

Istnieją też zwolennicy teorii, wedle której popularny numer wziął się z ordynacji prawnej. Już nie policyjnej, o której wspominaliśmy, tylko takiej pochodzącej z kongresu. Faktem jest, że w 2003 roku senat z Kalifornii przyjął ustawę legalizującą medyczną marihuanę i opatrzył ją nazwą „420”.

Jednak to raczej senatorowie zainspirowali się już istniejącą legendą, a nie wyznaczali jej tory. Jak pisaliśmy na początku, powstanie symbolu datuje się na rok 1971, a popularność zyskał w 1990.

Są również inne, bardziej zwariowane teorie, łączące liczbę 420 z urodzinami Hitlera albo z tym, że 20 kwietnia to najlepszy dzień na sadzenie nasion. Zwolennicy pierwszej mają rację, że Hitler miał urodziny w tym dniu, ale co to miałoby mieć wspólnego z marihuaną? Zwolennicy drugiej są zwyczajnie w błędzie.

Nieśmiertelne 420

Mimo licznych niedomówień i mitów krążących wokół tej liczby, nie można odmówić jej zasięgu. Jest dokładnie znana przez każdego entuzjastę konopi na świecie. Także większość postronnych, nie mających wiele wspólnego z marihuaną, kojarzy 420.

Nastolatkowie z Kalifornii nie mogli się spodziewać, że ich kod dla spotkań stanie się głównym symbolem kultury palenia marihuany.

Artykuł partnera