60 tys. euro, aby uchodźczynie znalazły pracę

Wiele uchodźczyń, które przyjechały do Rzeszowa przez wojnę, postanowiło tu zostać na stałe (zdjęcie wykonane w lutym 2021 roku na Dworcu PKP). Fot. Wit Hadło

Po wybuchu wojny w Ukrainie, przez Rzeszów przetoczyła się fala uchodźców i uchodźczyń. Wielu pojechało dalej w Polskę i świat. – Obecnie mieszka tu na stałe kilkadziesiąt tysięcy takich osób – powiedziała Krystyna Stachowska, wiceprezydenta Rzeszowa. Jako że nic nie zwiastuje końca wojny i ich powrotu do domu, urzędnicy zastanowili się, co zrobić, aby uchodźczynie mogły budować swoje życie w Polsce.

– Z perspektywy czasu możemy powiedzieć, że zdaliśmy egzamin z pomocy uchodźcom przez cały rok – stwierdziła Krystyna Stachowska. Docenił to także prezydent Ukrainy, który przyznał Rzeszowowi tytuł Miasta-Ratownika. Teraz, kiedy sytuacja nadal się nie zmienia i końca wojny na razie nie widać, należy się zastanowić, co zrobić, aby uchodźcy mogli rozpocząć w Rzeszowie nowe życie. Dzięki współpracy ze Stowarzyszeniem Miast Francuskich udało się pozyskać 60 tys. euro dotacji na to, aby pomóc uchodźczyniom w znalezieniu pracy.
– Jesteśmy zainteresowani tym projektem dotyczącym kobiet z Ukrainy, które mieszkają w Rzeszowie – mówiła Fanny Salle, reprezentantka Stowarzyszenia Miast Francuskich, która z rzeszowskim Ubran Lab zdalnie połączyła się z Francji.
Andrzej Burnat, dyr. Wydziału Polityki Społecznej wtórował Krystynie Stachowskiej. – Czas doraźnej pomocy jest za nami. Trzeba teraz robić coś więcej – zauważył. – Koncentrujemy się na pomocy kobietom z Ukrainy, bo wiemy, że ta grupa jest najliczniejsza i potrzebuje największej pomocy. Chcemy zaoferować im wsparcie najbardziej dopasowane do ich potrzeb – wyjaśnił. Za pieniądze z Francji uchodźczynie będą mogły nauczyć się języka polskiego (lub innego), wziąć udział w szkoleniach, skorzystać z doradztwa zawodowego. – Nie wszystkie przebywające w mieście kobiety znają język polski i wymagają wsparcia w zmianie zawodu – podkreślała wiceprezydent. Oprócz tego, będą mogły z tej pomocy skorzystać także te panie, które się kimś opiekują. – Wiele uchodźczyń przyjechało z dziećmi albo osobami starszymi, w związku z tym, takie wsparcie również im będziemy zapewniać – deklarował Andrzej Burnat. Pomoc ma objąć minimum 25 kobiet, które przyjechały do Rzeszowa przez wojnę w Ukrainie, są pełnoletnie i mają nie więcej niż 60 lat. Zanim to się jednak stanie, organizacje pozarządowe muszą wystartować w konkursie, który wyłoni wśród nich realizatora projektu. Spotkanie informacyjne w tej sprawie już 13 lutego w Urban Lab. – Zależy nam na tym, aby projekt zakończył się przede wszystkim tym, aby uchodźczynie znalazły pracę. To jest dla nas najważniejsze – zaznaczył dyr. Wydziału Polityki Społecznej.

Kinga Dereniowska