Kontrowersyjne wsparcie dla klubów sportowych

Aleksander Kopeć (65 l.), wiceszef Rady Miejskiej: - Ja też jestem patriotą lokalnym i cieszę się, kiedy mieleccy sportowcy wygrywają, ale w klubach są ludzie, którzy wiedzą, jak pozyskiwać pieniądze, a nie wyciągać rękę po nie do Rady Miasta. Fot. Autor
Aleksander Kopeć (65 l.), wiceszef Rady Miejskiej: – Ja też jestem patriotą lokalnym i cieszę się, kiedy mieleccy sportowcy wygrywają, ale w klubach są ludzie, którzy wiedzą, jak pozyskiwać pieniądze, a nie wyciągać rękę po nie do Rady Miasta. Fot. Autor

MIELEC. – Oby znów nie skończyło się w prokuraturze – przestrzega opozycja.

Rada Miasta zdecydowała się na 300 tys. zł dotacji dla dwóch klubów: piłki nożnej i szczypiorniaka. Wywołało to ostry sprzeciw wiceszefa rady, Aleksandra Kopcia (65 l.) – To są pieniądze podatników, powinniśmy je wydawać na ich rzecz, choćby na sport masowy i amatorski. Kilka lat temu, kiedy też lekką ręką daliśmy dotację siatkarkom, sprawa trafiła do prokuratury. Obawiam się, że teraz może być podobnie – grzmiał.

Jak informowała Barbara Wójcik (54 l.), skarbnik miasta, 300 tys. zł dla klubów pochodzi z rozliczenia z rządowej dotacji na żłobki i odsetek podatkowych.

Mleczko: – Ta dotacja nie narusza struktury budżetu
– Te pieniądze znaleźliśmy, nie naruszając w żadnym wypadku struktury budżetu, nie jest to też robione z niekorzyścią dla interesu miasta – uzupełniał Jacek Mleczko (51 l.), szef Komisji Finansów i Gospodarki Rady Miejskiej. – Jest to dotacja celowa, a więc kluby nie mogą wydać tych pieniędzy na inne rzeczy niż te, które są określone w uchwale. W związku z tym zostaną rozpisane dwa konkursy i na tej podstawie zostaną przydzielone dotacje.

Argumentacja ta nie przekonała jednak Aleksandra Kopcia (65 l.), wiceszefa rady, a zarazem jednego z liderów opozycji: – Lekką rączką wydajemy 300 tys. zł na sport, który jest de facto zawodowym – mówił. – Kluby napisały, że więcej nie będą się starać o tego typu dotacje ze strony miasta, ale ja w to osobiście nie wierzę. Klub za friko otrzymał od miasta stadion: dostał, niech więc się rządzi, a nie wyciąga rękę po pieniądze z miasta.

Kopeć: – Nie ma zgody na finansowanie wyczynowców  
– Środki, które chcemy tu wydać, to pieniądze wszystkich podatników z terenu Mielca – kontynuował Kopeć. – Kilka lat też lekką ręką daliśmy dotację siatkarkom. Sprawa trafiła do prokuratury, nikt nie chce powiedzieć, jakie tam były wydatki, prasa się o tym rozpisuje. Ja się obawiam, żeby z tymi 300 tys. zł nie było podobnie. To są naprawdę duże pieniądze. A my jako samorząd nie jesteśmy powołani po to, żeby finansować wyczynowców – dodał.

Dotacji dla klubów bronił radny PO, Edward Małek (50 l.), szef komisji sportu: – Nie jest prawdą, że rada lekką rączką wydaje pieniądze podatników – zapewniał. – Bardzo długo o tym dyskutowaliśmy, pojawiały się różne dylematy, ale w końcu wspólnie doszliśmy do wniosku, że ta jednorazowa pomoc dla klubów piłkarskiego i piłki ręcznej jest w tym przypadku niezbędna. Jest to sytuacja wyjątkowa i jednorazowa – zaznaczył Małek.

Komentarz: Dlaczego prezydent milczał?
Koniec końców radni przegłosowali dotację dla klubów sportowych. W zasadzie wszyscy byli za, wstrzymała się tylko jedna osoba. Mnie zastanawia jednak inna rzecz.
Otóż w tej całej debacie ani raz głosu nie zabrał prezydent Janusz Chodorowski, który wielokrotnie (również w rozmowie ze mną) dawał do zrozumienia, że jest zdecydowanym przeciwnikiem wydawania pieniędzy na sport zawodowy. Jak na mój nos, prezydent został postawiony przez radnych pod ścianą. A kto wie, może było tak, jak mówił radny Aleksander Kopeć: – „(…) chyba, że na ten moment pan prezydent chce mieć spokój, albo w przyszłym roku nie spodziewa się już otrzymywać osobiście takiego wniosku.”

Paweł Galek

Leave a Reply

Your email address will not be published.