
RZESZÓW. Strażacy musieli jeździć trzy razy do pożaru, którego nie było, bo zepsuł się alarm.
Kilka dni temu strażacy z komendy miejskiej w Rzeszowie wyjeżdżali trzy razu do pożaru jednego z banków przy ul. Siemieńskiego w Rzeszowie. Należy dodać, pożaru, którego nie było. A wszystko dlatego, że zepsuł się alarm w banku, który powiadamia strażaków. Czy bank płaci za fałszywe alarmy, a co za tym idzie niepotrzebne wyjazdy państwowej straży pożarnej?
Do pierwszego alarmu w środę o godzinie 20 wyjechały cztery wozy strażackie. Okazało się, że żadnego pożaru nie było. Drugie powiadomienie z tego samego banku nastąpiło o 2 w nocy w czwartek. Tym razem strażacy wysłali jeden wóz, aby sprawdzić czy to kolejny fałszywy alarm i tak też było. O 7.30 rano dostali kolejny sygnał. Na miejscu zjawiła się cała ekipa, czyli cztery wozy ze strażakami. Oczywiście alarm kolejny raz okazał się fałszywy i o pożarze nie mogło być mowy.
Okazuje się, że placówki bankowe dysponują alarmami podłączonymi bezpośrednio do straży pożarnej, a konkretnie sytuację zagrożenia w bankach monitoruje kilka firm ochroniarskich, które mają podpisane umowy ze strażą pożarną. – Tym samym za fałszywe alarmy i nasze wyjazdy otrzymujemy od nich pieniądze – tłumaczy st. kpt. Grzegorz Wójcicki z Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Rzeszowie.
Grzegorz Anton



2 Responses to "Kto zapłaci strażakom za trzy fałszywe alarmy w banku?"