
PODKARPACIE. Budżety gmin w styczniu muszą zapłacić nauczycielom tzw. czternaste pensje.
Na początku przyszłego roku nauczyciele otrzymają wyrównanie, tzw. czternastkę. W samej Dębicy miasto wyda na ten cel ponad milion złotych. Samorządy z całego województwa może to kosztować 15 milionów złotych. W skali kraju jest to kwota rzędu 225 milionów złotych.
Polskie prawo, a precyzyjnie mówiąc Karta nauczyciela, zobowiązuje samorządy do wypłacania nauczycielom wyrównania. Dyrektorzy szkół muszą co roku zapewniać nauczycielom średnie płace. Te są naliczane dla każdej z czterech grup awansu zawodowego oddzielnie. Chodzi o to, że jeżeli nauczyciel zarobi mniej niż jego koledzy, to musi dostać wyrównanie.
Paradoksem tego rozwiązania jest fakt, że często w ten sposób są premiowani nauczyciele, którzy pracują mniej, tj. nie wyrobili liczby godzin np. z powodu zwolnienia chorobowego.
Natomiast nauczyciele, którzy pracują więcej, dostają nagrody za dodatkowe wysiłki, zawyżają średnią. Kata nauczyciela zmusza samorządy do uśrednienia zarobków grona pedagogicznego. Nauczyciele, którzy z różnych przyczyn zarobili mniej (a to z powodu choroby, a to dlatego, że się nie starali i nie dostali nagród), muszą dostać rekompensatę, by otrzymać w skali roku średnią dla danej gminy nauczycielską pensję.
Na owe wyrównania pieniądze samorządy muszą znaleźć we własnej kieszeni. – W 2012 roku kosztowało nas to 1,6 miliona zł, w tym roku szacujemy, ze będzie to kwota rzędu około 1,2 miliona złotych – mówi Mariusz Trojan, wiceburmistrz Dębicy odpowiadający za sprawy związane z oświatą.
W większych miastach koszty nauczycielskiej czternastki to nawet kilka milionów złotych. Gminy wiejskie muszą przeznaczać na to rocznie nawet po 100 tys. zł. W skali całego województwa ten nauczycielski przywilej kosztuje nas wszystkich około 15 milionów złotych. Natomiast w całej Polsce na ten cel przeznaczane jest co roku grubo ponad 200 milionów złotych.
Rząd zapowiadał ograniczenie tego przywileju. Miały to być jednak tylko zmiany kosmetyczne, ale i te utknęły w martwym punkcie i obecna koalicja nie spieszy się z ich wprowadzeniem. Samorządowcy jednak mają mieszane uczucia co do tych zmian, bo nie likwidują one obowiązku wyrównania, a jedynie zmieniają sposób jego wyliczania. – W naszym przypadku zmiana sposobu wyliczania tzw. czternastki niewiele zmieni – ocenia Mariusz Trojan.
Moim zdaniem
Nie mam nic przeciwko temu, żeby nauczyciele zarabiali dobrze. Jednak trzynasta pensja budżetówki to sprawa mocno dyskusyjna, a już wywołana do tablicy nauczycielska czternastka sprawia, że obywatelowi, który na to łoży, nóż się w kieszeni otwiera.
Wiem, że praca nauczyciele naprawdę łatwa nie jest i należy się im godna płaca i szacunek. Szacunek nauczycielom odebrały kolejne reformy edukacji i rozpuszczona, bezczelna młodzież, która nic nie musi, a wszystko jej wolno. Pensje natomiast nauczyciele obecnie mają niezłe w przeciwieństwie do zwykłych ludzi, którzy często nie są mniej wykształceni, a pracują przynajmniej tak samo ciężko. Bo nie oszukujmy się, armia mądrych Polaków po studiach pracuje w Polsce w pocie czoła za mniej niż nauczyciele, a nikt im nie daje czternastek, trzynastek, dodatków za prace na wsi. Nie jest to wina nauczycieli, jednak nie dziwmy się, że ich przywileje mogą razić.
Artur Getler



17 Responses to "Miliony złotych na nauczycielskie czternastki"