Zabił czterech chłopców. Czy pedofil i zabójca trafi z więzienia na terapię?

Od 2011 roku Mariusz T. odbywa karę w rzeszowskim zakładzie karnym. Nawet nie wiadomo, jak obecnie wygląda, bo bardzo chroni swoją prywatność. Fot. Wit Hadło
Od 2011 roku Mariusz T. odbywa karę w rzeszowskim zakładzie karnym. Nawet nie wiadomo, jak obecnie wygląda, bo bardzo chroni swoją prywatność. Fot. Wit Hadło

RZESZÓW. Jest szansa, że zwyrodnialec z rzeszowskiego zakładu karnego nie wyjdzie w lutym na wolność.

Mariusz T. (51 l.), pedofil i zabójca czworga dzieci, odbywający karę 25 lat więzienia w rzeszowskim zakładzie karnym, odlicza dni do wyjścia. Do opuszczenia kryminału pozostało mu dokładnie 56 dni. Podczas procesu T. mówił, że po wyjściu z zakładu będzie robił to samo co wcześniej. Zresztą psychiatrzy, którzy go badali, twierdzą to samo co zwyrodnialec. Czy już należy się bać o dzieci? Niekoniecznie, bo prezydent Bronisław Komorowski właśnie podpisał ustawę, która może pozwolić na to, że Mariusz T. prosto z zakładu karnego trafi do Krajowego Ośrodka Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym. A stamtąd nie wyjdzie, dopóki nie będzie zdrowy.

Mężczyzna został skazany czterokrotnie na karę śmierci w 1989 roku za zabicie czterech chłopców w wieku 11,12 i 13 lat. Wówczas ten były nauczyciel wychowania fizycznego był już karany za pedofilię, a zabójstwa popełnił także na tle seksualnym. Od 24 lat powinien nie żyć, ale w 1989 roku zamieniono mu wspaniałomyślnie karę śmierci na 25 lat więzienia, bo w ówczesnym kodeksie karnym nie było kary dożywocia.

Z rysu psychologicznego sporządzonego w rzeszowskim zakładzie karnym wynika, że mężczyzna ma głęboki poziom psychopatologii, jest sadystą oraz cechuje go głęboki poziom dewiacyjności. Zabijanie jest dla niego sposobem odprężenia.

W ubiegłym roku zapytaliśmy w rzeszowskim zakładzie karnym, czy jest możliwość spotkania się z T. i poznania jego opinii na temat tego, co się stało oraz jego przyszłości po wyjściu na wolność. Kategorycznie odmówił. Ponowiliśmy próbę w grudniu tego roku.

– Mężczyzna złożył na piśmie prośbę o nieudzielanie informacji na jego temat. Nie chce też się spotkać z dziennikarzami – tłumaczy major Norbert Gaweł, rzecznik prasowy rzeszowskiego zakładu karnego.

Na spotkanie nie zgodził się nawet po tym, kiedy jedna z telewizji skontaktowała się z jego matką i ta próbowała wpłynąć na syna.

Mariusz T. trafi do ośrodka?
Niewykluczone, że Mariusz T. nie wyjdzie jednak na wolność. Prezydent podpisał ustawę, która pozwala sprawować nad nim nadzór prewencyjny albo umieścić go w Krajowym Ośrodku Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym. Postępowanie będzie wszczynane na wniosek dyrektora zakładu karnego, w którym przebywa zwyrodnialec. Decyzje o jego dalszym losie będzie podejmować Sąd Okręgowy po zapoznaniu się z opinia psychiatrów, a także, jeśli to będzie konieczne, psychologa i seksuologa. Jeśli T. trafi do specjalnego ośrodka co około 6 miesięcy będzie sporządzona opinia dla sądu, czy T. będzie nadawał się do życia w społeczeństwie i może wyjść na wolność.

Co ciekawe, nowe przepisy będzie można zastosować nie tylko do tak skrajnych przypadków jak czyny Mariusza T. Będą one obowiązywały także wobec osób z mniejszymi wyrokami, które zostały skazane za przestępstwo popełnione z użyciem przemocy, u których stwierdzono zaburzenia psychiczne w postaci upośledzenia umysłowego, zaburzenia osobowości lub zaburzenia preferencji seksualnych.

Prezydent podpisał ustawę, ale to nie koniec. bo jak czytamy na jego oficjalnej stronie, może jednak dojść do ryzyka nieposzanowania praw i wolności konstytucyjnych. Tym samym ustawa ta zostanie zbadana przez Trybunał Konstytucyjny.

***
Grzegorz-Anton1Organizacje praw człowieka, niektórzy prawnicy oraz lekarze uważają, że ustawa wzbudza wiele kontrowersji. Wychodzi na to, że wielka krzywda stanie się zboczeńcowi, który wykorzystał dziecko, zabił je, chełpi się tym, twierdzi, iż sprawia mu to przyjemność, a psychiatrzy twierdzą, że po wyjściu na wolność ponownie będzie robił to, za co został skazany. Czy nowe przepisy mówią, że ktoś tych wszystkich zwyrodnialców chce zabić, odciąć im rękę czy nogę lub torturować, na co, według większości społeczeństwa, zapewne zasługują? Odpowiedź brzmi: nie. Byliby traktowani nadal w sposób humanitarny, czego oni sami nie potrafili zrobić dla swoich ofiar.

Powiedzmy szczerze: tacy zwyrodnialcy jak Mariusz T. nigdy nie będą nadawali się do życia wśród ludzi i osobiście uważam, że kara śmierci powinna obowiązywać. Skoro jednak jesteśmy tacy humanitarni, to przynajmniej izolujmy tych zbrodniarzy od społeczeństwa i nie szukajmy na siłę problemów tam, gdzie ich nie ma.

Grzegorz Anton

3 Responses to "Zabił czterech chłopców. Czy pedofil i zabójca trafi z więzienia na terapię?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.