
Żyjemy w czasach, w których wszystko staje się coraz droższe. Jedyne, co traci na wartości, to ludzkie życie.
Jak dla jednych bezcenne, tak dla innych bez żadnej wartości. Życie ludzkie. Na Podkarpaciu w ubiegłym roku doszło do 17 zabójstw. Zabijali mężczyźni i kobiety. Ginęli mężowie, żony, brat. Życie z rąk najbliższych traciły matki, babcia, a nawet 4-letnie dziecko.
Życie można stracić z powodu kilku złotych, kończącego się na imprezie alkoholu albo rodzinnej awantury. Śledząc procesy sądowe, nietrudno zauważyć, że do tego, by zabić, dobry jest każdy powód. Morderstwa, których podłożem jest miłość, zazdrość czy walka o honor, to historie, które zapamiętuje się na długo. Nie ma ich jednak zbyt wiele. Do wielu tragedii nie doszłoby także, gdyby nie pity wcześniej przez ich uczestników alkohol.
W 2013 roku na Podkarpaciu doszło do 17 zabójstw i było to niestety najwięcej od 2009 roku, kiedy to życie w wyniku przestępstwa straciło w naszym województwie aż 26 osób. W roku 2012 – policja odnotowała 16 zabójstw, rok wcześniej 12, w 2010 roku było ich 14. Przypominamy zdarzenia, które wstrząsnęły naszym regionem w ubiegłym roku.
Zabił ją, a potem siebie
Jedno z pierwszych zdarzeń, które na długo zapadnie w pamięć mieszkańców naszego regionu, miało miejsce w Sanoku. Życie straciło wówczas dwoje młodych ludzi, a ich śmierć poprzedziło jeszcze zabójstwo trzeciego młodego mężczyzny. Początek tego dramatu ma miejsce 10 stycznia, kiedy zapadła decyzja o zatrzymaniu 32-letniego mieszkańca Sanoka, podejrzewanego, według ustaleń policjantów, o zabójstwo mieszkańca Leska, do którego doszło dzień wcześniej w Międzybrodrodziu. Na miejsce zostali wysłani policjanci Samodzielnego Pododdziału Antyterrorystycznego Policji w Rzeszowie.
Podczas przygotowań do zatrzymania mężczyzna otworzył ogień do policjantów. Zauważył policyjny nieoznakowany radiowóz w okolicy bloku, w którym mieszka i z okna swego mieszkania oddał cztery strzały w ten samochód. Do Sanoka przybyli policyjni antyterroryści z Rzeszowa oraz policjanci Biura Operacji Antyterrorystycznych Komendy Głównej Policji. Policjanci ustalili, że w mieszkaniu prawdopodobnie przebywa również 17-letnia kobieta, znajoma mężczyzny. Próby nawiązania kontaktu z parą nie powiodły się. Żadne z nich nie podjęło współpracy. Do późnych godzin nocnych ani mężczyzna, ani kobieta nie skontaktowali się z negocjatorami.
Po północy dowodzący działaniami podjął decyzję o wejściu do mieszkania. Akcja Policji została zaplanowana na godz. 1. Wejście policyjnych antyterrorystów do mieszkania poprzedziła ostatnia próba nawiązania kontaktu z osobami. Policyjni negocjatorzy weszli do klatki schodowej bloku i poprzez megafon kilkakrotnie poprosili mężczyznę i kobietę o współpracę, o otwarcie drzwi i dobrowolne oddanie się w ręce policjantów. Będący w mieszkaniu nie zareagowali. Po sforsowaniu drzwi okazało się, że 17-latka i 32-latek nie żyją. Mężczyzna najpierw zastrzelił dziewczynę, a potem siebie, zastrzelił także psy, które były w mieszkaniu.
13 stycznia doszło do zbrodni w Nisku, a jej uczestnikami był syn i matka. 46-latek, który mieszkał z emerytowaną nauczycielką i od wielu miesięcy się nią opiekował, pod wpływem alkoholu zaatakował 73-latkę, pobił i udusił. Mężczyzna przez cały okres trwania procesu nie przyznawał się do zbrodni. Twierdził, że kochał bardzo swoją mamusię i nie mógłby jej tego zrobić. Dowody zebrane przez prokuraturę nie pozostawiały jednak wątpliwości. Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu skazał mężczyznę na 10 lat więzienia.
Porwała się na matkę
Kolejna zbrodnia wydarzyła się w Dębicy 11 lutego. Najpierw do tamtejszej komendy trafiło zgłoszenie o zaginięciu 25-latki. Funkcjonariusze szybko ustali, że kobieta wybrała się do swojego znajomego, 31-letniego mieszkańca Dębicy. Przybyli na miejsce mundurowi w jednym z pokoi znaleźli ciało zaginionej. Jak wynika ze śledztwa, kobieta chciała odejść od mężczyzny i aby upewnić się, czy powinna to zrobić, udała się wcześniej do wróżki. Niewykluczone, że to właśnie strach przed porzuceniem tak rozwścieczył Grzegorza O., że zadał Annie W. około 80 ciosów nożem. Kilkadziesiąt minut później był już zatrzymany, a podczas przesłuchania przyznał się do zabójstwa swojej dziewczyny.
Równie tragiczna była kolejna zbrodnia, która także wstrząsnęła całym krajem. 28 czerwca, kwadrans przed godz. 3, do siedziby komendy w Stalowej Woli zgłosiła się kobieta, która stwierdziła, że zabiła swoją matkę. Policjanci, którzy udali się do wskazanego przez 23-latkę mieszkania, znaleźli w nim zwłoki 47-latki. Córka kobiety była trzeźwa. Jak ustalili śledczy, między kobietami trwał od dłuższego czasu konflikt na tle oczekiwań matki wobec córki, jej podejścia do nauki i życia ogólnie. Zmarła była znaną w Stalowej Woli nauczycielką, a życie straciła w dniu zakończenia roku szkolnego. 23-latka od chwili zatrzymania przebywa w areszcie, grozi jej nawet dożywotnie pozbawienie wolności.
Wnuczek zasztyletował babcię
Kolejne z najbardziej tragicznych zdarzeń 2013 roku rozegrało się 5 maja w jednym z mieszkań w centrum Mielca. Doszło w nim do awantury między 21-letnim wnuczkiem i jego 81-letnią babcią. Młody człowiek kilkakrotnie ranił nożem kobietę w okolice szyi i klatki piersiowej. 81-latka zdołała jeszcze wybiec z mieszkania. Sąsiedzi wezwali pogotowie i policję. Pomimo reanimacji, kobieta po przewiezieniu do szpitala zmarła. Młodemu mieszkańcowi Mielca postawiono zarzut zabójstwa, za które grozi od 8 do 15, 25 lat lub dożywotnie pozbawienie wolności.
Udusiła 4-letniego synka
W wyniku zabójstwa na Podkarpaciu zginęło w ubiegłym roku także jedno dziecka. Do tragedii doszło w Nowej Dębie 23 września. Jak ustalili policjanci, 41-letnia kobieta przebywając w domu swojej teściowej, zaatakowała swojego 4-letniego synka zaraz po obudzeniu. Posłużyła się przy tym kablem elektrycznym, który następnie próbował ukryć przybyły na miejsce dramatu szwagier. Chłopiec w stanie tragicznym trafił do szpitala, gdzie po kilkunastu dniach zmarł. Kobiecie prokuratura przedstawiła zarzut zabójstwa.
24 października około godz. 11 dyżurny komendy policji w Ropczycach odebrał telefon z informacją, że w Ostrowie mogło dojść do zabójstwa. Na miejsce został skierowany policyjny patrol. Policjanci będący na miejscu ustalili, że na posesję przyjechała córka 80-letniej kobiety wraz ze swoim mężem. Kiedy weszli do jednego z domów, zastali leżącą w łóżku kobietę, która nie dawała znaków życia. Kobieta miała widoczne obrażenia na głowie. Z relacji zgłaszającej wynikało, że jej matka mieszkała wraz z 60-letnim synem. W związku z tą informacją policjanci poszli do drugiego domu na tej samej posesji. W domu policjanci znaleźli ciało 60-letniego mężczyzny. Wstępne ustalenia wskazują, że 60-latek dokonał zabójstwa swej matki. Użył prawdopodobnie siekiery, którą policjanci odnaleźli. Potem 60-latek prawdopodobnie popełnił samobójstwo, zażywając nadmierną ilość leków.
Zbrodnia niewyjaśniona
Spośród wszystkich 17 zbrodni, do których doszło w roku ubiegłym, tylko jednej nie udało się jak na razie wyjaśnić. Do tragedii doszło 6 kwietnia w Nisku. W sobotę około godz. 2 w nocy dyżurny niżańskiej komendy został powiadomiony o napaści na mieszkankę Niska w jej domu. Napastnik prawdopodobnie wszedł do domu 52-letniej kobiety, gdy ta spała. Zadał swojej ofierze wiele ran kłutych w okolice twarzy, szyi i rąk. Pomimo podjętej akcji reanimacyjnej, kobieta zmarła. Do dziś nie ustalono, kto stoi za tą zbrodnią, co oznacza, że morderca wciąż przebywa na wolności.
Małgorzata Rokoszewska



5 Responses to "Zabójstwa, które wstrząsnęły Podkarpaciem"