
TBL. W niedzielę mecz drużyn, które ostatnio nie mają dobrej passy.
Po dwóch porażkach z rzędu Stabill Jezioro Tarnobrzeg w niedzielę zmierzy się we Wrocławiu z Śląskiem, który z kolei nie zasmakował zwycięstwa od trzech meczów. W I rundzie „Jeziorowcy” przegrali z ekipą z Dolnego Śląska 74:89.
– We Wrocławiu musimy poszukać wygranej i postarać się coś nadrobić – zapowiada center zespołu z Tarnobrzega Rafał Rajewicz. – Chcemy się bić o awans do play off, chcemy pokazać się w Polsce, że potrafimy grać. Trzeba dalej walczyć i udowadniać, że walczymy o coś wartościowego. Nie chcemy być w dole tabeli – stwierdza Rajewicz, a inny środkowy „Jeziorowców”, Szymon Łukasiak dodaje. – Musimy wreszcie złapać swój rytm, bo raz gramy dobrze, a raz źle i to nas męczy praktycznie przez cały sezon. Musimy się przyłożyć i zacząć wreszcie grać tak, jak graliśmy w tych wygranych spotkaniach. Potencjał mamy zdecydowanie większy niż osiągane do tej pory wyniki.
W niedzielnym pojedynku przed wrocławską publicznością w roli pierwszego trenera wrocławian zadebiutuje Jerzy Chudeusz. W klubie liczą, że dotychczasowy asystent Milivoje Lazicia tchnie w zespół nowego ducha. Nie udało się to w ostatnim meczu we Włocławku, gdzie Śląsk poległ 60:78. Na ławce trenerskiej Chudeusza wspiera Tomasz Jankowski. Ten duet w poprzednim sezonie poprowadził Śląsk do mistrzostwa I ligi. We Wrocławiu liczą, że będą w stanie pozytywnie wpłynąć na nierówno grającą do tej pory drużynę.
– Zdecydowaliśmy się postawić na sprawdzone rozwiązanie, które w poprzednim sezonie dało nam awans do PLK. Obaj trenerzy znają i rozumieją się bardzo dobrze. Pracowali ze sobą nie tylko na poziomie I ligi, ale także w ekstraklasie, i zawsze tę współpracę bardzo sobie chwalili – mówi menedżer Śląska Maciej Szlachtowicz.
W zespole 17-krotnych mistrzów Polski oprócz trenera wymieniono już trzech zawodników, ale zespół nadal spisuje się poniżej oczekiwań. – Ja nie uważam, by były jakiekolwiek powody do paniki – mówi najskuteczniejszy gracz Śląska, Dominique Johnson (średnia 11,6 pkt) i dodaje. – Bardzo mi zależy na wygrywaniu i obecny bilans, a także trzy porażki z rzędu nie napawają mnie ani dumą, ani szczęściem. Jestem zły, ale jednocześnie nie widzę przyczyny, by panikować. Koszykówka jest tak nieprzewidywalną grą, że nigdy nie wiesz czy kolejny mecz nie rozpocznie właśnie serii kilku wygranych z rzędu, bo pewne elementy, które trenujesz, zaczną się zazębiać – kończy Amerykanin.
ŚLĄSK – STABILL JEZIORO
niedziela, godz. 18
Rafał Myśliwiec


