PODKARPACIE. W 2000 r. musieliśmy odkładać wypłatę przez 3 miesiące, żebyśmy mogli kupić chłodziarkozamrażarkę.
Najniższe miesięczne wynagrodzenie z roku na rok wzrasta. Podwyżki są ledwo odczuwalne, ale gdy przyjrzymy się wzrostowi płac z perspektywy czasu, okazuje się, że w naszych portfelach ląduje coraz więcej gotówki. Niestety, nie można zapomnieć, że w parze ze wzrostem wynagrodzeń idą też podwyżki cen. Postanowiliśmy porównać zarobki w 2000 i 2012 roku. Ile zarabialiśmy wtedy? Ile wydawaliśmy? Ile kosztowały podstawowe produkty? Jak zmieniała się siła nabywcza pieniądza?
Zacznijmy od zarobków. W 2000 roku Polacy zarabiali przynajmniej 700 zł miesięcznie. 12 lat później płace wzrosły ponad dwukrotnie – do 1,5 tys. zł. Średnia krajowa była znacznie wyższa (w 2000 r.: 1 tys. 924 zł, a w 2012 r.: 3 tys. 522 zł ), ale jak powszechnie wiadomo, takie zarobki trafiają tylko do części społeczeństwa, dlatego dla lepszego zobrazowania wzrostu cen i wydatków będziemy posługiwać się płacą minimalną.
Tak zmieniły się ceny
Spójrzmy teraz, jak zmieniały się ceny podstawowych produktów spożywczych, przedmiotów, bez których nie wyobrażamy sobie funkcjonowania gospodarstwa domowego, oraz oczywiście ceny energii, gazu czy benzyny.
Zgodnie z danymi GUS, w 2000 r. za 1 kg ryżu musieliśmy zapłacić średnio 2,35 zł, a w 2012 r. już 4,24 zł. Za mąkę pszenną kolejno: 1,77 zł i 2,38 zł. Litr oleju rzepakowego był wydatkiem rzędu 4,22 zł, a później już prawie 7 zł. 13 lat temu za najniższą krajową pensję mogliśmy kupić 298 kg ryżu (w 2012 r.: 357), 395 kg mąki (w 2012 r.: 630) albo 166 litrów oleju (w 2012 r.: 214).
Znacznie większą część naszej pensji pochłaniały produkty gospodarstwa domowego, na które nie każdy mógł sobie pozwolić. Przykładowo, w 2000 roku za chłodziarkozamrażarkę musieliśmy zapłacić średnio 1 tys. 944 zł, później niemal o połowę mniej – 1 tys. 70 zł. Żeby 13 lat temu było nas stać na takich zakup, teoretycznie przez prawie 3 miesiące musieliśmy odkładać całą wypłatę. Ale za to stać nas było np. na 4 i pół żelazka (po 154,76 zł za sztukę) albo prawie na dwa odkurzacze (365,66 zł/szt.). W 2012 r. byliśmy nieco bogatsi, więc mogliśmy sobie pozwolić na więcej. Choć żelazko kosztowało o 4 zł więcej, to np. cena odkurzacza spadła o 20 zł.
Wzrost cen wody, gazu i benzyny
Mimo że ceny podstawowych produktów zwykle spadały i teoretycznie było stać nas na więcej, to lwią część pieniędzy zaczęły pochłaniać dobra, bez których nie jesteśmy w stanie się obejść: energia, gaz, woda czy benzyna. Na przestrzeni tych 12 lat za metr sześcienny wody płaciliśmy o połowę więcej (wzrost ze 1,55 zł do 3,43 zł). Podobnie jak za energię elektryczną (1 kWh kosztowała nie 30 gr, ale 66 gr), gaz ziemny (1 m3 2,92 zamiast 92 gr) czy benzynę (1 litr 5,53 zł a nie 3,09 zł).
Każdy z nas może wybrać, czy chce kupić tańszy czy droższy produkt, zdecydować, czy w ogóle potrzebuje go w danym momencie. W przypadku dóbr nieodnawialnych, takiego wyboru już nie ma i płacić musimy wszyscy.
Ewelina Nawrot
KOMENTARZ
Krzysztof Kaszuba, ekonomista:
– Dobra podstawowe, takie jak energia czy gaz, wyczerpują się. Ich pozyskiwanie staje się coraz droższe, koszty coraz większe. Mimo że mamy coraz lepszą technikę, musimy sięgać po nie coraz “głębiej”. Z racji tego, że rośnie na nie popyt, to cena wzrasta. W przypadku cen produktów podstawowych na przestrzeni lat mamy do czynienia ze stabilizacją. Pewne dobra stają się tańsze, zawłaszcza te, w przypadku których stosujemy zamienniki. Jednak jakościowo podaż dóbr jest coraz gorsza: żywność bardziej chemiczna, odzież niższej jakości. Dlatego można powiedzieć, że siła pieniądza na polskim rynku coraz bardziej maleje, ponieważ tylko pozornie możemy kupić więcej.



9 Responses to "Ile zarabialiśmy i ile kosztowało życie w 2000 i 2012 r.?"