
PODKARPACIE. Ciężkie czasy czekają naciągaczy żerujących na naiwności seniorów i oferujących im np. garnki, fotele masujące czy inne gadżety za wielokrotnie zawyżoną cenę.
Dostaliśmy pismo z Prokuratury Generalnej, będziemy się doń stosować – mówi Mariusz Chudzik, rzecznik prasowy Prokuratury Apelacyjnej w Rzeszowie. – Zalecenia dotyczą przypadków, w których wykorzystywana jest nieporadność prawna seniorów, kiedy wprowadzani są w błąd, wykorzystywani do złego rozporządzenia mieniem poprzez proponowanie kupna po mocno zawyżonej cenie.
Słowem, Andrzej Seremet, prokurator generalny, wypowiedział wojnę naciągaczom wciskającym emerytom np. garnki czy inny mało wartościowy sprzęt za 5 lub więcej tys. zł. W rozesłanych prokuratorom apelacyjnym zaleceniach nakazał, by prokuratorzy wnikliwiej niż dotychczas prowadzili czynności i udzielali pomocy prawnej osobom w ten sposób, by mogły powrócić do stanu rzeczy sprzed podjęcia złej decyzji.
– Podczas oskarżania naciągaczy mamy wskazywać, że osoby te działały z niskich pobudek, co jest okolicznością obciążającą – mówi Mariusz Chudzik.
Doniesienia prasowe jak zawiadomienie o przestępstwie
Prokurator Seremet pisze w piśmie również, by poważnie traktować doniesienia prasowe dotyczące tego typu spraw i patrzeć na nie jak na zawiadomienie o przestępstwie, a co za tym idzie, wdrażać śledztwo.
Według szacunków rzecznika praw obywatelskich Ireny Lipowicz, co roku naciąganych jest nawet kilkadziesiąt tysięcy starszych osób. Na Podkarpaciu, o czym niejednokrotnie pisaliśmy, też dochodziło do takich oszustw. Pisaliśmy o sprawie 63-letniego Franciszka z Nockowej, któremu na bezpłatnej wycieczce wciśnięto fotel masujący i grill za 5 tys. zł. Pisaliśmy, a nawet poszliśmy na „badania medyczne”, połączone z demonstracją cudownie leczącego urządzenia tzw. rezonatora biofotonowego, o którym prof. dr inż. hab. Włodzimierz Kalita z Zakładu Systemów Elektronicznych i Telekomunikacyjnych na Politechnice Rzeszowskiej powiedział wtedy: 5 tys. zł za urządzenie, w którym jest mikroprocesor kosztujący parę dolarów, dwie diody na podczerwień w dodatku mrugające na przemian, co wyklucza jakiekolwiek wpływ na organizm (oprócz wrażenia) i również kosztujący parę dolarów jest ewidentnym oszustwem. Gdyby kosztowało 500 zł, można by go potraktować jak ciekawy gadżet, który nie zaszkodzi, ale i niewiele pomoże.
Pisaliśmy też o spotkaniach, na których za trzy tys. zł sprzedawali tabletki mające sprawić, że seniorzy odstawią nawet leki na nadciśnienie czy serce, i warsztatach kulinarnych połączonych z występem znanego kabareciarza, przed którym robią ludziom pranie mózgów, mające przekonać ich do zostawienia ogromnych sum za garnki, choć podobne można kupić o wiele taniej.
Anna Moraniec



5 Responses to "Prokuratura obejmuje ochroną emerytów"