„Rzeszów najpiękniejszym i najczystszym miastem w Polsce”, „prężnie się rozwijającym”, „rzeszowianie bardzo pozytywnie oceniają inwestycje realizowane przez miasto”, „chwalą dostępność do żłobków i przedszkoli” – tak przynajmniej wynika z najnowszej ulotki Urzędu Miasta Rzeszowa.
Zbudowano ją na sondażu telefonicznym dla jednej z gazet, w którym o zdanie zapytano zaledwie 400 mieszkańców prawie 200-tysięcznego miasta.
Biało-niebieskie propagandowe ulotki podrzucono rzeszowianom do bloków. Po co? Odpowiedź jest prosta. Pod koniec jesieni mamy wybory samorządowe, a jak brakuje prawdziwych sukcesów (byłoby nim np. odkorkowanie miasta), to trzeba ludziom coś wcisnąć. Skoro rzeszowianie są tak „zadowoleni”, „pozytywnie oceniają” i „chwalą” (w domyśle oczywiście prezydenta Tadeusza Ferenca), to po co mają o tym czytać na ulotkach? A może wcale nie są i dowiadują się o tym właśnie z ulotki?
Jest jeszcze druga jej strona. Czytamy na niej, że „66 proc. mieszkańców Rzeszowa popiera obecne działania prezydenta Miasta Rzeszowa – Tadeusza Ferenca” i że właśnie tyle oddałoby na niego głos w wyborach. I wszystko jasne! Tylko skoro jest tak dobrze, to po co te ulotki i marnotrawienie pieniędzy podatników? Przecież pieniądze wydane na tysiące ulotek można było przeznaczyć na jakiś szczytny cel. Poszły jednak na typową propagandę, co jakże dobitnie potwierdza, że obecnego prezydenta Rzeszowa „kręci robota, a nie wybory”.
Sezon na polityczne ulotki-bajerki należy zatem uznać za otwarty. W następnej proponuję prezydentowi Ferencowi „pochwalić się”, że popiera go 110 proc. mieszkańców albo, że Rzeszów ma tylko o jedną linię metra mniej niż Warszawa.
Arkadiusz Rogowski



5 Responses to "Sezon na ulotki-bajerki"