
TBL. Piąta z rzędu porażka „Jeziorowców” coraz bardziej oddala ich od fazy play-off.
Odkąd (2010 r.) zespół z Tarnobrzega występuje w najwyższej klasie rozgrywkowej nigdy nie wygrał z PGE Turowem Zgorzelec. Czarnej passy nie przełamał też w piątek, wyraźnie przegrywając z wicemistrzem Polski, choć początek meczu mógł nastrajać optymizmem.
Wielkie zdziwienie towarzyszyło kibicom w Zgorzelcu, gdy na początku II kwarty Turów przegrywał 19:28. W ekipie gości bardzo dobrze radził sobie duet Marcin Nowakowski – Szymon Łukasiak, lecz tylko do czasu.
– Mój zespół pokazał wolę walki i energię, której bardzo potrzebowaliśmy, gdyż mecz rozpoczął się dla nas niekorzystnie – mówił Miodrag Rajković, szkoleniowiec ekipy gospodarzy, którzy szybko odzyskali rytm, a pod koniec pierwszej połowy przełamali przeciwników, wygrywając do przerwy 40:36. Później już tylko systematycznie powiększali przewagę.
– Poza pierwszym fragmentem spotkania, reszta meczu ułożyła się w dokładnie taki sposób, w jaki sobie życzyliśmy. Chcieliśmy grać agresywnie i skutecznie i to nam się udało – mówi skrzydłowy Turowa, Filip Dylewicz.
Wysokie zwycięstwo koszykarze PGE Turowa zawdzięczają temu, że wymusili na graczach Stabillu Jeziora aż 17 strat, które zamienili na 22 punkty (rywale tylko osiem). Jednocześnie, maksymalnie wykorzystali słaby powrót do obrony tarnobrzeżan, rzucając aż 35 z 84 punktów z kontry (goście 10 z 63). Tarnobrzeżanie również bardzo słabo spisywali się w rzutach z dystansu (za trzy trafili tylko trzykrotnie na 16 prób).
PGE Turów Zgorzelec 84
STABILL Jezioro Tarnobrzeg 63
(17:19, 23:17, 32:15, 12:12)
PGE Turów: Prince 23 (2×3), T. Taylor 7 (1×3, 7 as), Wiśniewski 7 (1×3, 8 as), Dylewicz 16 (1×3), Zigeranović 4 oraz Kulig 13 (1×3), Stelmach 6 (2×3), Muskała 2, Podanowski 2, M. Taylor 2, Krestinin 2, Karolak 0.
STABILL Jezioro: Nowakowski 11 (1×3), Łukasiak 12, Doaks 10, Allen 8, Goffney 2 oraz Fitzgerald 15 91×3), Krajniewski 5 (1×3), Patoka 0.
Sędziowali: M. Kowalski, R. Mordal i M. Koralewski. Widzów 1200.
rm


