Jak nie powódź, to pożary

Szkody poczynione przez oba pożary są znaczne. Obecnie trwa szacowanie strat. Fot. Bogdan Myśliwiec
Szkody poczynione przez oba pożary są znaczne. Obecnie trwa szacowanie strat. Fot. Bogdan Myśliwiec

SOKOLNIKI, TARNOBRZEG. W dwukrotnie zniszczonej przez powódź miejscowości wybuchły w minionym tygodniu dwa pożary.

W Sokolnikach, niewielkiej wsi pod Tarnobrzegiem, w minionym tygodniu wybuchły dwa pożary zabudowań gospodarczych. Mieszkańcy miejscowości, którzy w 2001 i 2010 roku przeżyli niszczycielskie powodzie, zastanawiają się, czy to przypadek, czy za niebezpiecznym żywiołem stoi podpalacz.

Cztery zastępy straży pożarnej walczyły w sobotę z pożarem zabudowań gospodarczych w Sokolnikach. Dwa dni wcześniej także się paliło w tej miejscowości. Mieszkańcy wsi nie chcą snuć teorii spiskowych, ale podejrzeń o podpalenia nie brakuje.

Zgłoszenie o pożarze zabudowań na posesji przy ulicy Sandomierskiej do komendy straży pożarnej w Tarnobrzegu dotarło w sobotę około godziny 7.30. Paliły się budynki gospodarcze koło domu, którego mieszkańcy jeszcze spali. Ogień zauważyli sąsiedzi.

– Akurat wracaliśmy z synem z pracy, kiedy zobaczyliśmy pożar. Ogień był bardzo duży, więc już jakiś czas musiało się palić – relacjonuje mężczyzna.

Do działań ratowniczo-gaśniczych zadysponowano cztery zastępy. Jeden z Państwowej Straży Pożarnej w Tarnobrzegu i trzy z jednostek Ochotniczych Straży Pożarnych w Sokolnikach, Trześni i Gorzycach. Do czasu przyjazdu wozów bojowych właściciel posesji z pomocą sąsiadów zdołał wyprowadzić z płonących budynków zwierzęta gospodarskie. Na ratowanie innego dobytku było zbyt późno, ogień szybko się rozprzestrzeniał i istniało ryzyko, że przeniesie się na zabudowania w sąsiedztwie.

Jakie są szkody? Ogień doszczętnie strawił stodołę wraz ze składowanym w niej sianem, słomą i drewnem. Spłonęło także kilka ton zboża. Spaleniu uległ również dach wiaty garażowej oraz znajdując się w niej przyczepka do ciągnika i inne sprzęty używane w gospodarstwie.

Przyczyny pożaru na ul. Sandomierskiej, jak i tego, który miał miejsce dwa dni wcześniej ustalają strażacy i policja. Co zastanawiające, nie dalej jak dwa dni wcześniej paliło się na innej posesji, w odległości zaledwie trzystu metrów od miejsca sobotniego pożaru. Tam ogień niemal w samo południe zniszczył budynek, w którym właściciel składował drewno oraz sprzęt elektromechaniczny.

Małgorzata Rokoszewska

Leave a Reply

Your email address will not be published.