Pomnik Walk Rewolucyjnych i kompleks prowincji

piotr-samolewiczDziennikarz „Nowin” Bartosz Gubernat na łamach swojej gazety zadał niedawno pytanie, komu przeszkadza Pomnik Walk Rewolucyjnych? I odpowiedział sobie: garstce działaczy, którzy nie widzą poważniejszych problemów i rozpętują w mieście medialną burzę.

Otóż dziennikarz jest w błędzie. Pomnik przeszkadza na przykład mnie, rzeszowianinowi od urodzenia i jednocześnie osobie, która jako tako pamięta poprzedni ustrój. Dodam jeszcze, że nie jestem żadnym działaczem.

Argumenty dziennikarza „Nowin”, że pomnik powinien pozostać na miejscu, są natury subiektywnej. Przytoczył on m.in. „ciepłe” pytanie znajomego z kraju o „najsłynniejszy pomnik w Polsce”. Wyrażona w ten sposób ciekawość miałaby świadczyć o tym, że pomnik jest najcenniejszą wizytówką miasta. Gdyby wziąć poważnie ten rodzaj argumentacji, to należałoby pogodzić się z tym, że Polska wielu zagranicznym dziennikarzom kojarzy się wyłącznie z „polskimi obozami zagłady” i nie walczyć z tym kłamliwym sformułowaniem.

Za pozostawienie pomnika w spokoju może przemawiać tylko jeden argument: koszty jego demontażu. Gdyby były one rzeczywiście duże, to należałoby pozostawić w spokoju ten beton z informacją historyczną, kiedy pomnik powstał i dlaczego, oraz jak jego wymowa ma się do faktów historycznych. Przed wojną na biednym Podkarpaciu nie było żadnych walk rewolucyjnych. Ruch robotniczy był aktywny w dawnym zaborze rosyjskim, u nas co najwyżej protestowali chłopi. Tak więc pomnik z gruntu jest ideologiczny. Miał zaświadczać o triumfie jedynie słusznego postępowego ustroju. Z historii wiadomo, że jedynie słuszny ustrój zbankrutował, bo był utopią, przegrał cywilizacyjną rywalizację z Zachodem. Do dziś Polacy ponoszą koszty tej przegranej. Mało tego, pomnik powstał ze zbiórek mieszkańców Rzeszowa, co dobrze oddaje charakter PRL. Rządząca wówczas Polską i miastem PZPR zamiast rozbudowywać sensownie miasto, zajmowała się propagandowym i, niestety, siłowym, utrwalaniem własnej władzy na koszt Polaków.

Dyskusja o pomniku może zawstydzać, ale nie z tych względów, o jakich pisze dziennikarz „Nowin”. Od czasu, gdy Rzeszów został stolicą województwa, korytem Wisłoka przetoczyło się wiele wody, tymczasem niektórzy wciąż uważają, że miasto niczym innym nie może się pochwalić w Polsce, jak tylko jakąś betonową konstrukcją. Z tej logiki przebija też kompleks prowincji: musimy być zauważani na zewnątrz i chwaleni za cokolwiek, nawet za pomnik, bo od tego zależy nasze dobre samopoczucie.

Piotr Samolewicz

6 Responses to "Pomnik Walk Rewolucyjnych i kompleks prowincji"

Leave a Reply

Your email address will not be published.