Bracia Litwini każą sobie płacić za polskość

Tylko w rządzonej przez studentów „Republice Zarzeczańskiej” w Wilnie można zobaczyć napisy w polskim języku (a przy okazji i kilkunastu innych). Wszędzie indziej grozi za to kara. Fot. Jerzy Mielniczuk
Tylko w rządzonej przez studentów „Republice Zarzeczańskiej” w Wilnie można zobaczyć napisy w polskim języku (a przy okazji i kilkunastu innych). Wszędzie indziej grozi za to kara. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. W Polsce Litwini korzystają z pełni praw. Na Litwie wywieszenie na swoim domu tabliczki z polską nazwą ulicy jest podstawą do ścigania sądowego. Rodacy proszą o pomoc, bo nie mają pieniędzy na grzywny, a polskości nie chcą się wyrzec.

Prezydent Stalowej Woli namawia rodaków, by przyłączyli się do akcji „Cegiełka Solidarności”. To forma finansowego wsparcia Polaków na Litwie szykanowanych przez tamtejsze sądownictwo. Litewskie sądy biją Polaków po kieszeni za zwykłe przyznawanie się do polskości. Dyrektor zamieszkałego przez Polaków obwodu solecznickiego ma z woli sądu zapłacić ponad 50 tys. zł tylko za to, że Polacy na swoich domach wywieszają tabliczki z polskimi nazwami ulic. – Choćby symbolicznie, ale pomóżmy panu Bolesławowi Daszkiewiczowi – prosi Andrzej Szlęzak.

Szlęzak jest jednym z polskich samorządowców, do którego o pomoc zwrócił się Solecznicki Oddział Rejonowy Związku Polaków na Litwie. „Trwająca od wielu lat walka z polskimi nazwami ulic na Wileńszczyźnie osiągnęła swoje apogeum – pisze w liście mer rejonu solecznickiego Zdzisław Palewicz. – Polskości z naszych serc nikt nie wyrwie, jednak dziś za używanie języka polskiego musimy płacić”.

A nasze MSZ udaje, że niczego nie widzi
Poszło o tabliczki z nazwami ulic w języku litewskim i polskim, które zawisły lata temu, gdy na Litwie obowiązywała ustawa o mniejszościach narodowych. Ustawa przestała działać w 2010 r. i wtedy nacjonaliści litewscy przystąpili do ataku. W Sejmasie blokują wprowaadzenie nowej ustawy i pozywają Polaków do sądów, gdy ci używają polskiego nazewnictwa. Bój toczy się głównie w rdzennie polskich Solecznikach, który to rejon, czyli coś jak nasz powiat, w 80. proc. zamieszkują Polacy. Dyrektor tego rejonu Bolesław Daszkiewicz w ciągu ostatnich 5 lat był już 10-krotnie karany przez sądy za używanie polskich nazw. Zawsze musi płacić z własnej kieszeni. W grudniu ub. roku w Wileńskim Sądzie Okręgowym odbyła się rozprawa odwoławcza od wyroku nałożonego na Daszkiewicza w instancji niższej. Sąd w Wilnie podniósł wysokość kary dla Daszkiewicza kilkadziesiąt razy (!) nakazując zapłacić 43,4 tys. litów (ok. 50 tys. zł) i po 100 litów za każdy dzień zwłoki przy zdejmowaniu tabliczek z polskimi nazwami. – Nie będę zrywał tabliczek, które wieszali ludzie – uniósł się honorem Daszkiewicz. I płaci.

– To przesada i tworzenie napięcia wśród mniejszości – głos w tej sprawie zabrał nawet Algirdas Batkieviczius, premier Litwy. Co jednak nie zmienia sytuacji. Jest ona o tyle dziwna, że nasze kraje są członkami UE, a we Wspólnocie obowiązuje konwencja ramowa Rady Europy o ochronie mniejszości narodowych. Litwa ratyfikowała dokument, który dopuszcza podwójne nazewnictwo w „skupiskach zwarcie zamieszkałych przez mniejszość narodową”. Prezydent Litwy nic sobie z tego nie robi, a nasze MSZ udaje, że niczego nie widzi. W litewskich wsiach w Polsce są podwójne nazwy i nikogo to nie razi. Nawet tam, gdzie jest kilka rodzin litewskich.

Pomóżmy, choćby symbolicznie
Prezydent Stalowej Woli kilka lat temu ufundował sztandar dla polskiej szkoły w podwileńskim Niemieżu, co rozpoczęło współpracę z rejonem wileńskim i innymi zamieszkałymi przez Polaków. Trwa prawdziwa wymiana młodzieży i kulturalna. Teraz jednak przyszedł czas na prawdziwą pomoc, bo Polacy nie są nacją dobrze sytuowaną na Litwie. – Proszę wszystkich, którz chcą aby polskośc na Litwie rwała, o wsparcie akcji – mówi prezydent Stalowej Woli. – Nie chodzi o wielkie kwoty. Mogą być one całkiem symboliczne. Ważne jest głównie to, b pokazać jak duża liczba osób tę pomoc przekazała. Gdy państwo nie troszczy się o swoich rodaków w potrzebie, musimy pokazać zwykłą polską solidarność.

Wsparcie można przekazywać w litach, złotych, euro i dolarach amerykańskich na konto:
Solecznicki Rejonowy Oddział Związku Polaków na Litwie
Regon 293279770
Bank „DNB” Lietuva, NIP 40100
Rachunek LT434010044400360570
z dopiskiem „SOLIDARNOŚĆ”

Jerzy Mielniczuk

8 Responses to "Bracia Litwini każą sobie płacić za polskość"

Leave a Reply

Your email address will not be published.