
SANOK, KRAKÓW. Życia 10-letniego chłopca, który został ranny w wypadku niestety, nie udało się uratować. Dziecko zmarło w krakowskim szpitalu.
W lutym Prokuratura Okręgowa w Tarnowie zdecyduje, czy postawić akt oskarżenia wobec 57-letniego kierowcy, który w sierpniu ubiegłego roku, kierując busem z Sanoka, spowodował wypadek w Łapczycy. Prokuratura czeka jeszcze na opinię biegłych z zakresu ruchu drogowego, którzy mają przedstawić rekonstrukcję wypadku, w którym zginął 10-letni chłopiec z Niebocka.
To ostatnia opinia, na którą czeka prokuratura. Biegli na podstawie śladów, które udało się zabezpieczyć na miejscu wypadku, mają ustalić m.in. prędkość, z jaką jechały samochody, ich położenie po zderzeniu i zachowanie kierowców, a dokładnie to, czy jechali z zachowaniem zasad ruchu drogowego. Na podstawie tych ustaleń mają zrekonstruować wypadek.
– 57-letni kierowca z Leska usłyszał zarzut nieumyślnego spowodowania katastrofy w ruchu lądowym, którego następstwem była śmierć człowieka, za co grozi mu do 8 lat więzienia. Na razie zarzut się nie zmienił – komentuje Elżbieta Potoczek-Bara, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Tarnowie.
Wcześniej biegli z zakresu mechaniki pojazdowej ustalili, że bus, którym kierował 57-latek, był sprawny. Podczas przesłuchania kierowca twierdził, że przyczyną wypadku były niesprawne hamulce. – W świetle tej opinii wydaje się, że twierdzenia podejrzanego są tylko jego linią obrony, bo biegły nie stwierdził, aby układ hamulcowy był niesprawny – komentuje rzecznik.
W wersję o niesprawnych hamulcach nie uwierzył też Łukasz Markowski, właściciel firmy Markos, do której należał bus. W rozmowie z naszą reporterką zaznaczył, że samochód na 5 dni przed wypadkiem przeszedł przegląd, miał także wymienione tarcze i klocki hamulcowe. – Jestem przekonany, że pojazd był sprawny. Kierowca przed wyjazdem w trasę sprawdzał auto, bo takie mamy procedury. Gdyby coś było nie tak, nie wyjechałby z Sanoka – powiedział nam Łukasz Markowski.
Z ustaleń biegłych wynika też, że kierowca busa w chwili wypadku jechał o co najmniej 10 kilometrów na godzinę za szybko (wypadek wydarzył się w terenie zabudowanym, gdzie jest ograniczenie do 50km/h, kierowca jechał 60).
Biegli zbadali także ciężarówkę, z którą zderzył się bus. Przed wypadkiem pojazd był sprawny.
Do tragicznego wypadku doszło 27 sierpnia około godz. 8.40 w miejscowości Łapczyca/ k. Bochni. Bus, który po godz. 5 rano wyjechał z Sanoka do Krakowa, zderzył się czołowo z ciężarówką. Kierowca, 57 letni mieszkaniec Leska, z nieustalonych dotąd przyczyn zjechał na przeciwny pas ruchu, gdzie doszło do zderzenia. W wypadku rannych zostało 17 osób. 10-letni chłopak z Niebocka mimo wysiłków lekarzy zmarł w krakowskim szpitalu.
Martyna Sokołowska


