
TRZEŚŃ. Tworzy od 25 lat jedyne w swoim rodzaju zabawki. Doceniają je dzieci i dorośli kolekcjonerzy z całej Europy.
Jan Puk tworzy zabawki od 25 lat. Ma na swoim koncie ponad sto modeli niepowtarzalnych, stworzonych dzięki własnej wyobraźni zabawek. Większość serii jest limitowana. Zdarza się, że wypożyczone na wystawy eksponaty giną bez wieści. Kolekcjonerzy nie mogą im się po prostu oprzeć.
Pociąga go drewno
Nie ma takiej rzeczy, której by Jan Puk nie umiał wystrugać z drewna. Gdy w jego głowie, przykrytej zazwyczaj słomkowym kapeluszem, błyśnie jakaś myśl, rzeźbiarz od razu tworzy projekt, biegnie do warsztatu i tworzy nowe cacko. Codziennie potrafi pracować nawet 8 godzin. Z drewnianych kołków w jego sprawnych rękach powstają m.in. maszyny oblężnicze, studnie, poruszające się zwierzęta oraz dziesiątki postaci wykonujących zapomniane zawody.
Sukces rżnącego rolnika
Efekty ciężkiej pracy artysty doceniają polskie i europejskie instytucje kulturalne. Zabawki Jana Puka miesiąc w miesiąc trafiają na muzealne ekspozycje i konkursy. Artystka ma na swoim koncie m.in. zwycięstwo w VII Międzynarodowym Konkursie na Zabawkę Tradycyjną w Bielsku-Białej.
– Moje zabawki podobają się, bo są wyjątkowe – mówi bez fałszywej skromności Jan Puk. – Staram się je wykonać w taki sposób, by można się było nimi bawić oraz by dzięki nim dzieci, a nieraz i dorośli, mogli sobie przypomnieć zapomniane zawody i przedmioty, którymi bawili się ich pradziadkowie.
Bajery bez fantazji
Twórca drewnianych zabawek wie, że sklepy dziecięce przepełnione są plastikowymi gadżetami nafaszerowanymi elektroniką i bajerami. – Zabawki masowej produkcji mogą się podobać, myślę jednak, że dzieci zaczynają odczuwać ich przesyt. Do ich użycia nie potrzebna jest wyobraźnia – uważa Jan Puk. – Wystarczy włączyć i działa. Albo nie działa, gdy wyczerpała się bateria. Tradycyjne zabawki wymagają od dzieci fantazji. Rodzice często zapominają, że zabawki powinny w dzieciach uruchamiać, a nie zastępować wyobraźnię.
Cacka dla małych i dużych
Zabawkowe dzieła Jana Puka nie są dostępne w masowej sprzedaży. Większość z nich trafia wyłącznie do muzeów i kolekcjonerów. Sporą część swojej twórczości rzeźbiarz pozostawia w szkołach, które odwiedza gawędząc młodzieży o sztuce ludowej i historii lasowiackiej ziemi.
– Mój czas jest ograniczony, a ponieważ każda zabawka wykonywana jest ręcznie, bywa że jeden model powstaje w zaledwie kilkunastu, kilkudziesięciu egzemplarzach. To unikaty, nie ma co ukrywać. A wiadomo, że kolekcjonerzy lubią takie rzeczy. Już się przyzwyczaiłem, że po każdej wystawie ekspozycja wraca do mnie bez kilku sztuk. Nie próbuję ich nawet odzyskiwać, wierzę, że trafiają do dobrych rąk.
Kilka dni temu srebrny jubileusz pracy artystycznej Jana Puka docenił starosta tarnobrzeski Krzysztof Pitra oraz Zarząd i Rada Powiatu.
Małgorzata Rokoszewska


