
KROSNO. Zadała swemu mężowi jeden cios nożem – śmiertelny. Sąd zdecydował, że proces będzie się toczył z wyłączoną jawnością.
W czwartek, 13 lutego, w Sądzie Okręgowym w Krośnie ruszył proces Beaty M. (42 l.), matki czworga dzieci, oskarżonej o zamordowanie swego męża Piotra. Do wstrząsającej zbrodni doszło w nocy z 27 na 28 kwietnia ub. roku w Tokarni (powiat sanocki). Żona nożem kuchennym ugodziła męża w lewą część klatki piersiowej, w okolice serca. Mężczyzna wykrwawił się. Zdaniem prokuratury, oskarżona działała z zamiarem bezpośrednim pozbawienia życia swego męża. M. usłyszała zarzut zabójstwa, a to oznacza, że kobieta może spędzić resztę swego życia w więzieniu.
Podczas rozprawy obrońca oskarżonej wnioskował o wyłączenie jawności postępowania z uwagi na interes prywatny Beaty M. Sąd postanowił wyłączyć jawność rozprawy ze względu na dobro pokrzywdzonych dzieci. Obecni w sądzie chłopcy (Emilian M. i Patryk M.) oznajmili, że nie chcą występować w sprawie w charakterze oskarżycieli posiłkowych. Poinformowali także, iż chcą uczestniczyć w rozprawie, ale tylko na czas ich przesłuchania, po czym opuścili sądową salę.
Jeszcze w styczniu br. Prokuratura Rejonowa w Sanoku skierowała do krośnieńskiego sądu akt oskarżenia przeciwko Beacie M. Beata i Piotr byli małżeństwem z dwudziestoletnim stażem. Mieli w sumie czworo dzieci: dwie dorosłe córki oraz synów w wieku 12 i 17 lat. Nadużywali alkoholu. Awantury w ich domu były na porządku dziennym. Mąż znęcał się nad dziećmi i żoną. Ta również po alkoholu była agresywna i raz uderzyła Piotra butelką w głowę. Małżonkowie utrzymywali się z prac dorywczych i jakoś wiązali koniec z końcem. Wiadomo także, że rodzina korzystała z pomocy finansowej Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej, miała także założoną „Niebieską Kartę”. Ich dom od czasu do czasu odwiedzał pracownik socjalny.
Krwawy finał domowej awantury
27 kwietnia w domu państwa M. odbywała się impreza suto zakrapiana alkoholem, z udziałem ich wspólnych znajomych. Około północy, gdy goście wyszli z mieszkania, Piotr poprosił Beatę, aby zrobiła mu kolację. Gdy kobieta odmówiła między małżonkami doszło do kłótni. W trakcie awantury kobieta chwyciła kuchenny nóż i zadała cios mężowi w klatkę piersiową. Cios okazał się śmiertelny. Z ustaleń śledczych wynika, że nie było świadków tej rodzinnej tragedii. W tym czasie synowie państwa M. przebywali poza domem.
Sama wezwała Policję
Beata M. sama zadzwoniła na policję i poinformowała o tym, co się stało, mówiąc: „Zabiłam męża”. Zdaniem prokuratury, cios został zadany z dużą siłą, co świadczy o tym, że żona chciała pozbawić życia swego męża.
– Kobieta przyznała się do winy, była poczytalna – informuje Janusz Ohar, po. rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Krośnie. – Za zabójstwo grozi kara pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 8, 25 lat pozbawienia wolności albo dożywocie.
Wioletta Zuzak


