Czy podkarpackie wędliny sprostają unijnej nadgorliwości?

Nowe unijne rozporządzenie obniża dopuszczalny poziom benzoapirenu z 5 do 2 mikrogramów na 1 kg kiełbasy, a także poziom wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych z 30 do 12 mikrogramów. Jeśli wejdzie w życie bez zmian, w sklepach może zabraknąć tradycyjnej, regionalnej kiełbasy. Fot. Wit Hadło
Nowe unijne rozporządzenie obniża dopuszczalny poziom benzoapirenu z 5 do 2 mikrogramów na 1 kg kiełbasy, a także poziom wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych z 30 do 12 mikrogramów. Jeśli wejdzie w życie bez zmian, w sklepach może zabraknąć tradycyjnej, regionalnej kiełbasy. Fot. Wit Hadło

MAŁOPOLSKA, PODKARPACIE. Są już pierwsze wyniki urzędowych badań produktów wędzonych.

– Czas nas goni, bo 1 września zbliża się wielkimi krokami – mówi Fryderyk Kapinos, dyrektor pilzneńskiego Przedsiębiorstwa Przemysłu Mięsnego „Taurus” i radny PiS w sejmiku województwa. To właśnie tego dnia ma wejść w życie nowe unijne rozporządzenie, które przesadnie zaostrza dopuszczalny poziom substancji smolistych w wędlinach, co może wyeliminować z rynku kiełbasy wędzone tradycyjną metodą, czyli dymem z drewna. Obecnie poddawane są one laboratoryjnym badaniom.

Jako pierwszy próbki wędlin przesłał do Instytutu Weterynaryjnego Puławach Małopolski Urząd Marszałkowski. Wyniki nie są zbyt optymistyczne, bo z siedmiu przebadanych produktów wędzonych tradycyjnie, tylko jeden spełniłby nowe normy zwartości benzopirenu.

Nowe rozporządzenie obniża ją z 5 do 2 mikrogramów na 1 kg kiełbasy. W normie zmieścił się tylko wędzony karp zatorski, który zawiera poniżej 1,7 mikrogramów benzopirenu w 1 kg. Nie spełnia jej natomiast m.in. kiełbasa lisiecka, która widnieje na unijnej liście produktów regionalnych i wędzonych.

A jak w badaniach wypadają podkarpackie wędzonki? – Z 3 próbek z „Taurusa” wynika, że nie mieścimy się w nowych normach – przyznaje Kapinos. – Poziom benzoapirenu wychodzi co prawda dopuszczalny – 1,4 mikrograma – ale nieznacznie przekraczamy poziom WWA, czyli wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych (nowe rozporządzenie obniża go z 30 do 12 mikrogramów na 1 kg – red.). Podobne wyniki mają zakłady w Markowej i Radomyślu – dodaje.

Kapinos ma jednak zastrzeżenia co do jakości badań. – Z całego kraju zostanie zbadanych tylko 200 próbek, a na Podkarpacie przypadło ledwie 27. Wychodzi więc zaledwie 1 próbka na 1 powiat, a samych zakładów mięsnych w naszym regionie jest aż 104 – narzeka. Jego zdaniem, z samego Podkarpacia powinno zostać zbadanych 250 próbek i powinny one być pobierane z wyrobów, które są wędzone dymem z drewna liściastego. – Próby poddane badaniom powinny dokładnie opisać technologię m.in. wędzenia „na zimno” lub „na gorąco” w stosunku do konkretnego gatunku mięs wędzonych i produktów mięsnych wędzonych. I wtedy będą dokładne – tłumaczy.

Arkadiusz Rogowski

13 Responses to "Czy podkarpackie wędliny sprostają unijnej nadgorliwości?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.