
PRZEMYŚL. Nie wiadomo co z tegorocznym naborem do izby celnej.
Najprawdopodobniej w marcu br. będzie wiadomo, czy do pracy w Izbie Celnej w Przemyślu będą mogli wrócić celnicy odsunięci od służby w związku z zarzutami, jakie postawiła im prokuratura.
Chodzi o zatrzymania kilkudziesięciu funkcjonariuszy, którym prokuratura zarzucała przyjmowanie korzyści majątkowych. Część celników, którzy zostali zatrzymani jeszcze w 2007 roku, jesienią 2012 r. uniewinnił Sąd Najwyższy. Wcześniej taką samą decyzję (w 2011 roku) wydał sąd rejonowy, a rok później utrzymał ją w mocy Sąd Okręgowy w Przemyślu. Agrumentowano, że nie ma wystarczających dowodów na to, że celnicy przyjmowali korzyści majątkowe lub uczestniczyli w tym procederze. W 2012 roku do pracy wróciło 12 funkcjonariuszy.
Nieoficjalnie wiadomo, że w marcu br. odbędzie się rozprawa, która zaważy na losach części z kilkudziesięciu celników czekających na uniewinnienie i możliwość starania się o przywrócenie do służby. W Izbie Celnej w Przemyślu trudno dowiedzieć się oficjalnie, ile osób może wrócić.
– Sprawy jeszcze trwają i dopiero kiedy się zakończą będzie można coś na ten temat powiedzieć – mówi Agnieszka Stasiak z IC w Przemyślu.
Nieoficjalnie można też się dowiedzieć, że w związku z tymi ewentualnymi powrotami, nie będzie w tym roku przyjęć do izby. A to najbardziej oblegany przez chętnych zakład pracy w Przemyślu. W ubiegłym roku, w maju, o 15 miejsc biurowych rywalizowało 900 chętnych. Co prawda część podań została odrzucona ze względów formalnych, ale i tak ponad 600 osób przystąpiło do kilkuetapowego egzaminu.
– To był największy nabór, a później były drobniejsze, także w ubiegłym roku do pracy łącznie zostało przyjęte 23 osoby – informuje Agnieszka Stasiak. – Pracują one na stanowiskach cywilnych, co pozwoliło na przesunięcie funkcjonariuszy celnych na granicę.
Oficjalnie nie wiadomo, czy w tym roku będą pieniądze z ministerstwa na stworzenie nowych etatów.
Dorota Szturm-Szajan


