Druga sprzedaż zabytku sądownie wstrzymana

W tym dworze bywali przedstawiciele najzacniejszych rodów polskiej magnaterii. Teraz stał się przedmiotem jednego z ciekawszych sporów sądowych. Fot. Jerzy Mielniczuk
W tym dworze bywali przedstawiciele najzacniejszych rodów polskiej magnaterii. Teraz stał się przedmiotem jednego z ciekawszych sporów sądowych. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Prywatny przedsiębiorca kupił zabytkowy dwór w przetargu, a teraz musi w sądzie udowodnić, że przetarg był przeprowadzony legalnie.

Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu wydał nakaz wstrzymania przetargu na sprzedaż zabytkowego dworu po Lubomirskich. Budowlę w centrum parku w Charzewicach próbuje sprzedać Starostwo Powiatowe w Stalowej Woli. Pierwszy przetarg wygrał prywatny przedsiębiorca, ale powiat przetarg unieważnił po jego rozstrzygnięciu. Nabywca dworu na drodze sądowej chce dwór przejąć. Zainteresowane nim jest też miasto Stalowa Wola.

Charzewice, niegdyś odrębna wieś, dziś dzielnica Stalowej Woli, to jedno z gniazd rodowych Lubomirskich. Pomagnackie włości skupowało miasto z zamiarem odtworzenia parku i kilku dworów i dworków w nim postawionych. Spór trwa o ostatni i największy z nich. Miasto nie wystartowało do przetargu i dwór za 1,2 mln. zł kupił Paweł Madej, który ma zajazd w Stalowej Woli.

Nieruchomość ciąży powiatowi
Zarząd Powiatu przetarg unieważnił, gdy okazało się, ża nabywcy przysługuje 50-procentowa ulga przy zakupie zabytku. Drugi przetarg miał odbyć się ostatniego dnia obecnego miesiąca. Prawie pewnym wygranym w tym przetargu miało być miasto Stalowa Wola. Przetargu w tym miesiącu jednak nie będzie, bo sprzedaż nieruchomości przy ul. Lipowej trafiła na wokandę sądową. Paweł Madej uważa się za prawnego nabywcę zabytku i zamierza tego dowieść przed sądem. Pomocni mają w tym być znani przedstawiciele polskiej palestry Zbigniew Ćwiąkalski i Roman Giertych. Na ich wniosek sąd nakazał powiatowi wstrzymać się z drugim przetargiem do czasu wyjaśnienia legalności pierwszego.

– Po wezwaniu z sądu Zarząd Powiatu przetarg odwołał, ale sprawa jest ciągle analizowana przez prawników – mówi Tomasz Wosk, rzecznik starosty stalowowolskiego. – Powiatowi zależy na jak najszybszej sprzedaży zabytkowej nieruchomości.

Ten pośpiech z walki o dwór wykluczył miasto. Prezydent Andrzej Szlęzak miał w planach zrobić z Charzewic arboretum podobne do tego z Bolestraszyc. Miasto poczyniło nawet w parku pewne inwestycje. Gdyby byli ministrowie wygrali w sądzie dla Pawła Madeja charzewicki dwór, plany prezydenta ległyby w gruzach. – Ja nie do końca rozumiem plany pana Madeja, bo przy obecnych planach zagospodarowania na dworze w Charzewicach nie zrobi żadnego interesu – twierdzi prezydent Szlęzak. – Nie wydaje mi się, żeby palny te w najbliższych latach zostały zmienione.

Same straty starostwa
W sprawie tej jest zaskakująco dużo przypadków. Nikt do tej pory nie wyjaśnił, dlaczego miasto nie wystartowało w przetargu. Zagadkowe są też błędy w zapisach przetargowych. W ich wyniku starostwo może stracić co najmniej 600 tys. zł. Trudno sobie wyobrazić, by urzędnicy odpowiedzialni za przetargi nie wiedzieli o uldze dla kupujących zabytki. Przedsiębiorca poniósł już wydatki i będzie od starostwa domagał się ich zwrotu. Dojdą do tego koszty sądowe, a obaj adwokaci mają stawki swoich usług odpowiednie do znanych nazwisk. Niektórzy radni powiatowi radzili staroście, by od razu dogadał się z nabywcą dworu i nie powiększał kosztów.

Jerzy Mielniczuk

Leave a Reply

Your email address will not be published.