Sześć lat słono płacili za brudy

Niejeden raz wodę do Niska dostarczali strażacy, bo w tej z kranów były wtrącenia groźne dla zdrowia. Pod koniec ub. roku w mieście ruszyła nowa stacja uzdatniania i skargi na wodę powinny się skończyć. Fot. Jerzy Mielniczuk
Niejeden raz wodę do Niska dostarczali strażacy, bo w tej z kranów były wtrącenia groźne dla zdrowia. Pod koniec ub. roku w mieście ruszyła nowa stacja uzdatniania i skargi na wodę powinny się skończyć. Fot. Jerzy Mielniczuk

NISKO. Urząd wezwał zakład do zapłaty kary za praktyki monopolistyczne, a mieszkańcy boją się, że to oni zapłacą karę w wyższych opłatach za wodę czy ścieki.

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów nałożył na niżański Miejski Zakład Komunalny karę finansową za stosowanie nieuczciwych praktyk cenowych. MZK powinien zapłacić 16,6 tys. zł kary do Skarbu Państwa. Przez sześć lat „wciskał” mieszkańcom wodę o obniżonej jakości, a brał za nią opłaty jak za krystalicznie czystą. Część radnych namawia teraz odbiorców wody, by występowali do sądów z pozwami zbiorowymi. Nie wierzą, by karę zapłacił z własnej kieszeni prezes, a w takim przypadku kara zostanie rozłożona na odbiorców wody. Ci zapłacą wtedy podwójnie.

UOKiK badał sprawę niżańskiej wody przez rok, by z końcem ubiegłego wydać decyzję o karze. Sprawa dotyczy lat 2007-13, kiedy to co raz w wodzie z wodociągów pojawiały się nieprzyjemne dla smaku i węchu wtrącenia. Radni z Porozumienia Samorządowo-Gospodarczego co raz przynosili na sesje Rady Miejskiej butelki z brunatną cieczą przypominającą tylko z konsystencji wodę, ale nie znajdowali zrozumienia tak u burmistrza, jak i kolegów z samorządu. Jesienią 2012 r. napisali więc do UOKiK.

MZK nie stać na rozrzutność
Woda w Nisku była brudna co najmniej od 40. lat. Za Gierka, czy Gomułki było to może tolerowane, ale gdy w każdej okolicznej wsi i mieście budowano studnie i stacje uzdatniania wody, radni z opozycji zaczęli domagać się poważnego traktowania również mieszkańców Niska. Władzy wykonawczej zaproponowali kupno czystej wody od sąsiedniej Stalowej Woli, albo upust cenowy dla mieszkańców, za wodę o złej jakości. Władza nie zgodziła się ani na jedno, ani na drugie. Sanepid przez lata dawał niżańskiemu MZK zgodę warunkową na dostarczanie wody, a teraz władza zwala na Stację częściową przynajmniej winę. Winnych jest więcej. Na rabat dla oszukiwanych przez MZK mieszkańców nie zgodziła się bowiem większość radnych. Ich nazwiska są teraz z lubością przypominane przez opozycję i samych wyborców.

Warto tu wrócić do jesieni 2012 r., kiedy to opozycja samorządowa wytykała MZK złą jakość wody i domagała się rabatów. Zbigniew Kuziora, prezes MZK Nisko odpisał jej wtedy: – Firmy nie stać na rozrzutność i zwiększanie strat finansowych poprzez żądanie rabatu za dostarczoną wodę.

Radni „zakapowali”, to niech teraz płacą
A co! Kto monopoliście zabroni wyciągania pieniędzy od skazanych na niego? Co ciekawe, po wyroku UOKiK prezes dalej nie widzi problemu. Widzi natomiast potrzebę solidarnego rozłożenia kary …na radnych, którzy złożyli doniesienie do UOKiK, o czym nie omieszkał powiadomić dziennikarzy. Radni z PS-G liczyli, że prezesowi w zapłacie kary pomoże burmistrz, ale Julian Ozimek w ich oczekiwaniach widzi tylko złą wolę i podburzanie mieszkańców. Głos powinna tu zabrać jeszcze Rada Nadzorcza MZK, bo jakby kary UOKiK nie nazwał, uszczupli ona dochód komunalnej spółki.

Jerzy Mielniczuk

Leave a Reply

Your email address will not be published.