Koniec z „lewymi” wizami pracowniczymi?

Nikt nie jest w stanie określić, ile wiz pracowniczych zostało wyłudzonych z powodu bzdurnych i pozwalających łatwo oszukać nasze państwo przepisów. Fot. serwis SG
Nikt nie jest w stanie określić, ile wiz pracowniczych zostało wyłudzonych z powodu bzdurnych i pozwalających łatwo oszukać nasze państwo przepisów. Fot. serwis SG

PODKARPACIE. Nasze prawo nadal pozwala łatwo wyłudzić wizy pracownicze.

Kiedyś pewien komik wcielający się w postać zwaną „Zulu Gula” spopularyzował powiedzenie „Polska to taka dziwna kraj”, ośmieszając absurdy funkcjonujące u nas w majestacie prawa. Myśmy taki absurd dotyczący możliwości wyłudzania wiz pracowniczych przez obcokrajowców opisywali już dobrych kilka lat temu. Mimo że przepisy tego dotyczące wręcz proszą się, żeby je wykorzystać do oszukania naszego państwa, zmienić się mają dopiero wiosną tego roku.

Regulacje prawne, które pozwalają m.in. obywatelom sąsiadujących z nami krajów spoza UE na stosunkowo szybkie i niepodlegające żadnej kompleksowej kontroli uzyskiwanie tzw. wiz pracowniczych w naszych konsulatach wprowadziła jeszcze minister Anna Kalata. Choć wielokrotnie podnoszone było, że przepisy te są „furtką” dla oszustów, niczego nie zmienili także kolejni ministrowie rządów PO – PSL.

Ukrainiec czy Białorusin chcący uzyskać wizę pracowniczą musi dostarczyć do polskiego konsulatu wypełniony formularz, w którym jakiś Polak albo polska firma deklaruje chęć zatrudnienia go. Dane w nim zawarte potwierdzone są przez urząd pracy właściwy dla miejsca zameldowania przyszłego pracodawcy albo siedzibie firmy. Urząd ten prowadzi jedynie ewidencję wspomnianych formularzy, nie ma jednak żadnych obowiązków wynikających z przepisów prawa, by przekazywać je komukolwiek do weryfikacji.

Oświadczenie o zamiarze zatrudnienia nadal można kupić
Praktyka od wielu lat wygląda tak, że Polak posiadający kawałek pola deklaruje, że chce zatrudnić danego obcokrajowca u siebie w gospodarstwie, rejestruje to w urzędzie pracy, obcokrajowiec bierze potwierdzenie deklaracji, a Polak pieniądze za tę przysługę. Więcej się swoim “pracownikiem” na ogół nie interesuje, za to ten na podstawie deklaracji otrzymuje wizę pracowniczą i legalnie wjeżdża do Polski, gdzie o ile pracuje, to nie u tego, kto go zatrudnić zadeklarował. Często Polska jest krajem jedynie “tranzytowym”, bo “pracownik” rusza na zachód Europy.

“Lewa” wiza to otwarta droga na Zachód
Taki właśnie plan miały dwie Ukrainki, które w ostatnich dniach zatrzymali strażnicy graniczni z Czarnej Górnej i Sanoka. Panie miały legalne wizy pracownicze pozwalające im na pracę w Polsce, ale indagowane na temat owej pracy przyznały, że nawet o niej nie myślały, bo wyłudzone wizy miały być dla nich jedynie “furtką” pozwalającą wyjechać do Włoch, gdzie istotnie miały zamiar podjąć zajęcie zarobkowe. Bliżej, bo do Czech wybierała się 21-letnia Ukrainka, która musiała jednak “zahaczyć” o Polskę, bo to polską wizę pracowniczą wyłudziła bez trudu w naszym konsulacie. Kobieta przyznała, że oświadczenie o zamiarze zatrudnienia jej przez Polaka było tylko fikcją na potrzeby wspomnianego wyłudzenia wizy. Wyłudzone wizy Straż Graniczna unieważniła.

Skąd taka zwłoka naszego państwa?
W zeszłym roku unieważniono 200 takich wiz. Ilu jednak obcokrajowców “zatrzymało się” u nas albo od nas wyjechało na Zachód mając “lewą” wizę pracowniczą, nikt nie wie. Nie ma bowiem żadnego systemu kompleksowego weryfikowania tego rodzaju wiz. Ma się to zmienić w maju tego roku. Nareszcie, pytanie tylko, dlaczego nasze państwo potrzebowało aż tyle czasu, by zauważyć, że samo się prosi, by je oszukiwać?

Monika Kamińska

4 Responses to "Koniec z „lewymi” wizami pracowniczymi?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.