ĆWIERĆFINAŁ PUCHARU POLSKI. Siatkarki Developresu blisko Final Four. Wystarczy wygrać seta.
– Mamy zaliczkę, ale piłka wciąż jest po stronie Aluprofu. To w końcu czołowa drużyna ekstraklasy – podkreśla przed meczem decydującym o awansie do Final Four Pucharu Polski Marcin Wojtowicz, trener Developresu Rzeszów.
Beniaminek I ligi najpierw wyrzucił z PP Pałac Bydgoszcz, a w środę w imponującym stylu rozbił 3-0 innego przedstawiciela Orlen Ligi – ośmiokrotnego mistrza kraju Aluprof Bielsko-Biała. Jeśli w niedzielnym rewanżu Developres urwie gospodyniom choćby seta, na początku marca pojedzie do Ostrowca Świętokrzyskiego na turniej finałowy z udziałem czterech najlepszych drużyn (po pierwszych meczach ćwierćfinałowych blisko awansu są Chemik Police i MKS Dąbrowa Górnicza). Jeśli natomiast Aluprof zwycięży 3-0, zacznie się liczenie małych punktów. Developres jedzie pod Klimczok z 13 punktową zaliczką.
– Pięknie byłoby zagrać w turnieju finałowym, ale zapewniam, że nie bujamy w obłokach. Większość atutów leży po stronie Aluprofu. Na pewno jednak nie odpuścimy. Powalczymy o każdą piłkę, kto wie, może uda się sprawić niespodziankę – uśmiecha się szkoleniowiec Developresu. – Nietrudno wyobrazić sobie scenariusz niedzielnego spotkania. Gospodynie rzucą się na nas, jeszcze w Rzeszowie trener Mirek Zawieracz zapowiadał, że jego zespół musi wyciągnąć wnioski z bolesnej lekcji. Duża hala, inne, bardziej sprężyste piłki? To są tematy poboczne. Daję słowo, że jeśli odpadniemy, nie będę się tym zasłaniał.
Marcin Wojtowicz przyznaje, że jego zespół jest w gazie. – Porażki w lidze z Karpatami i KSZO dobrze nam zrobiły. Po środowym meczu z Aluprofem najbardziej cieszę się jednak z faktu, iż posiadam w drużynie 12 równorzędnych zawodniczek. W dramatycznym trzecim secie do zwycięstwa poprowadziła nas Ada Szady, która zmieniła na rozegraniu Karolinę Filipowicz – przypomina.
ALUPROF – DEVELOPRES
Niedziela, godz. 18
Tomasz Szeliga


