„Sukcesy” straży miejskiej

Fo. Wit Hadło
Fot. Wit Hadło

RZESZÓW. Miała pilnować porządku i bezpieczeństwa obywateli, a pilnuje estetyki miasta.

Coraz więcej polskich miast rezygnuje z wydawania pieniędzy na utrzymanie straży miejskiej, bo uznają, że nie jest do niczego potrzebna. Rzeszowscy włodarze ze służby, która z zasady miała pilnować porządku w mieście, właściwie zrobiła służbę od estetyki. Po co wydawać miliony złotych na utrzymanie strażników miejskich, którzy w sprawozdaniu z działalności za 2013 rok „chwalą się” usunięciem 85 wraków z miasta, wydawaniem poleceń usunięcia graffiti zauważonych na budynkach i likwidowaniem ogłoszeń rozklejanych w niedozwolonych miejscach? Czy tego, w ramach swoich etatów, nie mogą wykonywać policjanci?

Straż miejska w Rzeszowie została powołana w 1991 r. Miała być organem ochrony porządku publicznego, realizującego zadania administracyjno-porządkowe w zakresie ochrony porządku i spokoju w miejscach publicznych i współdziałającym m.in. z policją. Jej celem miało być ratowanie życia i zdrowia obywateli, ochrona miejsc przestępstw, katastrof i wypadków do czasu przybycia właściwych służb. W ten sposób policja miała zostać odciążona pracą, by w pełni mogła skupić się na sprawach stricte związanych ze zwalczaniem przestępczości.

Od spotkania do spotkania
Czym właściwie zajmowała się Straż Miejska w minionym roku? Ano chodziła na spotkania z Radami Osiedli, kierownictwem placówek oświatowych i wychowawczych (służąc im radą i pomocą w zgłaszanych sprawach) albo na te organizowane na poszczególnych osiedlach przez prezydenta Tadeusza Ferenca.

Przy okazji otwarcia fontanny multimedialnej przy al. Lubomirskich (koszt ponad 7 mln zł) pukała do mieszkańców sąsiedniego bloku i prosiła, zgodnie z zaleceniem władz miasta, o… ściągnięcie bielizny z balkonów. Bo pokaz będzie wyglądał nie ładnie.

Bo czysto być musi
Ale wróćmy do poważniejszych zadań. W sprawozdaniu z działalności czytamy, że strażnicy podjęli prawie 12 tys. interwencji. Nie były to jednak interwencje służące bezpośredniej ochronie życia i zdrowia obywateli, ale związane z parkowaniem samochodów na chodnikach, zastawianiem wjazdów do posesji, niedostosowaniem się do znaków na drogach publicznych czy niesprzątania po pasach.

Straż Miejska zajmowała się także utrzymaniem czystości w obrębie nieruchomości przez firmy, np. sklepy czy stacje paliw. – Naszej kontroli nie unikały również tereny kolejowe. Pilnowaliśmy, aby było one regularnie sprzątane i koszono trawy – czytamy. – Co my byśmy zrobili bez Straży Miejskiej? – kpią mieszkańcy.

Mandat to mandat
Strażnicy nie zapomnieli oczywiście o karaniu mandatami. W tamtym roku wystawili w sumie ponad 2 tys. mandatów karnych. Najczęściej karali za parkowanie bez zezwolenia na drogach dla pieszych (781 mandatów), nieprzestrzeganie znaków zakazu zatrzymywania się, postoju oraz ruchu (471), parkowanie na zieleni (228) czy utrudnienia ruchu innym pojazdom (122).

Do kasy miasta z tytułu wystawionych mandatów miało wpłynąć ponad 154 tys. zł.

Ewelina Nawrot

21 Responses to "„Sukcesy” straży miejskiej"

Leave a Reply

Your email address will not be published.