Bohaterska postawa dziennikarek TVP

Beata Tadla na żywo z Kijowa. Fot. Wiadomości TVP
Beata Tadla na żywo z Kijowa. Fot. Wiadomości TVP

UKRAINA, POLSKA. Beata Tadla i Maria Stepan, narażając własne życie, w czwartek (20.02.) przedstawiły najlepszy reportaż z walk na terenie Ukrainy.

– Ten strój to nie żadna fanaberia. Dopiero przed chwilą pozwolono zdjąć mi hełm, bo weszliśmy do środka – relacjonowała na żywo prosto z Kijowa Beata Tadla w specjalnym wydaniu „Wiadomości”. – Jeszcze wczoraj przy tym stole piliśmy kawę, dziś to miejsce zamieniło się w prowizoryczny szpital, a stoliki to są po prostu stoły operacyjne – mówiła.

Stojąc w hotelu, w którym zakwaterowana była większość dziennikarzy, ubrana w kamizelkę kuloodporną opowiadała, jak na jej oczach mordowani byli ludzie. Przed recepcją były ułożone ciała, które po mszy świętej zostały wyniesione, a na dachu budynku ustawieni snajperzy.

– Dzisiaj widzieliśmy regularną wojnę, widzieliśmy, jak giną ludzie. Widzieliśmy kałuże krwi na ulicach. Proszę nam wierzyć, że emocjonalnie to jest rozdzierające – mówiła Tadla łamiącym się głosem.

Jacek Gasiński ubrany w kamizelkę kuloodporną i hełm pokazywał pociski, które trzymał w dłoni. Niosące śmierć kule, przeciwko ludziom, którzy nie mieli ostrej amunicji. Ci mieli ze sobą tylko prowizoryczne tarcze i deski, które chronią zaledwie przed kulami gumowymi.

Z powstańcami osobiście rozmawiała Maria Stepan. Robiąc chwilę przerwy w walce, mówili, że mimo tych wszystkich ofiar, idą dalej i będą walczyć do końca. Łzami dziękowali za wsparcie swoich przyjaciół z Polski. Na nagraniach z Kijowa słychać strzały i widać uciekających przed nimi obywateli Ukrainy. Niestety, za każdy kolejny zdobywany metr walczący z władzą musieli płacić życiem. Na oczach dzielnych dziennikarek od strzałów zginęło kilkanaście osób. Zabitych i rannych, narażając własne życie, z ulicy zabierali współtowarzysze.

– To są niebywałe emocje. My też nie jesteśmy od nich wolni – mówiła Beata Tadla, po czym połączyła się z przebywającą na majdanie Marią Stepan.

Odważna dziennikarka, stojąc wśród powstańców, pokazywała, jak zbroją się w koktajle Mołotowa, jak zdzierają kostkę brukową z ulicy, by użyć jej do tworzenia barykady. Na jej oczach kilku Ukraińców niosło swojego postrzelonego przyjaciela. Zapytali reporterów, po co to nagrywają. – Nagrywamy, bo to śmierć z rąk władzy – powiedziała Stepan.

Stojąc w ochronnym hełmie, na nagraniu pokazuje, gdzie prawdopodobnie ukryci są snajperzy. Narażona na utratę życia ujawnia kulisy morderczych działań władzy.
– Co jakiś czas ludzie ich widzą i mówią głośno, że to nie są Ukraińcy – mówi Maria Stepan.

Kiedy rozmawiała z księdzem, który chwilę wcześniej udzielił ostatniego namaszczenia czterem mężczyznom, powiedział jej, że widząc ciała zmarłych, człowiek ma wyrzuty sumienia, że to nie on leży na jego miejscu. Ci, którzy mieli taką możliwość, podchodzili do księży i ukryci za tarczą wyznawali swoje grzechy.

– Żarliwa, ale bardzo szybka spowiedź. Oni nie mają czasu. Berkut może zacząć strzelać w każdej chwili – relacjonowała Maria Stepan. Pełna podziwu wobec świetnej organizacji powstańców pokazywała, jak dobrze współpracują we wspólnej walce o wolność.

Dzięki dzielnej postawie dziennikarek TVP Beaty Tadli i Marii Stepan, widzowie mogli obejrzeć najlepszą telewizyjną relację z Ukrainy.

Blanka Szlachcińska

10 Responses to "Bohaterska postawa dziennikarek TVP"

Leave a Reply

Your email address will not be published.