Strzelił dwa razy, bo… emeryt nie ustąpił mu pierwszeństwa

- Przeżyłem straszny stres. Za doznane cierpienia domagam się od oskarżonego zadośćuczynienia w kwocie 5 tys. zł. Do tej pory mnie nie przeprosił - mówi Józef P. (73 l.). Fot. Wioletta Zuzak (2)
– Przeżyłem straszny stres. Za doznane cierpienia domagam się od oskarżonego zadośćuczynienia w kwocie 5 tys. zł. Do tej pory mnie nie przeprosił – mówi Józef P. (73 l.). Fot. Wioletta Zuzak (2)

KROSNO. Pokrzywdzony: – Normalny człowiek tak się nie zachowuje! 

W miniony piątek w Sądzie Rejonowym w Krośnie ruszył proces Grzegorza W. (37 l.) z Krosna, który – wg prokuratury – podczas ubiegłorocznych wakacji postrzelił z broni hukowej 73-letniego krośnianina. Sprawcy został postawiony zarzut kierowania gróźb karalnych wobec mężczyzny oraz uszkodzenia ciała. – To, że oskarżony wyciągnął pistolet i we mnie wymierzył było dla mnie szokiem. Nie wiedziałem, jaka to była broń, przecież mogła to być broń ostra – mówił w sądzie pokrzywdzony Józef P. – Miałem takie przekonanie, że to zwykły bandyta. Przecież normalny człowiek nie strzela do drugiego człowieka, tylko bandzior! – podkreślał emeryt.

Do mrożącego krew w żyłach zdarzenia doszło w sobotę, 17 sierpnia ub. roku w rejonie zalewu przy ul. Szklarskiej w Krośnie. Z ustaleń śledczych wynika, że starszy pan wracał wraz z żoną z połowu ryb. Gdy na drodze wymijał się z innym pojazdem, kierujący nim mężczyzna zatrzymał się, wysiadł z samochodu, wyciągnął broń przypominającą rewolwer i oddał w stronę 73-latka dwa strzały. Następnie napastnik wsiadł do auta i odjechał. 73-letni mężczyzna został trafiony gumową kulką w łydkę, trafił do szpitala. Grzegorz W. przyznał się do oddania dwóch strzałów, tłumacząc, że poszkodowany… nie ustąpił mu pierwszeństwa przejazdu. Na wniosek policji wobec 37-latka zastosowało środki zapobiegawcze w postaci dozoru policyjnego oraz poręczenia majątkowego.

Oskarżony: – Nie chciałem go okaleczyć, tylko odstraszyć
Mimo, że Grzegorz W. wyraził skruchę i chciał dobrowolnie poddać się karze (zaproponował osiem miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata), to jednak poszkodowany uznał, że wysokość zadośćuczynienia zaproponowanego przez sprawcę (2 tys. zł) jest niezadowalająca. W związku z tym proces ruszył.

W piątek oskarżony nie stawił się w sądzie, rozprawa prowadzona była zatem zaocznie. – Wtedy pojechałem do Polanki, aby łowić ryby. Pistolet hukowy na gumowe kule kupiłem w 2010 r. w sklepie internetowym. Nie chciałem Józefa P. zranić i okaleczyć. Strzeliłem po to, aby go odstraszyć i skłonić do tego, by wsiadł do auta, odjechał i nie blokował przejazdu. Bardzo żałuję, że tak się stało. To była ogromna głupota – pani sędzia odczytała protokół z przesłuchania Grzegorza W.

- Lekarze szukali w nodze kuli, ale nie znaleźli jej. Wysnuto więc wniosek, że kula odbiła się od goleni i rozszarpała skórę. Założono mi 6 szwów - pan Józef pokazuje nogę, w którą został postrzelony. - Pan doktor trzy razy czyścił mi ranę i wycinał tę skórę, która obumierała.
– Lekarze szukali w nodze kuli, ale nie znaleźli jej. Wysnuto więc wniosek, że kula odbiła się od goleni i rozszarpała skórę. Założono mi 6 szwów – pan Józef pokazuje nogę, w którą został postrzelony. – Pan doktor trzy razy czyścił mi ranę i wycinał tę skórę, która obumierała.

Pokrzywdzony: – Ciągle odczuwam ból w nodze
Zeznawał za to pokrzywdzony, który opowiadał o zdarzeniu drżącym głosem. – To była sobota. Wraz z żoną pojechaliśmy do Polanki, gdzie na stawach miały się odbyć zawody wędkarskie – mówił. – W drodze powrotnej do domu, gdy dojeżdżałem do torów, z przeciwnej strony dostrzegłem samochód, zatrzymałem się. Grzegorz W. wysiadł z auta, podszedł do mojego samochodu, uderzył pięścią w szybę, a kolanem w drzwi. Zapytałem go: – Cóż chcesz? Na co on tak odpowiedział: – Jak ci przyp… to cię szlag trafi, emerycie. Zobaczysz, jak ja biję. Następnie wyciągnął z auta pistolet, chyba rewolwer, strzelił raz, lecz nie trafił. Strzelił ponownie, tym razem trafił mnie w nogę, polała się krew. Po wyjściu ze szpitala czekało mnie dalsze leczenie. Noga bolała mnie dosyć długo, dopiero 17 stycznia br. względnie się zabliźniła – mówił pan Józef. I dodaje, że wciąż boi się o swoje życie. – Grzegorz W. na stawach, gdy wskazałem go jako sprawcę, odgrażał się, że „mnie jeszcze załatwi”. Obawiam się, że on może te groźby zrealizować – wyznaje. pokrzywdzony mężczyzna.

Wioletta Zuzak

2 Responses to "Strzelił dwa razy, bo… emeryt nie ustąpił mu pierwszeństwa"

Leave a Reply

Your email address will not be published.