
PODKARPACIE. Decyzją urzędników, chorzy na stwardnienie rozsiane (SM) zaczynają tracić dostęp do skutecznego leczenia, co grozi niepełnosprawnością.
Szacuje się, że na Podkarpaciu choruje 2500 osób – mówi Anna Drajewicz. z Podkarpackiego Stowarzyszenia Chorych na Stwardnienie Rozsiane. – Ich leczenie wygląda bardzo różnie. Funkcjonują programy, do których chorzy boją się wchodzić, bo terapia refundowana jest tylko kilka lat i tylko jednostki z pomocą rodziny stać na kontynuację leczenia (zastrzyki kosztują 3,6 tys. zł miesięcznie). Reszta po prostu rezygnuje i choroba pustoszy ich organizm i w rekordowym tempie lądują w łóżku. To tragedia, bo choroba dotyka coraz młodszych ludzi. Zdarza się, że już 14-latki mają rozpoznaną chorobę. Standard to obecnie 20 – 40 lat.
Według obowiązujących przepisów, leczenie chorych na SM w Polsce klasycznymi lekami immunomodulującymi przestaje być refundowane pacjentom po upływie 60 miesięcy, nawet jeśli terapia jest skuteczna. W innych krajach chorzy są leczeni cały czas, dopóki terapia przynosi efekty, przerywają je tylko w wyjątkowych sytuacjach, np. gdy są jakieś powikłania.
Koniec terapii to dramat młodych ludzi
O tym, że w 2014 r. dostęp do terapii klasycznymi lekami immunomodulującymi (interferonem beta lub octanem glatirameru) straci w Polsce dostęp ok. 1000 chorych na SM, eksperci mówili na konferencji prasowej w Warszawie. Podkreślali też, że zmianę, która poprawi sytuację chorych, można wprowadzić szybko na drodze administracyjnej.
Z danych Polskiego Towarzystwa Stwardnienia Rozsianego (PTSR) wynika, że w styczniu leczenie zostało już odebrane 51 osobom, a w lutym dostęp do niego ma stracić kolejnych 102 chorych. – Sytuacja pacjentów jest dramatyczna – oceniła, bo w pierwszych sześciu miesiącach od przerwania skutecznego leczenia wyraźnie wzrasta ryzyko pojawienia się kolejnego rzutu choroby. Objawia się to różnie – u chorego mogą nagle pojawić się trudności z chodzeniem, zaburzenia widzenia, mowy. Dochodzi też do szybkiego spadku sprawności, a pacjent może nawet w krótkim czasie wylądować na wózku inwalidzkim.
– Na Podkarpaciu w programie lekowym SM jest obecnie leczonych 357 osób, z czego 312 interferonami, a 45 octanem glatirameru – mówi Marek Jakubowicz, rzecznik NFZ w Rzeszowie. – W programie lekowym po niepowodzeniu terapii lekami pierwszego rzutu lub szybko rozwijającej się ciężkiej postaci SM 2 osoby leczone są lekiem Fingolimod „Gilenya” w Wojewódzkim Szpitalu w Krośnie, 1 osoba leczona jest lekiem Fingolimod „Gilenya” (od 4 lipca 2013 r.) i 1 osoba leczona lekiem Natalizumab „Tysabri” (od 2 stycznia 2014 r.) w Szpitalu Wojewódzkim Nr 2 w Rzeszowie. Maksymalny czas leczenia w programie lekowym wynosi 60 miesięcy (5 lat).
Anna Moraniec



4 Responses to "Dramat chorych na SM – mogą stracić dostęp do skutecznej terapii"