Nie rezygnujemy z etapu Lwów – Rzeszów

Fot. Marcin Jeżowski
Fot. Marcin Jeżowski

KOLARSTWO. Dyrektor generalny TdP, Czesław Lang o symbolach Wyścigu Dookoła Polski, kulisach etapu z metą w Rzeszowie i trudach organizacji zagranicznej części Tour de Pologne.

W minionym tygodniu gościł w Rzeszowie Czesław Lang, dyrektor generalny kolarskiego wyścigu Tour de Pologne, który do stolicy Podkarpacia zawita 5 sierpnia br. – Bardzo dobrze współpracuje mi się z tutejszymi ludźmi, a Rzeszów poza tym, że jest pięknym miastem, to dynamicznie się rozwija. Nie mieliśmy żadnych wątpliwości, że chcemy tu wrócić – mówi Czesław Lang.

– Długo trwały rozmowy na temat organizacji jednego z etapów 71. TdP w Rzeszowie?
– Rzeszów zawsze wita nas otwartymi ramionami. Chciałbym przede wszystkim podziękować za ubiegłoroczny etap, gdyż wszystko było zorganizowane bardzo dobrze i to nie tylko w ocenie samych zawodników, ale również i dziennikarzy. Rozmowy w Rzeszowie przebiegają zawsze szybko i w miłej atmosferze.

– Z innymi miastami również tak łatwo się pan dogaduje?
– Są miasta, gdzie urzędnicy kręcą nosem na wyścig, nie czują sportu, albo po prostu nie chce im się angażować w organizację imprez. W tym roku np. mieliśmy problem ze startem etapu do Rzeszowa. Ostatecznie wybór padł na Kielce, ale to trzeba się nachodzić, najeździć…

– Mimo tego, zawsze się znajdą malkontenci, którzy będą narzekali na pozamykane ulice, zmianę organizacji ruchu, korki…
– Proszę jednak zauważyć, że zamyka się też np. Paryż na cały dzień, podczas zakończenia Tour de France. Ale jest coś za coś. Nikt jednak nie robi tego na wariata. Mówimy o tym dużo wcześniej, informujemy społeczeństwo, które ulice będą zamknięte, gdzie będą objazdy itp.

– Proszę powiedzieć coś więcej o trasie 71. Tour de Pologne…
– Startujemy 3 sierpnia etapem Gdańsk – Bydgoszcz. Później kolarze będą rywalizować na trasach: Toruń – Warszawa, Kielce – Rzeszów, Tarnów – Katowice, Zakopane – Štrbské Pleso, Bukowina – Bukowina i Kraków – Weliczka – Kraków. Wyścig będzie tak poprowadzony, że pierwsze etapy będą szansą pokazania się dla sprinterów. Pierwsze etapy (I – IV) będą płaskie, potem dwa górskie (V – VI) i na zakończenie czasówka (VII etap) z metą w Krakowie.

– Jakieś szczegóły „rzeszowskiego etapu”?
Będzie to 3. etap z Kielc do Rzeszowa o długości około 180 km. Tradycyjnie będziemy go kończyć rundami w mieście i metą na al. Cieplińskiego, tak jak to miało miejsce w latach poprzednich.

– Kolejny raz peleton będzie się ścigał poza granicami naszego kraju…
– W tym roku Słowacy bardzo chcieli organizować z nami ten wyścig, w związku z tym, że razem składamy aplikacje o organizację Zimowych Igrzysk Olimpijskich w 2022 roku. Wspólnie organizowane imprezy na pewno przybliżają te dwa narowy, dlatego też pomysł na etap Zakopane – Štrbské Pleso. Bardzo ładnie położona miejscowość na wysokości 1600 m n.p.m., bardzo ładne hotele, ładny etap dla oka.

– Zorganizowanie etapu na Słowacji wydaje się zdecydowanie łatwiejszym przedsięwzięciem niż ubiegłoroczna organizacja dwóch etapów we Włoszech…
– Ubiegły rok był bardzo trudny. Wielkie przedsięwzięcie logistyczne, bowiem trzeba było przetransportować 1,4 tys. osób do Włoch i potem szybko ściągną do Polski. Do tego 20 TIR-ów samej scenografii, trzy samoloty czarterowe, którymi przyleciały poszczególne ekipy. Pokazaliśmy jednak i udowodniliśmy, że Polacy nie są w niczym gorsi od Francuzów czy Włochów i świetnie sobie z tym poradziliśmy. Byliśmy też dumni z tego, że Włosi określi to chyba największą operacją Polaków w Italii od czasów II wojny światowej, kiedy zdobywaliśmy Monte Cassino. Byli pod wrażeniem tego, co się tam działo i jak to zostało przygotowane.

– Czy to prawda, że miał pan pomysł, aby TdP wyjechał za naszą wschodnią granicę, a konkretnie do Lwowa?
– Byliśmy na rozmowach we Lwowie trzy lata temu. Pomysł spotkał się z dużym entuzjazmem ze strony ukraińskiej. Myśleliśmy o etapie z Lublina do Lwowa i z Lwowa do Rzeszowa. Dużym utrudnieniem przy organizacji takiego etapu byłaby granica. W TdP mamy reprezentantów około 50 państwa. Wiązałoby się z wyrobieniem każdemu paszportu, załatwieniu wiz, dodatkowo przewieść tam cały sprzęt, oprawę – to naprawdę byłoby nie lada wyzwaniem. Zobaczymy, jak się to wszystko ułoży na Ukrainie. Na pewno jednak nie rezygnujemy z tego pomysłu.

– Kolejny raz w czasie TdP nie zabraknie także symboli…
– Staramy się, aby zawsze było przesłanie wydarzeń ważnych dla Polski. Był „Rok wyzwolenia Auschwitz”, gdzie kolarze złożyli kwiaty pod bramą obozu w Oświęcimiu, potem był „Rok Chopinowski”. Przed rokiem wyścigowi towarzyszyło hasło „Z Ziemi Włoskiej do Polski”. Ten rok jest ogłoszony przez prezydenta Komorowskiego „Rokiem Wolności” i stąd start wyścigu z bardzo ważnego dla Polaków miejsca, jakim jest brama Stoczni Gdańskiej. Honorowy patronat nad startem objął prezydent Lech Wałęsa, a przedstawiciele wszystkich państw złożą kwiaty pod Pomnikiem Stoczniowca Chcemy pokazać, że to wszystko co się tam wydarzyło, było udziałem nas, Polaków, i że mieliśmy tę odwagę dokonać takich wielkich zmian ustrojowych na świecie, nie tylko w Europie.

– Kogo zobaczymy na trasie tegorocznego TdP?
– TdP to kolarska liga mistrzów, więc zobaczymy 19 najlepszych zespołów z całego świata. Dodatkowo pięć zespołów, którym przyznanym dziką kartę. Dziś mogę potwierdzić, że będzie to reprezentacja Polski i Grupa CCC Polsat. Trzy pozostałe ekipy zostaną wybrane w najbliższym czasie. Zapowiada się bardzo dobra obsada. Ze strony polskiej zobaczymy m.in. Michała Kwiatkowskiego, który jedzie w tym roku pięknie. Moim marzeniem było, aby randze TdP zaczęli dorównywać swoimi wynikami polscy kolarze i to się dzieje. Myślę, że zarówno on, jak i Rafał Majka przyjadą świetnie przygotowani i odegrają ważną rolę.

– Czym zaskoczycie telewidzów w tym roku?
– TdP to nie tylko emocje sportowe, ale również możliwość poznania Polski. W tym roku staramy się i robimy wszystko, aby jeszcze poprawić jakość transmisji telewizyjnej, żeby było więcej oprawy graficznej, więcej informacji. Współpracujemy z firmą, która obsługuje m.in. Tour de France. Sama transmisja będzie m.in. z wykorzystaniem trzech bezprzewodowych kamer, do tego helikopter. Pokażemy około 100 km każdego etapu „live”.

– Może być pan chyba dumny ze „swojego dziecka”, jakim jest TdP…
– TdP jest praktycznie jedynym wyścigiem z tych niezawodowych, który wszedł do kalendarza UCI. To wymagało bardzo dużo pracy. W kalendarzu jest 28 wyścigów, w tym 13 długoetapowych i nie można tej liczby powiększyć i wskoczyć tam na doczepkę. Co roku jesteśmy oceniani, bowiem można tam być w tym kalendarzu, ale także łatwo z niego wypaść. TdP w ubiegłym roku na 100 możliwych punktów dostał 99,7 pkt za organizację, czyli pod tym względem niczym nie różnimy się od TdF czy Giro di Italia. 15 lat udoskonalaliśmy ten wyścig, podnosiliśmy poziom zarówno sportowy jak i organizacyjny. To była wielka praca zarówno polityczna, jak i dyplomatyczna. Tour de Pologne to taka wizytówka naszego kraju.

Rozmawiał Marcin Jeżowski

Leave a Reply

Your email address will not be published.