
BRZOZÓW. NFZ płaci za diagnostykę nowotworową pracowniom w innych województwach 3 mln 700 tys. zł, a…
PET to urządzenie do pozytonowej emisyjnej tomografii, najdoskonalsza na świecie maszyna, która bada całe ciało i lokalizuje ogniska nowotworowe o wielkości nawet do 3 mm, czyli znacznie wcześniej i dokładniej, niż tomografia komputerowa i jądrowy rezonans magnetyczny. Sprzęt kupiła i zainstalowała w Podkarpackim Ośrodku Onkologicznym w Brzozowie firma Voxel. Jednak wart miliony złotych sprzęt nie jest użytkowany, bo NFZ nie podpisał kontraktu na to świadczenie.
Fundusz nie neguje potrzeby realizacji diagnostyki PET. Tłumaczy jednak, że informacja o otwarciu pracowni wpłynęła do niego zbyt późno, kiedy już plan finansowy na 2014 rok był zamknięty. – Na 2014 rok nie kontraktowaliśmy żadnych nowych świadczeń, bo pieniędzy mieliśmy tyle samo co w roku poprzednim. Do tematu będziemy mogli powrócić jesienią 2014 roku negocjując umowy na rok następny – mówi Marek Jakubowicz, rzecznik POW NFZ w Rzeszowie.
PET potrzebny czy nie
O tym, że badania PET-em są potrzebne świadczą pieniądze wypływające z podkarpackiego funduszu do innych województw. – W 2013 roku 800 pacjentów z regionu miało wykonane 900 badań PET. Zapłaciliśmy za to 3 mln 690 tys. zł – mówi rzecznik.
– To najlepsza metoda do poszukiwania ognisk przerzutowych. Według mnie, na Podkarpaciu nawet dwa PET-y znalazłyby zastosowanie. Wachlarz badań diagnostycznych rozszerza się i trzeba korzystać z możliwości, jakie to daje – mówi dr n. med. Antoni Samojedny, konsultant wojewódzki ds. radiologii i diagnostyki obrazowej.
Badanie PET może decydować o życiu. Udowodniono, że u 20 – 50 proc. pacjentów na podstawie jego wyniku onkolodzy zmieniają terapię.
Anna Moraniec



3 Responses to "Jedyny w regionie sprzęt stoi bezużyteczny"