SIATKÓWKA. PLUSLIGA. Bez emocji na Podpromiu.
Łatwo, szybko i przyjemnie – tak w telegraficznym skrócie można skomentować dwa mecze ćwierćfinałowe Asseco Resovii z Effectorem Kielce. Goście powinni o nich zapomnieć, mistrzowie Polski nie rozpamiętywać.
Zespół Andrzeja Kowala w sobotę niemal zmiótł z boiska drużynę, która po fazie zasadniczej zajęła 8. lokatę. Inna sprawa, że Effector ani przez moment nie postawił się “pasiakom”. Trochę lepiej kielczanie prezentowali się w niedzielne popołudnie, ale każdy kolejny blok rzeszowian z minuty na minutę studził ich entuzjazm. Szczególnie boleśnie odbijał się od niego argentyński atakujący Bruno Romanutti i szybko został zmieniony.
“Wojtek, Wojtek…”
O swojej dobrej dyspozycji ponownie przypomniał Wojciech Grzyb. Środkowy bloku nieźle radził sobie w sobotę, ale dzień później dorzucił do repertuaru jeszcze mocną zagrywkę. Za najlepszy argument niech posłuży statystyka. Przy serwisach Grzyba, który tylko w pierwszych dwóch setach zagrywał aż 17 razy, gospodarze zdobywali najwięcej punktów. Sam zainteresowany, gdy po kolejnej świetnej zagrywce niósł się z trybun okrzyk “Wojtek, Wojtek…” nie potrafił powstrzymać entuzjazmu i uśmiechu zadowolenia.
Młotek w ręce
Zespół Dariusza Daszkiewicza w dwóch spotkaniach nie pokusił się nawet o seta, choć paradoksalnie najlepiej zagrał w ostatniej partii niedzielnej potyczki. Goście długo grali punkt za punkt z mistrzami Polski, czym byli chyba sami zaskoczenie. W połowie seta prawdziwego młotka w ręce nie zawahał się jednak użyć Olieg Achrem, po atakach którego goście jeszcze długo będą mieć ślady na swoich przedramionach. Kapitan Resovii rozbijał blok, choć uciekał się równie często do kiwek, podobnie jak koledzy, wyraźnie balansując zagraniami w ataku.
O niedzielnej dyspozycji Asseco najlepiej świadczy fakt, że trener Andrzej Kowal ani raz nie musiał prosić o przerwę, a zawodnikom rezerwowym uśmiech od ucha do ucha nie schodził z twarzy ani na minutę.
– Resovia nie pozostawiła nam złudzeń. Pokazała prawdziwą siłę ognia – nie miał wątpliwości trener Effectora, wyraźnie świadomy różnicy klas obu drużyn.
Kolejne, trzecie spotkanie, odbędzie się za dwa tygodnie już w stolicy województwa świętokrzyskiego. Rzeszowianie pojadę tam ze sporym kapitałem i bez dwóch zdań będą chcieli zakończyć rywalizację w trzech meczach.
1. mecz
ASSECO Resovia 3
EFFECTOR Kielce 0
(25:15, 25:22, 25:15)
RESOVIA: Konarski 8, Grzyb 8, Nowakowski 10, Tichacek 3, Achrem 15, Veres 12, Ignaczak (libero) oraz Schoeps 3, Drzyzga, Penczew.
EFFECTOR: Jungiewicz 1, Lipiński 2, Poglajen 9, Polański 3, Buchowski 5, Dryja 4, Kaczmarek (libero) oraz Staszewski 5, Bieniek, Wolański, Romanutti 7.
Sędziowali: Tomasz Flis i Maciej Twardowski. Widzów 4 tys. MVP: Piotr Nowakowski.
2. mecz
ASSECO Resovia 3
EFFECTOR Kielce 0
(25:18, 25:18, 25:18)
RESOVIA: Konarski 15, Lotman 4, Grzyb 7, Nowakowski 5, Tichacek, Achrem 20, Ignaczak (libero) oraz Schoeps 5, Drzyzga, Penczew.
EFFECTOR: Lipiński 3, Poglajen 6, Polański 5, Buchowski 2, Romanutti 2, Dryja 8, Kaczmarek (libero) oraz Jungiewicz 9, Staszewski 2, Bieniek 2, Wolański 1.
Sędziowali: Waldemar Niemczura i Andrzej Kuchna. Widzów 4 tys. MVP: Krzysztof Ignaczak. Stan rywalizacji play-off (do 3 zwycięstw): 2:0 dla Resovii.
Tomasz Czarnota
[print_gllr id=109295]


