
RZESZÓW. Mieszkanka z ulicy Poniatowskiego wzywała policję, bo pijana młodzież z pobliskiego pubu nie dawała jej spać. Przybyły na miejsce patrol policyjny twierdził, że był bezpodstawnie wzywany.
– Mam zapłacić 200 zł grzywny i jeszcze dodatkowo 80 zł kosztów sądowych za to, że dwa lata temu wzywałam w nocy policję do awanturującej się, pijanej młodzieży – mówi zdenerwowana Ewa Bober z ul. Poniatowskiego. – Policja wystąpiła do sądu przeciwko mnie, bo stwierdziła, że bezpodstawnie wzywałam patrol. Nie zapłacę tych pieniędzy, bo wbrew temu co twierdzą policjanci, nawet o 1 w nocy pijani młodzi ludzie z pubu krzyczeli, wyzywali mnie, gdy ich upominałam i nie mogłam zasnąć.
Pani Ewa jest schorowaną kobietą, mieszka w bloku przy ul. Poniatowskiego, ma cukrzycę, jest astmatyczką i ma wiele innych dolegliwości. Nie może chodzić i nie wychodzi z mieszkania. W 2012 roku zaczęła się jej gehenna, bo w pobliżu jej bloku, od strony balkonu otwarto pub.
Przychodziło tam sporo młodzieży, która piła i przed lokalem przebywała do świtu. Gdy ich upominała z balkonu, słyszała wyzwiska i wulgarne słowa. Kilka razy po godzinie 22 dzwoniła na policję, patrol się pojawiał, ale podczas jego pobytu było cicho. Po odjeździe policjantów znów słychać było rozkrzyczanych młodzieńców.
Były awantury, ale policjanci ich nie słyszeli
– Dwa lata temu wiele razy na moje wezwanie przyjeżdżał w nocy patrol policyjny – mówi Ewa Bober. – Jednak, gdy przed pub zajeżdżał radiowóz, młodzież się wyciszała, a właścicielka chowała ich w piwnicy. Policjanci rozmawiali z właścicielką pubu i odjeżdżali zdziwieni, że panuje tam taka cisza. Ale po ich odjeździe znów było głośno. Niestety, moje telefony na policję nic nie dały.
Pub po jakimś czasie został zlikwidowany, a pani Ewa w styczniu 2014 roku dostała sądowy wyrok nakazowy, z którego wynikało, że ma zapłacić 200 zł grzywny plus 80 zł kosztów sądowych. Za co ta kara? Zgodnie z wyrokiem Sądu Rejonowego w Rzeszowie Ewa Bober dostała grzywnę za bezpodstawne wzywanie policji.
– Nie zgadzam się z tym wyrokiem i dlatego sprzeciwiłam się – wyjaśnia pani Ewa. – Policję wezwałam, bo był hałas przez całą noc. Dlaczego więc policjanci twierdzą, że moje wezwania były bezpodstawne, skoro awantury były? Zresztą moi sąsiedzi też narzekali na sąsiedztwo pubu.
Wyrok nakazowy do zapłaty stracił moc
O wyjaśnienia w tej sprawie zwróciliśmy się do Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie. – Skazujący wyrok Sądu Rejonowego potwierdza, że czyn osoby wyczerpuje znamiona wykroczenia oraz zasadność skierowanego wniosku o ukaranie. Szczegółowe pytania należy skierować do sądu orzekającego w tej sprawie – poinformował nas kom. Adam Szeląg, rzecznik prasowy KMP w Rzeszowie.
Co na to sąd? – Wobec sprzeciwu obwinionej Ewy Bober w sprawie wyroku, postępowanie będzie się toczyło na zasadach ogólnych. Wyrok nakazowy stracił moc – poinformował Krzysztof Jucha, wiceprezes Sądu Rejonowego. – W chwili obecnej nie będą podejmowane żadne czynności poza ustaleniem, na jaki czas obwiniona jest niezdolna do udziału w postępowaniu.
Mariusz Andres



6 Responses to "Emerytka: – Nie zapłacę grzywny"