„Odkryli” bogatego rodaka w Brazylii

- Żyj i pozwól żyć - z takim mottem Samuel Klein (w środku) dożył sędziwego wieku i wcale nie myśli o emeryturze. Z prawej urodzony w Niemczech syn Michael, spadkobierca i dziś główny zarządzający fortuną Kleinów. Fot. Casas Bahia
– Żyj i pozwól żyć – z takim mottem Samuel Klein (w środku) dożył sędziwego wieku i wcale nie myśli o emeryturze. Z prawej urodzony w Niemczech syn Michael, spadkobierca i dziś główny zarządzający fortuną Kleinów. Fot. Casas Bahia

ZAKLIKÓW. Nad Sanną jego nazwisko znają wszyscy interesujący się historią miasta. Nie tylko dlatego, że jako jednemu z nielicznych udało się przeżyć holokaust.

Przez media biznesowe przemknęła informacja o żyjącym w Brazylii Samuelu Kleinie. Z 91 swoich lat, 26 pierwszych spędził w Polsce i trochę w okupowanych Niemczech. Jego atutem są miliardy dolarów, które lokowałyby krezusa na 5. miejscu listy najbogatszych Polaków. Może Klein deptałby Kulczykowi po piętach, gdyby wystąpił o polskie obywatelstwo. Jednak urodzony w Zaklikowie Żyd na razie nie myśli o powrocie do polskich korzeni.

Majątek Kleina szacowany jest na 6,4 mld dolarów amerykańskich. Oczywiście odkrył go „Forbes”, jak wcześniej innego bogacza z polskimi papierami, Germana Efromovicha. Obaj mieszkają w Brazylii, do której po wojnie dostali się przez Boliwię. Efromovich dwa lata temu wystąpił o polskie obywatelstwo i je dostał. Kleinowi wystarcza brazylijskie.

Uciekł z transportu do Oświęcimia
Zaklikowianin z urodzenia wcale nie jest osobą tajemniczą, jak to sugerują branżowe media. Od lat jego nazwisko „wisi” na internetowej stronie miasta, w rubryce znanych obywateli. Bez wątpienia jest najbogatszym z zaklikowian w całej jego kilkuwiecznej historii, włączając w to nawet kolejnych właścicieli grodu nad Sanną. Majątku dorobił się na handlu. 60 lat temu na obrzeżach Sao Paulo zaczął biznes od obwoźnego sprzedawania pościeli i ręczników. Najpierw był to wóz konny, później samochód, a po 5. latach miał już pierwszy sklep z wyposażeniem mieszkań Casas Bahia. Dziś ta sieć ma ponad 600 sklepów w samej tylko Brazylii, które rocznie odwiedza 23 mln klientów.

Klein (rocznik 1923) był trzecim z dziewięciorga dzieci zaklikowskiego stolarza i po krótkim dokształcie, porzucił szkołę na rzecz ojcowskiego fachu. Po wybuchu wojny Zaklików znalazł się w Generalnej Guberni. Pod koniec 1942 r. okupanci ostatecznie rozprawiali się z Żydami. Samuel z ojcem został odstawiony do obozu pracy w Budzyniu k. Kraśnika, a matka z pozostałymi dziećmi do obozu w Treblince. Gdy zbliżał się front, transport więźniów z Budzynia, a potem Majdanka jechał w kierunku Oświęcimia.

Samuel uciekł z tego transportu. Wrócił do Zaklikowa. Jego domu już nie było, a żeby przeżyć, handlował czym się dało, głównie wódką z frontowym zapleczem. Ze swoim „biznesem” szedł za frontem na zachód. Tak dostał się do obecnych Niemiec, gdzie jego smykałkę do handlu cenili tak samo Amerykanie, jak Rosjanie. Kokosów nie zrobił, ale zarobił na morską podróż do Boliwii, dla siebie, młodej żony Amy i małego synka.

Filantropia liczona w milionach
Żywot Samuela Kleina jest gotowym scenariuszem do filmów i książek, a tych napisano już kilka. Nie tylko z powodu olbrzymiego majątku i sposobu dochodzenia do niego, ale głównie z otwartego serca. Żyd z Zaklikowa pamięta z jakich nizin wyszedł i pomaga wielu znajdującym się w potrzebie. Jego filantropia też jest przeliczana na miliony dolarów, z czego amerykańska prasa nie robi tajemnicy.

Jerzy Mielniczuk

One Response to "„Odkryli” bogatego rodaka w Brazylii"

Leave a Reply

Your email address will not be published.