Narkotykowa mafia z Przemyśla rozbita

Łącznie policjanci Centralnego Biura Śledczego zatrzymali 12 osób z Przemyśla i okolic. Mają od dwudziestu kilku do trzydziestu kilku lat. Fot. Archiwum
Łącznie policjanci Centralnego Biura Śledczego zatrzymali 12 osób z Przemyśla i okolic. Mają od dwudziestu kilku do trzydziestu kilku lat. Fot. Archiwum

Już nie wystarczały im burdy. Więcej adrenaliny dawały narkotyki. Przemycili towar wart milion złotych.

Za każdym razem, kiedy planowali akcję, wyglądała jak z sensacyjnego filmu. Kilka samochodów jedzie tą samą drogą, ale jeden załadowany towarem. Poruszają się wcześniej rozpoznaną trasą. Mają ze sobą ciągły kontakt. Wiedzą, gdzie stoją patrole drogówki i jeśli istnieje możliwość zatrzymania przez nią samochodu z towarem, reagują natychmiast. Auto z obstawy skutecznie skupia na sobie uwagę policjantów, a to z towarem przejeżdża bezpiecznie.

Łącznie policjanci Centralnego Biura Śledczego zatrzymali 12 osób z Przemyśla i okolic. Mają od dwudziestu kilku do trzydziestu kilku lat. Niektórzy powiązani są ze środowiskiem pseudokibiców klubu sportowego Czuwaj, ale są i sympatycy innych klubów. Wszyscy zamieszani są w przemyt i handel narkotykami.

Kiedy rozkręcali „biznes” postępowali tak, żeby nie wzbudzać podejrzeń. Policjanci wykryli, że grupa z Przemyśla działała minimum od stycznia do września ubiegłego roku i w tym czasie przemyciła z Holandii do Polski 50 kg marihuany. Mieszkańcy Przemyśla i okolic w tym czasie zrobili do Holandii około 20 kursów, za każdym razem zaopatrując się w pokaźne ilości narkotyków, które ukrywali np. w zderzakach samochodów, w specjalnie przygotowanych paczkach. – Towar był bardzo dobrej jakości, a jego przerzut niezwykle dobrze zorganizowany – przyznają policjanci. Grupa przemyciła narkotyki warte milion złotych.

Biznes się rozkręcał, a biznesmeni snuli plany
Na początku wszystko szło gładko. Z Przemyśla wyjeżdżał samochód przeznaczony do przewozu narkotyków i samochody do obstawy. Auta były często zmieniane, tak by nie ściągać na siebie uwagi. Jeśli do Holandii po towar kursowało np. BMW, to na drugi raz jechało auto innej marki, zarejestrowane na innego właściciela. Młodzi ludzie znaleźli sobie stałego dostawcę, od którego za każdym razem brali dobrej jakości towar. Gdzie trafiał po przywiezieniu do Polski? Na pewno część była rozprowadzana w Przemyślu i okolicach. Ale śledczy nie wykluczają, że część trafiała także na Ukrainę. Biznes się rozkręcał. A „biznesmeni” snuli poważne plany finansowe. Tak wynika z ustaleń śledczych. Jakie to były plany? Tego na razie nie zdradzają.

Wiadomo, że z czasem, kiedy do przemytu narkotyków przyzwyczaili się i poczuli, że wszystko tak dobrze się układa, że nic im nie grozi, przestali być ostrożni. Zdarzało się, że wracając z narkotykami ukrytymi w pojeździe, zatrzymywali się w innych miastach, by „wyskoczyć” na mecz. Po jakiś czasie skutecznie zwrócili na siebie uwagę.

Niespodziewana wpadka z 3 kg narkotyków
W październiku ub.r. w Rzeszowie wpadło dwóch kurierów narkotykowych, którzy w samochodzie przewozili 3 kg marihuany. – Dalsze przeszukania pozwoliły na zabezpieczenie dodatkowo 200 gramów amfetaminy i 1,5 kg marihuany oraz znacznych ilości środków pieniężnych – informuje Komenda Wojewódzka Policji w Rzeszowie. –

Obydwaj kurierzy zostali tymczasowo aresztowani.
A rozpracowywaniem sprawy zajęli się policjanci. Wiedzieli, że na tym nie kończy się sprawa przemytu marihuany. I mieli rację. Kolejny raz uderzyli na grupę przemytników w lutym. Razem z celnikami i psami służbowymi dokonali przeszukań na terenie Przemyśla. Zatrzymali kolejnych 10 osób.

Wszystkie zatrzymane osoby usłyszały zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej. Piotrowi K. i Bartłomiejowi K. Prokuratura Apelacyjna w Rzeszowie, która prowadzi sprawę, zarzuca współkierowanie tą grupą. Dodatkowo jeden z kurierów jest podejrzany o wprowadzenie do obrotu około kilograma narkotyków, posiadanie 1,5 kg marihuany i ok. 200 gramów amfetaminy.

Część z zatrzymanych osób złożyła wyjaśnienia. Część skorzystała z prawa do odmowy zeznań. Wobec ośmiu mężczyzn sąd zdecydował o zastosowaniu aresztu tymczasowego na okres 3 miesięcy, a wobec czterech zastosowano poręczenie majątkowe i dozór policyjny. Za udział z grupie przestępczej, przemyt i handel narkotykami na dużą skalę zatrzymanym grozi kara do 15 lat więzienia.

Pseudokibice z Leska i Dębicy też handlowali
„Przemyska akcja” rzeszowskiego Centralnego Biura Śledczego to już kolejna tego typu wymierzona w środowiska pseudokibiców zajmujących się przemytem i handlem narkotykami. W grudniu ub.r. CBŚ poinformowało o zatrzymaniu 7 osób działających w zorganizowanej grupie przestępczej w powiatach leskim, sanockim i bieszczadzkim. Wśród nich jest jeden funkcjonariusz służby więziennej i pseudokibice Sanovii Lesko. Wszyscy zajmowali się handlem narkotykami.

Z kolei w październiku ub. roku CBŚ wspólnie z Prokuraturą Okręgową w Rzeszowie rozpracowali grupę przestępczą, która rozprowadzała narkotyki w Dębicy i powiecie dębickim. Zostało wtedy zatrzymanych 6 osób powiązanych ze środowiskiem pseudokibiców jednego z dębickich klubów piłki nożnej.

Dorota Szturm-Szajan

Leave a Reply

Your email address will not be published.