
II LIGA. Tułacz lepszy od Jałochy w starciu byłych „olimpijczyków”.
Tarnobrzeska drużyna wypunktowała mającego nóż na gardle rywala i po wpadce Pogoni Siedlce została nowym liderem tabeli. – Najważniejszy był pierwszy gol. Nam dodał pewności siebie, natomiast w szeregi Radomiaka wdarła się nerwowość – tłumaczył Tomasz Tułacz, trener Siarki.
Tomasz Tułacz po meczu w Radomiu już nie będzie mógł powtarzać, że ma wąską kadrę. Jego zespół rozbił gospodarzy grając bez swoich kluczowych zawodników Bartosza Sulkowskiego, Dariusza Frankiewicza i Łukasza Popieli. Jeśli Siarka nie jest faworytem w wyścigu o I ligę, to która drużyna nim jest?
Spotkanie starych znajomych
Mecz z Radomiakiem miał swoje smaczki. Naprzeciwko stawali dobrzy koledzy. Marcin Jałocha i Tomasz Tułacz grali wspólnie w reprezentacji olimpijskiej, ten pierwszy pojechał do Barcelony, gdzie Polska zdobyła srebrny medal (1992), ten drugi igrzyska obejrzał w domu. Z kadry Janusza Wójcika wypadł z powodu poważnej kontuzji. Wiele lat później Tułacz przejął po Jałosze trenerskie stery w Resovii, w sobotę po boisku biegało zresztą aż 7 byłych zawodników „pasiaków”, kiedyś podopiecznych Tułacza i Jałochy.
Radomiak jesienią zawiódł na całego, ale na własnym boisku prezentował się nie najgorzej. Po zimowych transferach w mieście nad Mleczną powiało optymizmem. Nowe otwarcie jednak nie nastąpiło. „Zieloni” zaczęli rundę od dwóch porażek i mają tylko punkt przewagi nad ostatnią w tabeli Concordią. – Zostało jeszcze czternaście spotkań i dopóki istnieją matematyczne szanse na „ósemkę”, będziemy walczyć – zapowiedział Jałocha.
Prezenty dla Siarki
Obrona gospodarzy w sobotę była dziurawa jak sito. Wykorzystał to już na początku meczu Marcin Truszkowski. Jeszcze większy błąd defensywa Radomiaka popełniła w 30. minucie. Stratę przy wyprowadzeniu piłki z własnej połowy wykorzystał Daniel Koczon. Podał do Jakuba Wróbla, a ten dopełnił formalności.
– Przed wyjściem na boisko powtarzaliśmy sobie, że przyjechał do nas zespół, który kadrowo przewyższa tę ligę. Mieliśmy być czujni, tymczasem sprezentowaliśmy Siarce dwa gole. To ustawiło mecz – irytował się Jałocha. Tuż przed zejściem na przerwę drugą żółtą kartkę ujrzał obrońca Siarki Łukasz Nadolski, ale Radomiak nie miał czasu, by tę stratę wykorzystać. W 56. minucie sędzia wyrzucił z boiska Bartosza Jarocha i siły się wyrównały.
Siarka czuła się swobodnie i tylko czekała na kolejne pomyłki rozbitego psychicznie rywala. Dość szybko strzeliła kolejne dwie bramki, ich autorzy zapewne byli zdziwieni, że tak łatwo doszli do dobrych pozycji. – Wynik jest wysoki i może mylić. To był dla nas trudny mecz – podkreślał trener Tułacz. Raczej kurtuazyjnie, bo to jego drużyna pokazała dojrzałość, jakiej wymaga się od piłkarzy z aspiracjami.
RADOMIAK 0
SIARKA Tarnobrzeg 4
(0-2)
0-1 Truszkowski (10.)
0-2 Wróbel (30.)
0-3 Koczon (61.)
0-4 Chrabąszcz (73.)
RADOMIAK: Marzec – Jaroch, Markowski, Świdzikowski, Wojdyga – Cieciura, Orzechowski (76. Masiuda), Białożyt, Brągiel (60. Wolski) – Leandro, Orłowski.
SIARKA: Melon – Nadolski, Baran, Makowski, Persona (71. Buras) – Chrabąszcz, Stępień (86. Termanowski), Tunkiewicz, Koczon (76. Kowalski) – Truszkowski (80. Ciećko), Wróbel.
Sędziował Andrzej Chudy (Zabrze). Żółte kartki: Jaroch, Świdzikowski, Cieciura – Persona, Makowski, Nadolski. Czerwone kartki: Jaroch (56., druga żółta) – Nadolski (43., druga żółta). Widzów 1200.
tsz


