CBA pyta o posła Jana Burego

Czy na kampanię posła Jana Burego i PSL pieniądze wpłacały osoby piastujące ważne stanowiska w naszym województwie, w tym w instytucjach kontrolnych? Fot. Wit Hadło
Czy na kampanię posła Jana Burego i PSL pieniądze wpłacały osoby piastujące ważne stanowiska w naszym województwie, w tym w instytucjach kontrolnych? Fot. Wit Hadło

PODKARPACIE. Zarzuty dla byłego marszałka Mirosława K. „to dopiero początek”.

– Nikt nie zrobi kariery, jeśli koledzy z partii Jana zagną na niego parol – tak o liderze podkarpackiego PSL – pośle Janie Burym – wypowiada się w najnowszym „Newsweeku” jeden z lokalnych działaczy tej partii. Z artykułu o znamiennym tytule „Król Bury” wynika, że na poczet kampanii PSL, jak i samego Burego, pieniądze wpłacały osoby piastujące ważne stanowiska w naszym województwie, w tym w instytucjach kontrolnych! Według „Newsweeka”, posła Burego „prześwietla” już Centralne Biuro Antykorupcyjne, przesłuchując w Warszawie i w Rzeszowie kolejne osoby.

W naszym województwie poseł Bury od dawna nazywany jest nie tylko „liderem ludowców”, ale przede wszystkim „kadrowym Podkarpacia”, decydującym o obsadzie wielu świetnie płatnych stanowisk w państwowych instytucjach i spółkach Skarbu Państwa. Z artykułu Michała Krzymowskiego i Wojciecha Cieśli w „Newsweeku” dowiadujemy się, że na PSL płacą w Rzeszowie i okolicach wysoką rangą pracownicy Agencji Nieruchomości Rolnych, szefowie Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, dyrektorzy oddziałów Agencji Rynku Rolnego, szefowie Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego, Ochotniczych Hufców Pracy, Agencji Rozwoju Regionalnego, członkowie managementu spółek, w których ma akcje poseł Bury.

Za „stołek” trzeba się odwdzięczyć?
Wpłacane kwoty wahają się od kilku do nawet kilkunastu tys. złotych. Kierownik powiatowej ARMiR wpłacił 5 tys. zł, szef biura pisania projektów unijnych – 15 tys. zł, syn szefa spółki z grupy energetycznej PGE – 5 tys. zł, jeden z szefów Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska – 10 tys. zł na Burego i 9 tys. zł darowizny na PSL, szef KRUS – 10 tys. zł, ważna urzędniczka kuratorium – 2 tys. zł – wyliczają dziennikarze. – To ludzie związani z PSL. Nie zawsze działacze, czasem po prostu zawdzięczają Buremu lub partii posady – przyznaje w artykule „Newsweeka” anonimowy działacz PSL.

Wpłat dokonywali również pracownicy urzędu marszałkowskiego, w którym do maja 2013 roku rządził marszałek z ramienia PSL Mirosław K. (obecnie podejrzany o korupcję i oferowanie załatwienia pracy w zamian za seks). Dyrektor departamentu rozwoju obszarów – 5 tys. zł, wicedyrektor departamentu organizacyjnego – 5 tys. zł, dyrektor departamentu rozwoju regionalnego – 5 tys. zł, pracownik departamentu dróg – 2 tys. zł.

Najbardziej szokować mogą jednak informacje o wpłatach urzędników pracujących w instytucjach kontrolnych. Szef inspektoratu spożywczego (instytucja kontrolowała m.in. spółkę Makarony Polskie, w której Bury jest udziałowcem) wpłaca 5 tys. zł. Szef kontroli wewnętrznej urzędu miasta tylko w jednym roku daruje PSL aż 16 tys. zł. W „Newsweeku” czytamy również, że na kampanię posła Jana Burego wpłacił też Paweł Adamski – wiceszef rzeszowskiej delegatury Najwyższej Izby Kontroli – 3 tys. zł. Centrala NIK wszczęła już postępowanie wyjaśniające i będzie musiała odpowiedzieć na pytanie, czy wpłata pieniędzy na kampanię polityka nie wyklucza apolityczności kontrolera?

Miłości nie było
– Na Podkarpaciu był nietykalny. Ale dziś ludzie związani z Janem Burym padają jak muchy pod ciosami prokuratorskich zarzutów. A wokół szefa klubu parlamentarnego PSL krąży CBA – piszą red. Krzymowski i red. Cieśla. A jako przykład stawiają byłego marszałka Podkarpacia Mirosława K., który w Prokuraturze Apelacyjnej w Lublinie usłyszał już 10 poważnych zarzutów. Czy to w związku z jego sprawą CBA w Rzeszowie pyta o szefa klubu parlamentarnego PSL? – Zarzuty dla K. to dopiero początek. My chcemy sięgnąć wyżej – cytuje „Newsweek” osobę zaangażowaną w śledztwo.

O posła Burego i CBA „Super Nowości” zapytały samego byłego marszałka Mirosława K., ale ten nie chce o tym rozmawiać. – To sprawa CBA, a nie moja. Od kwietnia ubiegłego roku nie mam z posłem Burym już żadnych kontaktów – mówi były marszałek, a swoje wcześniejsze relacje z posłem określa jako „formalne”. – Miłości między nami nie było, bo ja jestem heteroseksualny – puentuje dowcipnie.

Poseł Jan Bury nie odbierał od nas telefonu.

Arkadiusz Rogowski

16 Responses to "CBA pyta o posła Jana Burego"

Leave a Reply

Your email address will not be published.