Oskubać swoich, by inni mieli taniej

Nowiutkie autobusy to nie wszystko. Najcenniejsi dla przewoźnika są ich pasażerowie, a tych w przypadku ZMKS ubywa. Fot. Jerzy Mielniczuk
Nowiutkie autobusy to nie wszystko. Najcenniejsi dla przewoźnika są ich pasażerowie, a tych w przypadku ZMKS ubywa. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Kolejna heca z kolejnym cennikiem za przejazdy autobusami komunikacji miejskiej.

Radni miejscy stają przed kolejną próbą uregulowania cen biletów komunikacji miejskiej. Nowy cennik zgłoszony przez Zakład Miejskiej Komunikacji Samochodowej, prezydent przedstawił jako swój projekt uchwały. Na razie oceniany jest w komisjach samorządu, ale przecieki z ich obrad nie są optymistyczne. Część radnych zagroziła odebraniem dotacji ZMKS-owi, jeżeli prezydent nie zmieni cennika.

Ceny biletów w Stalowej Woli nie były zmieniane od dwóch lat. Zakład MKS klepie przez to biedę, ale sam jest sobie winien. Przedkładał kilka propozycji nowych cen biletów, które za każdym razem były odrzucane przez radnych. Z drugiej strony, ci sami radni dali niedawno ZMKS 3,6 mln zł brakujących mu do zamknięcia budżetu.

60 zł dla zakładu od każdego mieszkańca
W nowej propozycji sieć komunikacyjna dzielona jest na dwie strefy. Strefa A, to miasto Stalowa Wola, strefa B pozostałe terytoria, do których dojeżdżają autobusy ZMKS, czyli kilka ościennych gmin. Teraz bilet kosztuje 2,2 zł w Stalowej Woli i 3 zł poza jej granicami. Mieszkańcy gmin sąsiednich płacą 3 zł wszędzie, bo ich samorządy nie dorzucają się do kasy ZMKS. W nowym cenniku znalazła się stawka 2,2 zł w strefie podmiejskiej, ale tylko dla jej mieszkańców. Stalowowolanie musieliby płacić 3 zł! A to przecież na ich barkach spoczywa utrzymanie Zakładu. Jak wyliczyli radni opozycji, w tym roku każdy mieszkaniec hutniczego grodu zapłacił 60 zł na utrzymanie przewoźnika i to niezależnie, czy korzysta z jego autobusów.

– Propozycja prezydenta jest w tym kształcie nie do przyjęcia, bo stalowowolanie powinni mieć preferencje cenowe przy zakupie biletów – mówi spokojnie radny Lucjusz Nadbereżny (PiS), ale zapowiada już ostrą walkę na najbliższej sesji. Jego ugrupowanie sugeruje 2,2 zł za bilety dla mieszkańców Stalowej Woli na wszystkich liniach, niezależnie od stref i droższe bilety dla sąsiadów. Propozycja nowego cennika wywołała awanturę jeszcze z kilku powodów. Po cichutku zostały w nim zawarte przywileje, które wcześniej były zniesione. Chociażby darmowe przejazdy dla rodzin pracowników ZMKS i takie podróżowanie dla “Zasłużonych dla miasta”. Ostatnie tytuły często radni sami sobie przyznawali i żeby nie świecić oczyma przed wyborcami, zlikwidowali przywilej. Tylko po to, żeby teraz go przywrócić.

Miało być pięknie za unijne pieniądze
Stalowowolski ZMKS jest biedny m.in. dlatego, że… dostał duże dofinansowanie unijne. Za miliony z UE Zakład wymienił tabor i zainwestował w przystanki. Unię skusił długimi trasami podmiejskimi. Miał też nadzieję na wykoszenie PKS z podmiejskich tras. To udało się tylko połowicznie. Głównie dlatego, że autobusy PKS jeżdżą częściej niż autobusy miejskie. Unia dała i wymaga teraz utrzymania rozbudowanej sieci podmiejskiej przynajmniej przez 5 lat. Kursy podmiejskie, z małymi wyjątkami, przynoszą same straty. ZMKS-u nie można przy tym sprywatyzować i dlatego miasto co roku dopłaca do utrzymania przewoźnika.

Jerzy Mielniczuk

One Response to "Oskubać swoich, by inni mieli taniej"

Leave a Reply

Your email address will not be published.