Urodziła martwe dziecko. Czy zawinił lekarz?

- Niech ten artykuł będzie przestrogą dla przyszłych mam, aby nie ufały bezgranicznie lekarzom. Niech słuchają swojej intuicji i domagają się wykonania dodatkowych badań - mówi pani Beata Z. (29 l.). Fot. Wioletta Zuzak
– Niech ten artykuł będzie przestrogą dla przyszłych mam, aby nie ufały bezgranicznie lekarzom. Niech słuchają swojej intuicji i domagają się wykonania dodatkowych badań – mówi pani Beata Z. (29 l.). Fot. Wioletta Zuzak

KROSNO. Prokuratura ma zbadać sprawę dotyczącą rodzinnej tragedii.

Pani Beata Z. (29 l.) z Krosna przeżyła prawdziwą gehennę – jej młodsza córeczka przyszła na świat martwa. – Do dziś zadaje sobie pytanie: jak to możliwe, że bezproblemowo przebiegająca ciąża zakończyła się narodzeniem nieżywego dziecka? – mówi przez łzy krośnianka. – Gdybym wiedziała, że dziecko nie żyje, to zdecydowałabym się na cesarskie cięcie, a nie poród siłami natury – szlocha kobieta. Podejrzewa, iż do tej tragedii doszło wskutek błędu lekarskiego. Najprawdopodobniej sprawa trafi do prokuratury. – Jeżeli ktoś zawinił, to niech poniesie surowe konsekwencje. Będę wnioskowała o odszkodowanie – nie ukrywa nasza rozmówczyni.

Pani Beata jest mamą 5,5-letniego Michałka oraz 3,5-letniej Laury. Jak szczerze wyznaje, była bardzo szczęśliwa, gdy na początku maja 2013 roku dowiedziała się, że spodziewa się kolejnego dziecka.

Dobrze znosiła trzecią ciążę
– Bardzo kocham swoje dzieci, to one nadają sens mojemu życiu – mówi wprost mieszkanka Krosna. – Podobnie, jak to było w przypadku moich starszych dzieciaków, z wielkim utęsknieniem oczekiwałam przyjścia na świat kolejnego maluszka – mówi. Jak dodaje, była mile zaskoczona, że ta trzecia ciąża przebiegała bez żadnych komplikacji. – Wyjątkowo dobrze znosiłam swój błogosławiony stan – przyznaje. – Tymczasem, gdy byłam w pierwszej ciąży, to lekarze zdiagnozowali u mnie cukrzycę i poród był przedwczesny (w 7. miesiącu). Także druga ciąża była zagrożona i zakończyła się porodem przed terminem. Oczywiście wówczas byłam na specjalnej diecie dla cukrzyków – zaznacza nasza rozmówczyni.

Liwia przyszła na świat martwa…
– Podczas 3. ciąży bardzo o siebie dbałam, chodziłam regularnie na wizyty lekarskie, miałam wykonywane USG co dwa tygodnie. Mój lekarz prowadzący zapewniał mnie, że wszystko jest OK., że dzieciątko rozwija się prawidłowo – relacjonuje. – Mniej więcej w połowie ciąży zrobiłam sobie tzw. test obciążenia glukozą. Z wynikami udałam się do lekarza, który stwierdził, że poziom glukozy jest nieznacznie podwyższony, ale zapewnił mnie, że to nie jest groźne dla mnie i maleństwa. W takiej sytuacji uspokoiłam się i nie żałowałam sobie słodyczy i słodkich napojów. Odliczałam dni do porodu. Postanowiłam rodzić w jednym z rzeszowskich szpitali, gdzie pracuje moja znajoma położna z 30-letnim stażem – opowiada dalej. – W 36. tygodniu ciąży odeszły mi wody, czyli zaczęłam rodzić. Trafiłam na rzeszowską porodówką, podpięto mnie do KTG, które wykazało, że serduszko dziecka biło. Ruchy dziecka co prawda były słabo wyczuwalne, jednak nie zaniepokoiło mnie to, gdyż przez całą ciążę moja córeczka nie była specjalnie ruchliwa. Miałam potężny brzuch i podejrzewałam, że dziecko może urodzić się duże. Natomiast w szpitalu nie wykonano mi USG, czyli odbierający poród nie wiedzieli nawet, czy dziecko urodzi się żywe i duże. Poród przebiegał bardzo szybko. Liwia przyszła na świat niestety martwa, była wyjątkowo dorodna; ważyła 4 720 g. Lekarze przez blisko pół godziny reanimowali malutką, jednak zamierzonego efektu to nie przyniosło. Córeczka miała wybroczyny na całym ciele, była napuchnięta, sina, wyglądała jak “dziecko cukrzycowe”. Podczas sekcji nie stwierdzono wad rozwojowych u mojego dziecka. Patomorfolog nie był w stanie ustalić, kiedy dziecko zmarło, tak więc do dziś nie wiem, jak długo nosiłam w sobie martwe dziecko – mówi zrozpaczona kobieta.

Czy ktoś przyczynił się do śmierci dziecka?
– Do dziś pamiętam ten koszmarny moment, gdy musiałam kupić sukienkę do trumny dla mojego maleństwa – mówi ze smutkiem 29-latka. – Nie wiem, czy w tym przypadku zawinił lekarz prowadzący ciążę, czy też błąd popełnili medycy ze szpitala, w którym rodziłam. Jestem przekonana, że moja malutka córeczka żyłaby, gdyby zrobiono mi USG. Może, gdybym stosowała dietę dla cukrzyków, wówczas  nie doszłoby do tej tragedii? Jak usłyszałam od lekarza, zwłaszcza wysoki poziom glukozy we krwi kobiety ciężarnej może negatywnie oddziaływać nie tylko na organizm przyszłej mamy, ale również na kształtujący się płód. Możliwe, że w 3. ciąży też miałam cukrzycę, tylko lekarz to zignorował – dodaje.

Wioletta Zuzak

One Response to "Urodziła martwe dziecko. Czy zawinił lekarz?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.