
HOKEJ. PHL. Czterech hokeistów, którzy dwa lata temu zdobyli z sanocką drużyną mistrzostwo Polski, zagra teraz przeciwko niej w decydujących meczach sezonu 2013/14.
Najlepsza drużyna fazy zasadniczej PHL, GKS Tychy będzie finałowym rywalem Ciarko PBS Bank KH Sanok. Pierwsze dwa spotkania rozegrane zostaną już w poniedziałek (godz. 18.45) i wtorek (godz. 18.30) w Tychach. Tytuł mistrzowski wywalczy zespół, który wygra cztery razy.
Sanoczanie wyjechali do Tychów w niedzielę po południu. Trener Miroslav Frycer zabrał na dwa pierwsze finałowe spotkania wszystkich zawodników, na czele z Martinem Vozdeckym, który w ostatni spotkaniu ćwierćfinałowym pauzował z powodu kary meczu, jaką dostał we wcześniejszym pojedynku. W fazie zasadniczej GKS wyprzedził Ciarko Sanok aż o 17 punktów. Bilans spotkań między oboma zespołami jest jednak remisowy (po 3 wygrane – przyp. red.). – Każdy mecz musimy grać tak, jakby był tym ostatnim. Jesteśmy w nieco innej sytuacji, bo Tychy skończyły sezon zasadniczy na pierwszym miejscu i ciąży na nich większa presja. Nie mamy nic do stracenia, bo w tej rywalizacji nie jesteśmy faworytem. Jeśli chcemy zdobyć mistrzostwo, to musimy wygrać w Tychach – mówi w rozmowie z portalem hokej.net sanocki obrońca, Nicolas Besch, który po raz trzeci z rzędu zagra w finale Mistrzostw Polski.
Vitek: nikt nie będzie się oszczędzał
Naprzeciwko Ciarko PBS Bank KH Sanok w finałowej rywalizacji stanie aż czterech zawodników, którzy dwa lata temu zdobywali pierwszy w historii drużyny z Sanoka tytuł mistrza Polski (Josef Vitek, Pavel Mojzis, Marcin Kolusz, Tomasz Malasiński – przyp. red.). – Wszyscy są już zmęczeni sezonem, ale do ostatecznych rozstrzygnięć pozostały najwyżej dwa tygodnie i nikt się nie będzie oszczędzał – mówi Josef Vitek, jeden z byłych sanockich mistrzów Polski, który w czwartek zdobył w Oświęcimiu gola dla GKS-u Tychy na wagę awansu do wielkiego finały.
GKS to bez wątpienia najlepiej broniąca w całym sezonie drużyna PHL. Spora w tym zasługa bramkarza, Stefana Zigardy’ego, który w tym sezonie broni ze skutecznością 93 procent. Co ciekawe, drugi w tej klasyfikacji, golkiper Ciarko, John Murray, może się pochwalić skutecznością obronionych strzałów gorszą o… zaledwie 0,3 proc! (92,7 proc.).
W finałowej batalii tyszanie będą sobie musieli radzić bez swojego kapitana, Michała Woźnicy, który w ćwierćfinałowym meczu z Polonią Bytom został trafiony krążkiem w twarz i w tym sezonie już nie zagra. – Drużynę mamy bardzo mocną i wierzę, że wreszcie nasze mistrzowskie plany zostaną zrealizowane. Jeżeli moja kontuzja ma być „zapłatą” za mistrzowski tytuł, to nie będę narzekał – przekonuje Woźnica.
Piątek i sobota w Sanoku
Po poniedziałkowo-wtorkowych spotkaniach, rywalizacja przeniesie się do Sanoka, gdzie w piątek i sobotę (godz. 18.30) odbędą się kolejne spotkania. Gdyby do wyłonienia mistrza Polski potrzebne były kolejne mecze, odbędą się ona 1 kwietnia w Tychach, 3 kwietnia w Sanoku i 5 kwietnia ponownie w Tychach. Bez względu jak zakończy się finałowa rywalizacja, sanocka drużyna zdobędzie w tym sezonie drugi w swojej 56-letniej historii medal mistrzostw Polski. Czy będzie on złoty, czy srebrny, dowiemy się najpóźniej 5 kwietnia.
mj


