200 zł kosztuje doba pacjenta „hotelowego”

Fot. Archiwum
Fot. Archiwum

PODKARPACIE. Szpitale mogą pobierać opłaty od pacjentów (lub ich rodzin) niewymagających leczenia, a nieodbieranych ze szpitala. Na razie rzadko decydują się na wystawianie faktur.

Większość oddziałów internistycznych, kardiologicznych, chorób płuc lub neurologicznych pęka w szwach, bo chorzy, którzy powinni być wypisani do domu, nadal pozostają w lecznicach.

– Niestety, ludzi starszych jest coraz więcej, rodziny często boją się, że nie zapewnią im odpowiedniej opieki w domu i starają się opóźnić odebranie pacjenta. Rozwiązaniem byłoby zwiększenie łóżek na oddziałach geriatrycznych lub w zakładach opiekuńczo-leczniczych, a tych jest dramatycznie mało – mówi Małgorzata Przysada, z-ca dyrektora ds. lecznictwa w Szpitalu Wojewódzkim nr 2 w Rzeszowie.

Pobyt takich pacjentów po zakończeniu terapii stanowi spory problem, ponieważ NFZ płaci jedynie za ich leczenie, potem koszt pobytu nieodebranego pacjenta spada na barki szpitala. Tylko w SW nr 2 miesięcznie dotyczy to 30 pacjentów. – Dla nich szukamy wolnych miejsc w ZOL, ale to nie jest łatwe i często trzeba czekać kilka tygodni – mówi dyrektor.

Mogą wystawiać faktury za pobyt – 200 zł za dobę
Resort zdrowia postanowił zdyscyplinować rodziny chorych, dając prawo lecznicom do pobierania opłat za przedłużony pobyt. Zostało to zapisane w ustawie o działalności leczniczej.

– Pacjent, którego stan zdrowia nie wymaga dalszego udzielania świadczeń szpitalnych, lub osoba, na której w stosunku do pacjenta ciąży ustawowy obowiązek alimentacyjny, ponoszą koszty pobytu pacjenta, począwszy od terminu określonego przez kierownika placówki, niezależnie od uprawnień do bezpłatnych świadczeń zdrowotnych – potwierdza Krystyna Kozłowska, rzecznik praw pacjenta.

Szpitale rzadko korzystają, bo boją się roszczeniowości rodzin
– Zdajemy sobie sprawę, że bliscy mogą mieć problem z zabraniem ze szpitala osoby przewlekle chorej, wymagającej nieustannej opieki. Dlatego najpierw negocjujemy z rodzinami możliwość odebrania pacjenta – mówi dr Przysada. – Choć cennik przewiduje 200 zł za dobę takiego pobytu na razie nie wystawiliśmy jeszcze rachunku za taki przedłużony pobyt.

Zdarza się jednak, że rozmowa o pieniądzach sprawia, iż rodziny dają za wygraną i przejmują odpowiedzialność za krewnych. – To skomplikowana sprawa, nie możemy bardzo naciskać, bo przecież 80 – 90-letni pacjent nie ma gwarancji na życie. Wypisany ze szpitala może po tygodniu czy dwóch umrzeć i rodzina często nie przyjmie do wiadomości tego, że umarł ze starości, tylko dlatego, że został wypisany ze szpitala, a tak przecież nie jest – dodaje pani dyrektor.

***
Nie ulega wątpliwości, że problem jest pilny i będzie narastał, bo społeczeństwo mocno się starzeje, a młodzi w poszukiwani pracy i lepszego życia wyjeżdżają za granicę. Coraz częściej mówi się o zwiększeniu miejsc w ZOL-ach, ale na mówieniu się kończy, bo starość nie jest terminem, nad którym chcieliby pochylić się posłowie. Tym bardziej że brakuje miejsc w placówkach publicznych, gdzie chory wpłaca 75 proc. swojej renty czy emerytury. Prywatnych placówek, które pobierają 2,5 – 3 tys. zł za miesiąc opieki przybywa, tyle tylko, że ludzi, którzy mają 1 tys. zł emerytury nie stać na taki pobyt, a dzieci niechętnie chcą dopłacać. Posła czy senatora, gdy dożyje leciwych lat, będzie zaś stać na luksus prywatnego domu seniora.

Anna Moraniec

Leave a Reply

Your email address will not be published.