Megaładunek na pontonach

Transport wodami śródlądowymi do samego celu byłby najtańszym rozwiązaniem, ale to tylko teoria. San płynie prawie pod ścianami elektrowni, jednak jest za płytki dla takiego ładunku i mosty wiszą nad nim za nisko. Fot. Jerzy Mielniczuk
Transport wodami śródlądowymi do samego celu byłby najtańszym rozwiązaniem, ale to tylko teoria. San płynie prawie pod ścianami elektrowni, jednak jest za płytki dla takiego ładunku i mosty wiszą nad nim za nisko. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. W górę Wisły pnie się niezwykła wysyłka. Zatrzymały ją zimowe kry, a przyspieszyły wiosenne wody. Do celu powinna dotrzeć przed Wielkanocą.

Do Stalowej Woli zmierza drogą rzeczną wielki ładunek, z którego zbudowana zostanie główna turbina przyszłej elektrociepłowni gazowej. Elektrownia ma ruszyć jesienią przyszłego roku. Nikt nie podejmuje się podania terminu, w którym transportowane elementy kotła dotrą do celu. Wszystko zależy od aury, a zwłaszcza od poziomu wody w Wiśle. Choć siłownia budowana jest przy brzegu Sanu, to prawdopodobnie końcowy etap podróży kilkusettonowe elementy pokonają po drogach, bowiem mogą nie zmieścić się pod mostami na głównej rzece Podkarpacia.

Części składowe turbiny dotarły do Polski już jesienią ub. roku. Za 40 mln euro zostały wyprodukowane w zakładach General Electric. Ich transport drogą ziemną z północy na południe kraju nawet nie wchodził w rachubę. Jedyną możliwość daje Wisła, która jest elementem projektowanej Międzynarodowej Drogi Wodnej E40 i udany transport turbiny będzie argumentem za przyspieszeniem prac nad autostradą wodną.

Konwój płynie z szybkością piechura
Transportu niezwykłego ładunku podjęła się „Żegluga Wyszogrodzka”. Konwojem, w którym są również jednostki innych armatorów, bezpośrednio kieruje właściciel „ŻW”, kpt. Jerzy Pielaciński. Wyprawie w górę rzeki towarzyszy duże zainteresowanie, bowiem jeszcze nigdy w historii polskiej żeglugi sródlądowej nie transportowano tak wielkiego ładunku. Poszczególne elementy turbiny, z których każdy waży od 200. do 300. ton, zostały załadowane na 12 barek i pontonów. Zestaw ten pcha lub ciągnie 9 holowników. W sumie płynie 3 tys. ton stali. W weekend konwój mijał Toruń. Przy dobrej pogodzie zestaw porusza się z prędkością 5 km/godz., czyli średnią prędkością marszu piechura.

Do Sandomierza konwojowi zostało ponad 400 km, co oznacza, że u ujścia Sanu do Wisły znajdzie się najwcześniej za 10 dni. Wtedy zapadnie decyzja, co dalej. Jest możliwość dalszego transportu Sanem, ale chyba tylko teoretyczna. Przy odpowiednio wysokim poziomie wody, prześwit pod mostami będzie za mały. Najbardziej prawdopodobny jest przeładunek na ciągniki kołowe i transport części składowych turbiny drogami przez Gorzyce, Zaleszany i Turbię. W grę wchodzą tylko operacje nocne, bowiem trzeba będzie zdemontować wiele znaków drogowych. Nie będzie możliwy przejazd obwodnicą Stalowej Woli, ponieważ nad nią za nisko wisi wiadukt. Z tego względu konwój będzie musiał przebić się starymi drogami przez Rozwadów, a wtedy na pewno zostanie rozebrane Rondo Orląt Lwowskich. Dalej już prostymi i dwupasmowymi drogami przez środek Stalowej Woli do samej elektrowni.

Efektywna nowość na gaz
Transportowana turbina będzie jedną z dwóch, jakie zostaną zamontowane w gazowej elektrociepłowni, budowanej obok starej węglowej Elektrowni Stalowa Wola. Siłownię gazową za 1,6 mld zł buduje hiszpańska firma Abener Energia. Ma to być jedna z najbardziej efektywnych elektrowni w Europie. Jej turbiny mają dać 450 MW energii elektrycznej i 240 MW energii cieplnej. Właścicielami budowanej elektrociepłowni są po połowie PGNiG oraz Tauron. Jest to największa inwestycja przemysłowa w Stalowej Woli po 1989 r. Z chwilą oddania do użytku nowej elektrowni, przedwojenna będzie wygaszana.

Jerzy Mielniczuk

One Response to "Megaładunek na pontonach"

Leave a Reply

Your email address will not be published.