
PODKARPACIE. Wykonawcy: – A4 nie da się dokończyć w 2015 roku.
Krajowa Izba Odwoławcza (KIO) nie przychyliła się do dwu najważniejszych zarzutów odnośnie do warunków przetargowych na kontynuację autostrady A4 Rzeszów – Jarosław. Wykonawcy twierdzą, że doprowadzi to do tego, że przetarg zakończy się wyłonieniem oferty albo bardzo drogiej, albo bardzo ryzykownej.
Polski Związek Pracodawców Budownictwa w imieniu wykonawców zaskarżył w KIO warunki przetargu. KIO nie uwzględniła zarzutu dotyczącego czasu na ukończenie drogi. Nie przedłużono czasu na wykonanie zadania z 14 do 18 miesięcy, pozostawiono też GDDKiA furtkę do wyegzekwowania ewentualnej utraconej dotacji unijnej od wykonawcy inwestycji.
Podczas rozprawy w KIO przedstawiciele branży budowlanej dowodzili, że nawet wykonanie prac w zakładanym przez GDDKiA terminie 14 miesięcy spowoduje, że inwestycja zostanie w rzeczywistości rozliczona dopiero w 2016 roku.
Tylko część zarzutów branży uwzględniono. Postanowiono, że wykonawca będzie odpowiedzialny za tę część prac, którą sam wykona, a nie za prace wykonane przez poprzedniego wykonawcę.
Co do najbardziej kontrowersyjnego przerzucenia na wykonawcę odpowiedzialności za ewentualna utratę dofinansowania, KIO nie uwzględniła tego zarzutu. Pozostawiono klauzulę 8.7 bez zmian. W klauzuli tej, zamawiający (GDDKiA) zastrzega sobie prawo do żądania odszkodowania uzupełniającego, przenoszącego wysokość kar umownych do wysokości poniesionej szkody. KIO uznała, że klauzula ta nie jest niezgodna z prawem i nie dotyczy wprost dotacji, jedynie ogólnie ewentualnych szkód.
GDDKiA wciąż tłumaczy, że nie ma ryzyka utraty unijnego dofinansowania, więc i wykonawcy nie będą ponosić odpowiedzialności za stratę, której nie będzie. Innego zdania są sami budowlańcy. – Według wszystkich wyliczeń, odcinka nie da się dokończyć w 2015 roku. Oznacza to, że trzeba będzie zwrócić Unii dotacje na budowę tego odcinka ze względu na to, że skończy się okres rozliczania perspektywy finansowej 2007 – 2013 – mówi jeden z inżynierów prosząc o anonimowość.
Podobnego zdania jest poseł Stanisław Ożóg (PiS). – Jeżeli inwestycja nie zostanie rozliczona do końca 2015 roku, to pomimo, że dotacja została już wykorzystana, Komisja Europejska zażąda jej zwrotu ze względu na nieuzyskanie zaplanowanego efektu rzeczowego – tłumaczy poseł.
Przedstawiciele firm budowlanych nie wiedzą co zrobić w takiej sytuacji. – Zastanawiamy się nad tym czy brać udział w tak ryzykownym przetargu – mówi jeden z inżynierów. – Na pewno oferty w takim przetargu będą bardzo wysokie, bo będą zawierać skalkulowane ryzyka, albo wykonawcy zaryzykują i zagrają w ruletkę, co może zakończyć się katastrofą.
Artur Getler



6 Responses to "A4 Rzeszów – Jarosław, czy znowu będzie klapa?"