
ULANÓW. Flisacy wracają na główną naszą rzekę. Lada dzień zetną sosny, które w lipcu sprzedadzą w Gdańsku. Tym razem popłyną w bardzo młodym towarzystwie.
Bractwo flisackie z Ulanowa zaczęło przygotowania do X Flisu Wiślanego. Wkrótce padną sosny, z których po krótkim sezonowaniu zostanie zbita tratwa. Będzie największą jednostką podczas letniej wyprawy do Gdańska. Flisacy będą na niej mieszkać przez miesiąc. Jeszcze nigdy jeden flis nie trwał tak długo, ale ten będzie wyjątkowy, nie tylko ze względu na jubileusz. – To będzie bardziej seminarium na wodzie, niż wyprawa – mówi przedstawiciel Ligi Morskiej i Rzecznej.
W czerwcu w Ulanowie organizowane są Ogólnopolskie Dni Flisactwa. Zwieńczeniem tegorocznych będzie start do flisu po Wiśle. 29 czerwca flisacy wybiją śryki, czyli pale kotwiące tratwę przy ulanowskim brzegu Sanu. Do Gdańska planują dopłynąć 26 lipca.
Zwrócą uwagę na rzekę, która tylko płynie
Spław tratwy od ujścia Tanwi do gdańskiego żurawia zajmuje zwykle nie więcej niż 3 tygodnie. W tym roku będzie to jednak flis tylko z nazwy, bo tratwie towarzyszyć będzie kilkanaście i więcej jednostek pływających. Szykuje się wyprawa, której nie będzie można nie zauważyć. Ma ona zwrócić uwagę na królową polskich rzek i możliwości transportu po niej. Wisła jest zupełnie niewykorzystana, nawet turystycznie. Przekonają się o tym członkowie szkolnych kół Ligi Morskiej i Rzecznej, którzy będą towarzyszyć flisakom. Samorządowcy z terenów przyległych do naszej głównej rzeki będą namawiani do większego korzystania z jej walorów. Flisacy podczas tradycyjnych spławów tratw zatrzymywali się tylko z konieczności na noce. Podczas X Flisu postojów będzie znacznie więcej i stąd jego długość.
Ulanów uważany jest za stolicę polskiego flisactwa, bowiem w mieście nad Tanwią i Sanem były i są wydawane patenty flisackie czy retmańskie. Przemysłowy spław drewna ustał w latach pięćdziesiątych zeszłego wieku, gdyż szybszy stał się transport kolejowy. Dopiero w „Polsce samorządowej” ulanowiacy przywrócili działalność cechu flisackiego, a w 1993 r. zorganizowali pierwszy flis. Śladem ojców pokonali ponad 750 km wodnej trasy z Ulanowa do Gdańska. W późniejszych latach co roku spławiali tratwę, ale po Odrze. Teraz wracają na Wisłę i od razu będą mieli nie lada kłopot. Tama na Wiśle we Włocławku czeka na remont i na początku lata będzie zamknięta dla jakiejkolwiek żeglugi. Uczestnicy wyprawy będą tam mieli dłuższy postój, bo wszystkie jednostki z pomocą dźwigów i ciągników trzeba będzie przetransportować lądem kilkaset metrów poniżej tamy.
Zima lekka, ale i tak zaszkodziła
Czas do zbijania tratwy też flisacy będą mieli pracowicie wypełniony. Lekka tegoroczna zima dała jednak o sobie znać. Kra spływająca Sanem narobiła szkód na przystani flisackiej w Ulanowie. Poprzestawiała nawet pomosty i teraz portową infrastrukturę trzeba naprawić. Co się da, flisacy naprawią sami, ale liczą przy tym na finansową pomoc wojewody.
Jerzy Mielniczuk


