„Misjonarze” płacą i przepraszają

Archiwalne zdjęcie sprzed 6 lat. Prezydent Andrzej Szlęzak na mównicy, obok telewizor i analiza jednego z odcinków „Misji Specjalnej”. Dziś już nikt nie mówi o wygranych i przegranych. Czas zrobił swoje. Fot. Jerzy Mielniczuk
Archiwalne zdjęcie sprzed 6 lat. Prezydent Andrzej Szlęzak na mównicy, obok telewizor i analiza jednego z odcinków „Misji Specjalnej”. Dziś już nikt nie mówi o wygranych i przegranych. Czas zrobił swoje. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Program w najlepszym czasie antenowym ogólnopolskiej telewizji miał zmieść z posady prezydenta Szlęzaka. Nie zmiótł, a po latach okazał się zlepkiem fikcji.

Telewizja Polska przelała na konto harcerzy ze Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej 10 tys. zł, a to oznacza koniec sądowego sporu prezydenta Andrzeja Szlęzaka z publiczną TVP. Pojawiły się też przeprosiny za odcinek „Misji Specjalnej” wyemitowany w 2008 r. Jej autorzy sugerowali, że w Stalowej Woli działa przestępcza sitwa, której patronuje prezydent miasta. Autorzy, skądinąd bardzo popularnego programu, wpadli we własne sidła, bo nie sprawdzili rewelacji swoich informatorów.

„Misja” sprzed sześciu lat sugerowała, że w Stalowej Woli trwa w najlepsze handel wątpliwej wartości wekslami. Tracić miały na tym firmy komunalne, a zyskiwać koledzy Szlęzaka. Części świadków zamazano twarze i zmieniono głos, ale byli wśród nich i radni. Telewizyjne śledztwo okazało się wielką lipą. Swoje prowadziła też prokuratura, ale ta niczego się nie doszukała, przynajmniej w podlegającym społecznej kontroli samorządzie.

Wątpliwa satysfakcja po latach
Włodarz Stalowej Woli najpierw urządził publiczny sąd nad “Misją”. Zwołana została specjalna sesja Rady Miejskiej, podczas której odtworzono drażliwy odcinek “od deski do deski”. W zamiarze jego autorów i inspiratorów, miał on zmieść ze stanowiska Szlęzaka. Ten jednak wybronił się ze wszystkich stawianych zarzutów, przy okazji publicznie obnażył z anonimowości lokalnych współuczestników śledztwa red. Anity Gargas i jej zespołu. Za “rewelacjami” stała samorządowa opozycja Szlęzaka. Prezydent zażądał przeprosin, ale nie doczekawszy się ich, wynajął adwokatów i na początku 2009 r. poszedł do sądu powszechnego.

Sprawa ciągnęła się latami, bowiem sąd miał poważne kłopoty ze znalezieniem świadków. Część informatorów ze Stalowej Woli rozjechała się po świecie, a jakiś czas później “Misja” spadła z ramówki programowej i po tym jej twórcy stracili pracę w TVP. Na postępowanie złożyło się aż 10 rozpraw i to w kilku miastach Polski. Niektórzy świadkowie mówili, że ich wypowiedzi w programie były zlepkiem zdań wyrwanych z kontekstu dla potrzeb programu. Sąd Okręgowy w Warszawie nie miał wątpliwości, nakazując TVP przeproszenie prezydenta Stalowej Woli. Pozwany ratował się jeszcze apelacją, ale ta została odrzucona. – Po tylu latach to żadna satysfakcja – mówi Andrzej Szlęzak.

Jerzy Mielniczuk

3 Responses to "„Misjonarze” płacą i przepraszają"

Leave a Reply

Your email address will not be published.