
HOKEJ. FINAŁ PHL. Tego chyba się nikt nie spodziewał! Po piątkowej klęsce, w sobotę hokeiści Ciarko PBS Bank KH Sanok rozgromili GKS Tychy i wyrównali stan finałowej rywalizacji na 2-2.
W pierwszej tercji sobotniego pojedynku gospodarze grali jak w transie i już po 11 minutach mieli na koncie więcej zdobytych goli, niż we wcześniejszych trzech meczach finałowych razem wziętych!
W porównaniu do piątkowego meczu, dzień później trener Ciarko. Miroslav Frycer mocno namieszał w poszczególnych piątkach, desygnując m.in. do pierwszej Samsona Mahboda (w miejsce Krzysztofa Zapały). Jak się okazało to był strzał w dziesiątkę, bowiem już w inauguracyjnej odsłonie pierwsza piątka zapisała na swoim koncie 11 punktów.
Gospodarze trafiali niemal z każdej pozycji (jednego gola nie uznał sędzia) i z każdym kolejnym golem pogrążali ekipę z Tychów. Oprócz bramek, w pierwszej tercji nie brakowało także stałego obrazka finałowej rywalizacji, jakim są bójki i kary. W ciągu 20 minut sędziowie nałożyli na hokeistów obu drużyn łącznie aż 48 min kar! W połowie inauguracyjnej tercji doszło nawet do niecodziennej sytuacji, kiedy to na ławce kar gości siedziało równocześnie aż 5 zawodników GKS-u!
Zamienił stryjek… bramkarzy
Z czasem z graczy obu drużyn nieco zeszło ciśnienie, ale dalej na lodzie rządzili sanoczanie. Po pierwszej tercji, trener gości zdecydował się na zmianę bramkarzy. Na niewiele to się zdało, bowiem po pięciu minutach gry w II tercji, gospodarze cieszyli się ze zdobycia szóstego gola. Ten fakt sprawił, że gospodarze nie forsowali już tak tempa gry, a widowisko straciło na atrakcyjności, a w rolach głównych ponownie wystąpili krewcy zawodnicy i sędziowie, nakładający na nich kary. Grę w przewadze tym razem wykorzystali goście, którzy za sprawą Tomasza Malasińskiego zanotowali honorowe trafienie.
W ostatniej tercji emocji było jeszcze mniej. Przyjezdni, chcieli jak najszybciej skończyć to spotkania i myślami byli już chyba przy wtorkowym meczu przed własną publicznością. Gospodarze z kolei kontrolowali grę i również nie forsowali tempa, co nie przeszkodziło im jednak powiększyć swój dorobek bramkowy. Jedni i drudzy nie uniknęli za to kolejnych kar, których łącznie sędziowie nałożyli aż 96 minut!
CIARKO PBS BANK KH Sanok – GKS Tychy 7-1 (5-0, 1-1, 1-0)
1-0 Sinagl (1.), 2-0 Vozdecky (2.), 3-0 Vozdecky (8. – w przewadze), 4-0 Sinagl (11. – w przewadze), 5-0 Strzyżowski (17.), 6-0 Hudec (25.), 6-1 Malasiński (37.), 7-1 Vozdecky (48. – w podwójnej przewadze)
CIARKO: Murray – Richter, Kloz, Vozdecky, Mahbod, Sinagl – Dutka, Besch, Kostecki, Zapała, Strzyżowski – Rąpała, Hudec, Danton, Wilusz, Bayrack – Pociecha, Demkowicz, Ćwikła, Mermer, Biały
GKS: Zigardy (21. Sobecki) – Havlik, Sokół, Malasiński, Bagiński, Vitek – Mojzis, Wanacki, Łopuski, Rzeszutko, Kolusz – Sulka, Kotlorz, Baranyk, Parzyszek, Steber – Gwiżdż, Sowa, Witecki, Galant, Piorun.
Sędziowali: Paweł Breske i Tomasz Radzik. Kary: 42 i 54 min. Widzów 3,5 tys. Stan finałowej rywalizacji (do 4 zwycięstw): 2-2. Kolejne mecze: 1 kwietnia (godz. 18.30) w Tychach i 3 kwietnia (godz. 18.30) w Sanoku. Ewentualny siódmy mecz: 5 kwietnia (godz. 13.15) w Tychach.
mj


