
RZESZÓW. Mieszkańcy narzekają na wysokie opłaty za transport wielkogabarytowych odpadów.
– W tym mieście chyba ktoś oszalał – mówi zdenerwowany pan Andrzej, mieszkaniec osiedla Staroniwa. – Mam dwa stare fotele i kanapę do wyrzucenia, ale przecież nie wystawię ich przed dom, bo do śmieciarki przysłanej przez MPGK się nie zmieszczą. Zadzwoniłem do przedsiębiorstwa gospodarki komunalnej, a tam mi powiedziano, że, owszem, podeślą specjalny samochód, ale za każdy kilometr będę musiał zapłacić aż 5, 90 zł.
Co miesiąc mieszkańcy domów jednorodzinnych wystawiają śmieci w kubłach lub workach. Ale wrzucają tam tylko te mniejsze odpady. Wielkogabarytowe, np. gruz czy większe gałęzie lub stare meble nie są zabierane przez śmieciarki, bo po prostu w takich samochodach się nie mieszczą. Te większe odpady mogą być więc zawiezione do punktów zbiorki odpadów samochodem przez samego właściciela tych śmieci, albo może też zamówić większy pojazd z MPGK, który za opłatą przewiezie je do punktów przy ul. Ciepłowniczą albo przy al. Sikorskiego.
Niestety, okazuje się, że transport takich dużych odpadów sporo kosztuje. MPGK za każdy kilometr liczy sobie 5,90 zł i dodatkowo jeszcze 26 zł za godzinę rozładunku. Nasz Czytelnik z osiedla Drabinianka ma do przewiezienia śmieci z odległości 10 km. W sumie więc za taką usługę musiałby zapłacić aż 85 zł. To bulwersuje pana Andrzeja, bo przedstawiciele MPGK cały czas mówią, że nie jest ich zamiarem zarabianie na śmieciach. Nasz Czytelnik sam nie może zawieść kanapy do punktu, bo ma tylko samochód osobowy i taki mebel nie zmieści mu się w bagażniku.
– Przecież za każdy kilometr MPGK ma przebicie 10-krotne – mówi pan Andrzej. – Jak mają czelność pobierać aż tyle pieniędzy za transport dużych odpadów.
Wyjaśnienie w tej sprawie przysłał nam Juliusz Sieczkowski, prezes MPGK w Rzeszowie: – Tak zostały ustalone zasady w specyfikacji przetargowej, które zakładały, że transport odpadów wielkogabarytowych do punktów selektywnej zbiórki odpadów komunalnych leży po stronie dostarczającego – poinformował prezes. – Nie ma konieczności zamawiania naszego transportu, jeśli jest gdzieś transport tańszy 10-krotnie, to chętnie go wynajmiemy.
Sprawdziliśmy, okazuje się, że jest tańszy przewoźnik niż MPGK, choć nie aż tyle, ile chciałby Czytelnik. To taxi bagażowe. Za kilometr pobiera się tam 2 zł, a za sam rozładunek trzeba zapłacić 60 zł. Tak więc w taxi przy odległości 10 km za transport zapłacimy 20 zł (a w MPGK aż 59 zł). Za załadunek i rozładunek przeliczany na godzinę w taxi bagażowym to 60 zł (a w MPGK – 26 zł). W sumie jednak taniej jest w taxi (transport i rozładunek), gdzie za całość usługi zapłacimy 80 zł, a w MPGK – 85 zł. Jeszcze drożej jest przy transporcie na odległość 12 km. W taxi bagażowym – 84 zł, a w MPGK aż 96,80 zł.
Mariusz Andres



4 Responses to "MPGK zdziera za kanapy i fotele"