
STALOWA WOLA. Akwizytorzy firm handlujących energią znów ruszyli w Polskę. Wolny rynek energii przeradza się w wolną amerykankę, gdzie za pozorne zyski trzeba słono płacić.
Po chwilowym spokoju akwizytorzy spółek zajmujących się handlem energią wrócili na nasz teren. Reprezentują różne firmy, ale łączy ich nieuczciwość. Wciskają ludziom nowe umowy na dostawę energii, które natychmiast trzeba przeanalizować i zdecydować o ich przyjęciu lub odrzuceniu. Po 10 dniach możemy być narażeni na horrendalne odszkodowania w przypadku zerwania umowy albo tylko spóźnienia się z opłatą.
Sześć lat temu został uwolniony rynek energetyczny i każdy może wybierać sobie dostawcę. Po dłuższym bezwładzie powstało kilkadziesiąt firm pośredniczących. To ich wysłannicy pukają teraz do naszych drzwi. W ub. tygodniu mieszkańcy kilku osiedli Stalowej Woli przeżyli coś w rodzaju zmasowanego nalotu akwizytorów firm handlowych z centralnej Polski.
Taniej, ale tylko na pierwszy rzut oka
– Umowa na dostawę energii na pierwszy rzut oka wydaje się rewelacyjna, ale już to nasuwa pewne podejrzenia – mówi jeden z naszych czytelników. Jemu akwizytor zaproponował nową cenę energii o kilka groszy niższą na każdej kilowatogodzinie. To była jednak „goła” faktura, do której dołączona była druga, z opłatą za przesył. Po zsumowaniu wyszło drożej niż jest teraz. On umowy nie podpisał, ale są tacy, którzy to zrobili. Ci muszą się teraz bardzo pilnować. Szczególnie dbać o terminowość wpłat. Kary za dzienną zwłokę sięgają kilkudziesięciu złotych, a próba zerwania umowy to nawet kilka tysięcy kary. Rzecznicy konsumentów mają pełne ręce roboty i choć na odległość widać, że takie umowy podszyte są oszustwem, konsument rzadko jest na pozycji wygranej.
Jeżeli już podpisaliśmy nową umowę, koniecznie trzeba ją dokładnie przeczytać. W przypadku jakichkolwiek wątpliwości, najlepiej ją od razu odesłać. Wypowiedzenie umowy do 10. dni po podpisaniu jest naszym prawem i nie skutkuje żadnymi konsekwencjami. Akwizytor powinien o tym powiedzieć, a nawet dać druk pomocny przy takiej operacji. Oczywiście nie robi tego, bo mogłoby to u klienta wywołać jakieś podejrzenia. Akwizytor zarabia na każdym nowym kliencie; wciska umowę, przystawia pieczątkę i znika. – Polska Grupa Energetyczna Obrót nie prowadzi żadnych działań polegających na składaniu wizyt w domach klientów w celu podpisania lub zmiany umów na sprzedaż czy dostawę energii elektrycznej – odcina się od „obwoźnej” sprzedaży energii Piotr Wróbel, specjalista ds. public relations w rzeszowskim PGE Obrót SA.
Nie chcesz kłopotów, nie wpuszczaj akwizytora za drzwi
Mało eleganckie jest to, że akwizytorzy prywatnych firm energetycznych zawsze przedstawiają się, że są z elektrowni, z energetyki, albo że tylko przyszli spisać licznik. To już świadczy o złych intencjach, ale na wsiach drzwi zazwyczaj się przed nimi otwierają. Choćby niedawno w kilku gminach pow. stalowowolskiego. PGE osłaniając swoich dotychczasowych klientów, uruchomiła specjalną infolinię. Inkasent sprawdzający licznik powinien mieć przy sobie legitymację, którą warto sprawdzić. Zawsze też można odmówić wpuszczenia obcej osoby na teren posesji. Tym bardziej, że – może to tylko przypadek – za przedstawicieli firm energetycznych podają się zwykli złodzieje, którzy nie mają przy sobie żadnych faktur, a zależy im tylko na wejściu do domu.
Jerzy Mielniczuk



5 Responses to "Uważaj, bo rachunek za prąd może porazić"